sobota, 24 października 2015

Otyłości mówię: nie!

Światowy Dzień Walki z Otyłością, obchodzony 24 października, jest doskonałym momentem na przeliczenie swoich nadprogramowych kilogramów. Jedni wyjdą z tej trudnej walki z wagą bez szwanku, ale dla innych wynik może okazać się niezadowalający… Co prawda każdy zdaje sobie sprawę z mankamentów swojej figury, jednak wcale nie tak prosto jest spojrzeć na nią obiektywnie, a tym trudniej przyznać, że to już nie tylko kilka dodatkowych kilogramów czy wyhodowane przez zimę fałdki, ale problem z otyłością. Co z tym zrobić?



Statystyki alarmują

Niestety w Polsce już co druga osoba boryka się z nadwagą (BMI powyżej 25), natomiast aż co piąta osoba jest otyła (BMI powyżej 30). Coraz częściej problem ten dotyka nie tylko osoby dorosłe, ale również dzieci - co trzecie ma problemy z dodatkowym balastem. Jeśli nie wierzysz statystykom, a masz do tego prawo, to rozejrzyj się na ulicy, spójrz na ludzi, którzy Cię otaczają oraz, przede wszystkim, przyjrzyj się sobie i swojej rodzinie. 
     Wskaźnik BMI jest jedną z metod, które służą określeniu prawidłowej wagi oraz sprawdzeniu, czy Twoje fałdki to jeszcze nadwaga czy już otyłość. Aby mieć pewność, skorzystaj z poniższego wzoru lub kalkulatora BMI online, który znajdziesz w sieci *klik*.

 Klik

Oczywiście nie na każdym liczby robią wrażenie. Może do Ciebie również nie przemówiły? Jeśli odpowiedziałaś twierdząco, zacznij po prostu działać. 

Dlaczego ja?

Otyłość zbyt często tłumaczymy genami, hormonami czy chorobą. Okazuje się jednak, że faktycznie dotyczy to tylko niewielkiego procenta osób z nadprogramowymi kilogramami. Z pewnością każda wymówka, która tłumaczy naszą kiepską kondycję fizyczną jest dobra, jednak przychodzi taki czas w życiu każdej kobiety, kiedy musi spojrzeć sobie w oczy i przyznać, że dalsze usprawiedliwienia nie mają racji bytu. Stąd już krok bliżej do sukcesu! Jeśli już skończyłaś z wymówkami, na pewno każdego dnia spoglądasz w lustro i powtarzasz sobie, że zaczniesz od jutra, od poniedziałku czy od początku miesiąca... Ta strategia jest oczywiście podparta konkretnymi dowodami: trzeba wyjść to, co zostało w lodówce, w ten weekend jest wesele, to wymaga przygotowania psychicznego. Otóż nie! 

Od czego zacząć?

Odchudzanie zaczyna się w głowie, zatem realizacja tego, co sobie postanowisz, będzie zależała tylko i wyłącznie od Ciebie, nie od wczorajszej pizzy w lodówce... Nie zastanawiaj się dłużej nad tym, ile słodkości Cię ominie w najbliższym czasie, ale pomyśl o zdrowym ciele, które będzie Ci służyło jeszcze przez długie lata.
   Obecnie, będąc częścią społeczeństwa informacyjnego, nie będziesz miała żadnego problemu ze znalezieniem informacji na temat zdrowego odżywiania czy gotowych diet redukcyjnych (nie kojarz jedynie z restrykcyjnymi). Równie istotna, jak jakość posiłków, jest regularność ich przyjmowania - jedz 4-5 posiłków dziennie, co trzy godziny. Już samo wprowadzenie diety to 70% Twojego sukcesu, pozostałe 30% to ruch, do którego trzeba po prostu przywyknąć, by w końcu go pokochać. Pamiętaj, że nie musisz od razu wylewać siódmych potów na siłowni czy chodzić na grupowy aerobik, zacznij od tego, co jest w zasięgu Twojej ręki: spacery, pływanie czy taniec. Nie zapominaj o nawadnianiu organizmu oraz zwiększeniu dawki płynów po ćwiczeniach - to bardzo ważne: zapobiega zakwaszaniu i oczyszcza, hamuje apetyt, pozwala na poprawne funkcjonowanie Twojego organizmu. Na pewno wiesz o tym wszystkim, ale czy próbowałaś wprowadzić te wskazówki w życie? Jeśli gubisz się w tych wszystkich informacjach, możesz skorzystać z pomocy dietetyka i/lub trenera personalnego.

Kiedy zacząć?

Od razu! Po co czekać na kolejne dni, które przyniosą nowe pokusy i dodatkowe wymówki? Pomyśl, że za rok, o tej samej porze, możesz być lepszą wersją siebie - szczuplejszą, zdrowszą i szczęśliwszą - i nie słuchaj nigdy tych, którzy twierdzą, że nie dasz sobie rady. Twoje życie jest w Twoich rękach, więc zacznij działać już dziś.