wtorek, 1 grudnia 2015

Moja biblioteczka: książki listopada



pióro

Listopad wypadł, w porównaniu z październikiem, całkiem nieźle - znalazłam kilka wolnych chwil (oczywiście kosztem snu) i poczytałam. Zapraszam na mój listopadowy przegląd książkowy. 



Pewnie zwróciliście już uwagę na to, że korzystam często i chętnie z portalu Lubimy Czytać (ze względu na to, że sporo czytam na czytniku i na komórce albo oddaję pożyczone książki zanim zdążę je sfotografować, okładki książek będą właśnie stąd). Polecam całym serduchem - mi pozwala ogarnąć to, co już przeczytałam i wybrać to, na co jeszcze mam ochotę i oczywiście zapraszam do znajomych - zawsze warto szukać inspiracji. Tam też, całkiem niedawno, zaczęłam pisać opinie o książkach - tak dla siebie, żeby pamiętać. A tu na blogu - tak dla Was, żeby zachęcić do czytania i podyskutować. Co Wy na to?



Antoine de Saint-Exupéry "Mały Książę" 

Książki dla dzieci
Premiera: 1958
Strony: 72
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX


Listopadowe rozliczenie zacznę od "Małego Księcia". Nie było to moje pierwsze spotkanie z tym, moim zdaniem, ponadczasowym dziełem. Jednak tym razem spojrzałam na tę książkę trochę inaczej - jestem przekonana o tym, że właśnie jej uniwersalny charakter (zachwyca dzieci i dorosłych) może łączyć pokolenia. Szerzej o naszym kolejnym udanym i niezwykle pozytywnym spotkaniu tutaj: Czytam wszędzie, czyli "Mały Książę" w pociągu. Mam nadzieję, że wrócicie do tej lektury albo sięgniecie po nią, jeśli nie mieliście do pory okazji. Polecam - dla dorosłych, w poszukiwaniu w sobie dziecka oraz dla dzieci - historia warta zachodu, która uczy przyjaźni, miłości i lojalności. 




Guillaume Musso "Jutro"

Dobra książka
Premiera: 2014
Strony: 400
Wydawnictwo: Albatros

Z Musso znamy się już od dawna, dzięki mojej kochanej E., która z pełną premedytacją zaszczepiła we mnie miłość do tego autora. Uczucie kwitnie, ja czytam dalej. Książki Musso mają to do siebie, że jeśli zasmakujesz w jednej, to z ogromnym prawdopodobieństwem porwie Cię całość twórczości tego autora.


"Jutro" prześladowało mnie wszędzie - i E. o nim wspominała, i na blogach czytałam, i na FB mi proponowali. Po prostu byłam skazana na to, żeby tę książkę przeczytać. Warto było!

Wyobraź sobie sytuację, że masz jedną malutką szansę przywrócenia do życia osoby, którą kochałaś, zrobiłabyś to bez zastanowienia?

"Jutro" to wypadkowa przeszłości i przyszłości - taki stan zawieszenia między tym, co było, co jest a co mogłoby się zdarzyć. To obietnica drugiej szansy na życie, ale też pudełko pełne tajemnic i niewiadomych. Opowieść, która zmusza nas do zastanowienia się nad ostatecznością śmierci i "rozgrzebywaniem" przeszłości. Polecam - trzyma w napięciu do samego końca. I nawet, jeśli za fantastyką nie przepadasz w ogóle, to w tym - jakże subtelnym - wydaniu, powinna Ci się spodobać.


Shaun Usher "Listy niezapomniane"

epistolografia
Premiera: 2015
Strony: 416
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN

Kolejna książka polecona mi przez B., która stwierdziła, że coś takiego przeczytać trzeba. 


"Listy niezapomniane" to nietypowa książka, której nie musisz pochłaniać z zapartym tchem, ale do której wracasz w każdej wolnej chwili. Dzieło jest zbiorem listów pełnych emocji oraz informacji. Ukazuje świat takim, jaki był. Stanowi świadectwo myśli ujętych w słowa - tych szalonych i spontanicznych, młodzieńczych, ale często też ostatnich...

Kiedy ostatnio napisałaś tradycyjny, podpisany własnoręcznie list? Czy sztukę epistolografii porzuciłaś już całkowicie? A może ktoś uzna kiedyś, że właśnie Twoje słowa, przelane na papier, są warte tak wiele, że należy je przytoczyć...


Marek Krajewski "Arena szczurów"

Arena szczurów
Premiera: 2015
Strony: 320 
Wydawnictwo: Znak

Po "Arenę szczurów" Marka Krajewskiego sięgnęłam z dwóch powodów: Darłowo jest bardzo bliskie mojemu sercu i cenię sobie dobry kryminał.

Darłowski klimat został oddany przez autora doskonale - wszystkie te znajome ulice pozwoliły mi na osadzenie całej historii w konkretnym miejscu, co zdecydowanie wpłynęło na pozytywny odbiór utworu. Zatęskniłam za nadmorskim klimatem - wymarzyłam gorącą plażę i chłodne powiewy wiatru. Chciałam tam być i, co ważniejsze, chciałam odkryć tajemnicę Trupojada, która zaintrygowała mnie już od pierwszych stron.

