wtorek, 15 grudnia 2015

E-bookowy hejt, czyli czytnik mój wróg


Odkąd pojawiła się możliwość czytania książek w innej, bardziej nowoczesnej formie, nie ustaje spór o wyższość książki papierowej nad e-bookiem i odwrotnie. Każdy czytelnik ma swoje racje - tak jak każda forma książki ma swoje wady i zalety. Wolisz e-booki czy tradycyjne książki?


Podsłuchałam ostatnio rozmowę, z której wynikało tylko tyle: jeśli czytasz e-booki, to nie czytasz tak naprawdę. Czyli jak? Na niby?

O wadach nie będzie, czyli przewrotnie tak, bo bez typowego hejta. Dzisiaj o zaletach czytania na różnych nośnikach.

O zaletach czytania książek w ogóle nie trzeba nikogo przekonywać. Nawet te osoby, które unikają pisma jak ognia, w jakimś stopniu zdają sobie sprawę z tego, że książki mają moc. Są źródłem wiedzy, ale też rozrywki, sposobem na nudę, jak i na relaks. 


Kto czyta książki, żyje podwójnie

Umberto Eco


Książka tradycyjna






Książkę tradycyjną - tę papierową z kolorową okładką - zwykło się nazywać ostatnio medialnie: książką analogową. Co to oznacza dla książki? Oznacza to, że książka papierowa jest związana z tradycyjnymi i najwcześniejszymi metodami zapisu, czyli brakuje w tej formie przekazu nowoczesności, cyfryzacji. Uznaje się zatem, że książka analogowa jest przeciwieństwem e-booka. To określenie niespecjalnie przypadło mi do gustu - książka to książka.







Zalety książki:

  • Pokaźne biblioteczki zawsze robią wrażenie - im więcej książek na półce, tym lepiej, bo cieszą oko. Ostatnio zauważyłam modę na haul, który dotyka również bibliofilów. W sieci, na blogach, na fejsbukach pełno teraz stosików, które można podziwiać (często z zapartym tchem), bo przecież tyle książek w jednym miejscu robi wrażenie. Haul jest taką namiastką biblioteczki - ładnie wygląda, jest powodem do dumy - to czysty ekshibicjonizm. Marzyłam kiedyś o domowej biblioteczce pełnej różnych tytułów, ale życie zweryfikowało moje plany - dziś książki mam, owszem, ale te, do których wracam - te ulubione i te specjalistyczne z surdo... Może kiedyś, bo ten cały papier trzeba gdzieś przecież pomieścić.
  • Człowiek z książką wygląda dobrze. Ile razy jadąc tramwajem czy pociągiem, tacy ludzie przyciągali mój wzrok. Zawsze robiłam podchody, żeby sprawdzić, co ktoś czyta. Lubię patrzeć na ludzi, którzy czytają - te ukradkowe uśmiechy, rozszerzone źrenice, gorączkowe przerzucane stron...
  • Książka mieści się w torebce, więc zawsze można mieć jakieś awaryjne czytadło przy sobie. Nuda? Weź książkę. Długa podróż? Poczytaj.
  • Kojarzycie ten obrazek: ciepły kocyk, gorąca herbatka i książka? Robi wrażenie i zawsze kojarzy się pozytywnie.
  • Zmysł zapachu ważna sprawa. Wąchacie książki? Ja nigdy nie miałam jobla na tym punkcie, ale czytelnicy zawsze twierdzą, że uwielbiają zapach książek. Wciągają tę woń, która jest zapowiedzią dobrej lektury. Czy książki z biblioteki też są wąchane z taką ekscytacją?
  • Przerzucanie stron ma swój urok. Zmysł dotyku: błądzenie palcami po okładce, po każdej kolejnej stronie... Wyobrażasz sobie czytanie bez tego fizycznego kontaktu z papierem? Ta radość obcowania z książką ma moc.
  • Książka po zalaniu nadaje się dalej do czytania, jest dość tania, więc w razie konieczności można ją odkupić (ja kiedyś musiałam, kiedy pies zjadł "Kapłana" - świeżutkiego, z drukarni).
  • Niczego nie trzeba ładować, po prostu otwierasz i czytasz, czy potrzebujesz do szczęścia czegoś więcej?
  • Książka podarowana z miłością jest podarunkiem doskonałym. To wymarzony prezent dla bibliofila. Wybór jest ogromny, więc tę radość można rozrzucać na lewo i prawo, w ładnym opakowaniu, ze wstążeczką.


E-book, czyli wersja cyfrowa



Książki cyfrowe są stosunkowo nową formą przedstawiania treści. Zyskały zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Jedno jest pewne: rozmowy o e-bookach wywołują mnóstwo skrajnych emocji.



