czwartek, 5 listopada 2015

Moja biblioteczka: książki października

Postanowiłam raz w miesiącu robić rozliczenie swojej czytelniczej aktywności. Po co? Chyba po to, żeby pokazać, że nie jestem tym wszędzie wspominanym statystycznym Polakiem, który nie czyta. Poza tym może zainspiruję kogoś do sięgnięcia po książkę, choćby jedną w miesiącu, choćby tylko na chwilę. Liczę również na poznanie Waszych październikowych zdobyczy.


Wbrew pozorom nie było tego wcale tak dużo, bo zdarzają mi się lepsze i gorsze miesiące. Z pewnością chciałabym, żeby tych treści, które pochłaniam z olbrzymią rozkoszą, było więcej. Niby jesienna aura za oknem sprzyja wciskaniu się pod ciepły kocyk z herbatką i książeczką w łapakach, ale u mnie jakoś się to nie zawsze przekłada - czasem po prostu nie mam na to czasu. 


José Saramago "Podwojenie" W LC

Nie wiedziałam, na co się porywam, kiedy sięgałam po tę książkę. Wybrałam ją, jako jedną z wielu w kolejce do przeczytania, ponieważ "Miasto ślepców" tego autora zrobiło na mnie ogromne wrażenie - na podobne odczucia liczyłam i tym razem. Przeliczyłam się! 

"Podwojenie" to jedna z tych książek, przez które ciężko przebrnąć - ze względu na mnogość szczegółów, rozmyślań i odniesień, którymi na prawie każdym kroku raczy nas autor, za czym jednak wielu czytelników nie przepada. "Podwojenie" to również takie dzieło, któremu warto dać szansę - poddać się tym licznym dywagacjom, dać się ponieść opowieści i dobrnąć do celu, do zakończenia. 

Z pewnością nie nazwę tej książki moją ulubioną, ale przyznaję, że ma w sobie coś takiego, co powstrzymało mnie przed jej porzuceniem. Czy żałuję? Nie wiem. To dzieło to dla mnie taka nieokreślona zagadka, która na razie pozostaje bez rozwiązania.


Clive Barker: Imajica: Piąte Dominium" oraz "Imajica: Pojednanie"


Autora polecił mi kolega A., który, co najlepsze, dostał kiedyś tę historię (w nagrodę za wygranie pewnego konkursu literackiego), w wydaniu jednotomowym, właśnie ode mnie. Uznał, że to jedna z jego ulubionych książek, więc postanowiłam poznać ten dziwny świat. 

Książka jest z pewnością przeznaczona dla tych, którzy cenią sobie wysiłki autorów tworzących nowe, nieznane nam światy. Co prawda nasza poczciwa Ziemia jest tu bardzo istotnym punktem na mapie wszechświata, jednak okazuje się, że poza znanym ludzkości Piątym Dominium istnieją jeszcze cztery inne - niezwykłe, odmienne i niedostępne dla zwykłego śmiertelnika. Zadaniem głównego bohatera - Pojednawcy - jest połączenie wszystkich wymiarów. Nie jest on jednak jedyną istotną postacią, co autor wykłada skrzętnie już na pierwszych stronach powieści. Poznamy również piękną Judith oraz tajemniczego Pie - mistyfa. 

Co mnie w tym wszystkim urzekło? Na pewno kult kobiety, która niewątpliwie jest jednym z najważniejszych tematów tego działa. Dodatkowo? Miłość - inna, odmienna, ale nieskończenie trwała i prawdziwa - ukazana inaczej, często niewiarygodnie, czasem brutalnie. Obowiązkowa lektura, szczególnie dla miłośników magii i niezwykłości.


Paullina Simons "Jedenaście godzin" W LC

Na książkę trafiłam przypadkiem - leżała taka niechciana w koszu z przeceną, więc ją przygarnęłam. To było dobre posunięcie.

Jeśli jesteś w ciąży albo jesteś mamą, to ta książka z pewnością zjeży Ci wszystkie włosy na karku. To opowieść, która mogłaby zdarzyć się wszędzie i o każdej porze - pełna zbyt wielu zbiegów okoliczności i mocno grająca na emocjach. 

Przyznam, że książka tej autorki, o której nigdy wcześniej nie słyszałam, wciągnęła mnie kompletnie. To takie dziwne uczucie, kiedy zaczynasz coś czytać i nijak nie możesz się od tego oderwać.

A sama historia? Kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży zostaje uprowadzona spod marketu. Jakie motywy ma mężczyzna, który ją porwał? Czy kobieta i dziecko przeżyją? Książka napisana jest mocnym językiem, zawiera wiele drastycznych scen, więc polecam czytelniczkom o mocnych nerwach. Mnie zachwyciło i dało do myślenia. 



Dmitry Glukhovsky "FUTU.RE"


Często poszukuję książek, które odkryją przede mną jakiś nowy, nieznany wcześniej, niesamowity aż do granic możliwości świat. Tym razem książkę poleciła mi przyjaciółka B. Często zachwycają nas podobne historie, więc sięgnęłam po tę bez zastanowienia. Autora znałam wcześniej z "Metra...". 

Czego można się po tej książce spodziewać? Między innymi wizji świata, który oferuje specjalną szczepionkę przeciwko starości i umieraniu, ale również takiego, który kontroluje proces rozmnażania, skazując na szybko postępującą starość, na rozdzielenie z własnym dzieckiem. 

Książkę warto przeczytać. Poza świetnie skonstruowaną przestrzenią i ciekawym rozwiązaniem niektórych kwestii istnienia w świecie, gdzie ludzi przybywa a miejsca niestety nie, czytelnik znajdzie tu coś więcej - emocje, rozterki, miłość, oswojenie i problem moralności.  



Eric-Emmanuel Schmitt "Intrygantki"

Bardzo cenię sobie twórczość Schmitta, dlatego też mam wszystkie jego książki, które można dostać w Polsce. Czym zdobył moje serce? "Oskar i pani Róża" rozłożyły mnie na łopatki bardzo dawno temu - to taka książka, która zostaje w pamięci na zawsze. 

Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o "Intrygantkach", w których jest za dużo, jest moim zdaniem, prostej miłości i wielkiego knucia. Nad znanym Cassanovą odbywa się sąd - wyrok wydają jego porzucone przed laty kochanki: zakonnica, hrabina, znana pisarka, sklepikarka... 

Poza tytułowym dramatem w książce znajdziemy dodatkowo inne utwory - o zakochanym drwalu oraz o Freudzie. Wszystko nasycone uczuciem - nienawiścią, pragnieniem, miłością (ojcowską lub fizyczną), ale również wiarą i negacją religii. 

Przyznam, że oczekiwałam po tej książce czegoś więcej. Czego? Liczyłam na to, że zachwyci mnie tak, jak zrobiły to opowiadania Schmitta, jak "Oskar i pani Róża". Niestety - nie zawsze się udaje :)


Tyle dobrego w październiku. Mam nadzieję, że listopad będzie bardziej owocny.

Teraz proszę się grzecznie przyznać, jak wygląda Wasza październikowa biblioteczka? Mam nadzieję, że nie ma wśród nas wielu takich statystycznych, nieczytających Polaków :)