Zalety e-booków:



  • Jeśli czytasz dużo, szybko i wszędzie e-book jest dla Ciebie. Wyobraź sobie, że jedziesz na długie wakacje, ale masz ograniczony limit wagi bagażu. Ile książek jesteś w stanie zabrać, żeby mieć przy okazji jakieś ciuchy na zmianę? E-booki mieszczą się w niewielkiej przestrzeni - czytnik czy komórkę można schować do torebki i czytać: dużo i wszędzie, bez obaw o wagę tej przyjemności.
  • Czytanie nocą ma tę zaletę, że zostajesz z książką sam na sam. Nie zawsze masz możliwość włączenia nocnej lampki (koc, herbata, książka), ale podświetlana książka daje się czytać. E-booki możesz czytać w łóżku, przed snem, bez dodatkowych ceregieli, tak po prostu.
  • Łatwość zakupu to spora zaleta - wchodzisz na stronę, kilka razy klikniesz i masz, od razu.
  • Wygoda ma to do siebie, że bardzo ją cenimy. E-book nie zamyka się, kiedy z podekscytowaniem przechodzimy do punktu kulminacyjnego. Istnieje taka siła, która zapamiętuje stronę za Ciebie - Ty masz się skupić tylko na treści.
  • Skok czytelnictwa to zdecydowana zaleta czytania e-booków. Książki elektroniczne czyta się przeważnie tam, gdzie się da: w kolejce do kasy, w pociągu, w tramwaju, na wykładzie - wszędzie. Otwierasz, czytasz kilka stron, potem dalej robisz swoje. Takie czytanie z doskoku pozwala zapomnieć na chwilę o świecie.
  • Niektóre tytuły rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Jeśli marzysz o przeczytaniu książki, której już w księgarni nie dostaniesz, to z pewnością znajdziesz jej wersję cyfrową - te się nie kończą.
  • Czytanie e-booków jest tańszą zabawą. Czasem pakiety książek można zakupić za cenę wielokrotnie niższą, za grosze. 
  • Personalizacja czcionki, marginesów czy tła jest sporym ułatwieniem, np. w przypadku problemów ze wzrokiem - możesz dostosować wygląd do swoich preferencji.
  • Czytniki ładuje się rzadko (średnio raz w miesiącu), a jedno ładowanie pozwala na przeczytanie dużej liczby stron. Wynika to z faktu zastosowania technologii e-ink a brak podświetlania pozwala na czytanie książki w pełny, słońcu.




Gadu-gadu o formie



Na tematy dotyczące książek rozmawiam z rodziną i z przyjaciółmi często i chętnie. Każde z nas ma swoją wizję czytania, każde ma inny system, inne oczekiwania i różnorodne upodobania. Mimo tych różnic, potrafimy się dogadać, chociaż często słyszę (od przyjaciół): mogłabyś mieć więcej książek, żeby nam pożyczać. Mogłabym, prawda, ale większość mojej biblioteczki to niewielkie urządzenie, które wciskam do torebki. Ale to nie wszystko! Profanuję, czytając na telefonie, po nocach, bez opamiętania.

U nas rozkłada się to następująco:
- ja czytam wszystko i wszędzie,
- mąż czyta tylko na komórce,
- rodzice czytają, na wszystkim, z przewagą czytników,
- przyjaciel czyta tylko papier, ale chce czytać e-booki (wczoraj, po mniej więcej roku niepewności kupił; ciekawi mnie czy pokocha takie czytanie),
- przyjaciółka E. nie uznaje e-booków, nie potrafi się do nich przekonać,
- przyjaciółka B. czyta mniej więcej pół na pół.

Początkowo chciałam wyłożyć tutaj historię pisma i nośników, na których było ono utrwalane (wiedzę na temat temat mam dość obszerną, więc mogłabym długo o tym pisać). Chciałam pisać o glinianych tabliczkach, zwierzęcych skórach czy papirusach - o ich trwałości, zaletach i wadach. Tak, chciałam pokazać, że teraz też mogliśmy nosić przy sobie zwoje - możliwe to, ale czy wygodne?Czemu miałoby to służyć? Chciałam udowodnić, że nośnik treści jest bez znaczenia dla niej samej, że nieważne jest to, na czym czytamy, bo każdy czyta po swojemu. 

Co teraz czytam?
- w papierze: "Tylko seks"
- Na czytniku: "Terry Pratchett. Życie i praca z magią w tle"
- Na komórce: "Położna. 3550 cudów narodzin"

Po każdą z tych książek sięgam w innych okolicznościach, ale powoli wszystkie pochłaniam :) Dla treści.

A Ty jak czytasz?