Krajewski uderza z całą mocą w ludzką moralność: "Czy można dla ocalenia własnego życia zabić niewinnych ludzi?" - na to pytanie będzie musiał odpowiedzieć (szczerze) syn, aby poznać prawdę o swoim ojcu. Książka z pewnością zmusza nas do zastanowienia się nad usprawiedliwieniem zbrodni - kto i kiedy ma prawo zabijać? Czy w ogóle je ma? Czy istnieją takie okoliczności, które uzasadnić morderstwo? Na pewno Krajewski zmusza nas do myślenia, ale czy warto poświecić jej wieczór?

Niestety książka mnie nie zachwyciła... Zabrakło mi kropeczki nad i. Wątek, który zaciekawił mnie, i dla którego sięgnęłam po tę książkę - osoba Trupojada - szybko i jakoś tak bez fajerwerków odszedł w zapomnienie.  Uznaję, że to książka "do poczytania" - niczego nowego do mojego życia nie wniosła, ale miło było wrócić do wakacyjnego klimatu, choćby na kilka chwil.


Daniel Keyes "Człowiek o 24 twarzach"

Osobowość wieloraka
Premiera: 2015
Strony: 559
Wydawnictwo: Wielka Litera

Co mnie zaintrygowało? Książek po okładce nie oceniam, ale te oczy mnie zahipnotyzowały (brawa dla wydawcy). Po prostu nie mogłam przejść obok tej pozycji obojętnie - okładka zapoczątkowała moją ciekawość. 

Słyszeliście kiedyś o osobowości wielorakiej, o tzw. rozszczepieniu? Po książkę sięgnęłam z przede wszystkim ciekawości - wyczytałam gdzieś, że jest oparta na faktach, że to pierwsza taka historia, kiedy prawie nałogowy gwałciciel ma szansę zostać uniewinnionym z powodu niepoczytalności - a raczej z powodu tego, że nie był sobą, kiedy popełniał te zbrodnie. Nastawiona byłam na suche przekazanie faktów i tu miła niespodzianka!

Książkę czyta się jak dobrą powieść psychologiczną z nutką kryminalną. Wciąga i porywa, nie pozwala się oderwać. Każda kolejna osobowość, która wyłania się na światło dzienne jest jak kolejna historia i tajemnica, którą trzeba zgłębić. 

Dawno nie czytałam tak ciekawej książki opartej na faktach - momentami bardzo trudno było uwierzyć w prawdziwość całego zdarzenia, w istnienie takiej osoby, w możliwość takiego życia. 
Polecam.


Liane Moriarty "A teraz śpij"
stakler
Premiera: 2012
Strony: 504
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Przeczytałam już wcześniej kilka książek tej autorki, które "ogarnęłam" z ogromną przyjemnością. Podchodząc do tej, miałam zatem prawo podejrzewać, że będzie równie dobra jak pozostałe. Niestety - tu wielkie rozczarowanie - nudne jak flaki z olejem. Może nieczuła jestem, ale miłość w tym wydaniu nie zrobiła na mnie wrażenia...

Historia, którą próbuje nam sprzedać Moriarty, to trójkąt miłosny: kobieta-hipnotyzerka, facet i kobieta-stakler (prześladowczyni). Pomysł dobry, naprawdę dobry, ale samo wykonanie mnie nie przekonało - czegoś, jakiejś głębi - w tej całej opowieści zabrakło. Nie trzymała w napięciu, niczego po sobie nie zostawiła... 

E.L. James"Grey"
Seks
Premiera: 2015 
Stron: 560
Wydawnictwo: Sonia Draga

O Greyu było już wiele - jedni bardzo za, drudzy kompletnie przeciw. To i ja coś od siebie dorzucę - tak pół na pół, bo nie twierdzę, że jest to literatura wysokich lotów, ale taką też można czasem poczytać.


Może gdybym przeczytała tę część jako pierwszą, zrobiłaby na mnie wrażenie? 



Co w niej dobrego? Poza "och" i "ach" jest taka bardziej męska, momentami dobitna i bez owijania w bawełnę. Czyta się przyjemnie, szybko i bez zastanowienia, bo nie ma tu się nad czym zastanawiać.



Może, gdybym nie znała tej historii, to książka byłaby dobra? Nie wiem. W każdym razie nie polecam jej jakoś specjalnie, bo książka rozczarowuje. Sięgnąć można po Greya, kiedy nic lepszego pod ręką nie ma. Wyobraźnię może pobudzić, rozniecić jakiś ogienek? Może, ale nie musi i niekoniecznie to zrobi.

Sama historia to powtórka z rozrywki, tyle że oczami Szarego, więc jeśli pozostałe tomy masz za sobą, to nic nowego Cię tu nie zaskoczy (może poza faktem, że jest to pierwsza część, nie cała historia). Nie wiem, czy powstaną tomy 2.5 oraz 3.5, ale jeśli tak, to niestety po nie sięgnę, chociaż nabijanie kasy rozumiem, bo jak "żre", to trzeba korzystać. Mimo wszystko na film (2 część) pewnie się wybiorę - tu byłam mile zaskoczona, bo nastawiałam się na kiepsko skrojone romansidło - oglądało się to całkiem nieźle. Wnioski na przyszłość - więcej nie przeczytam, ewentualnie obejrzę. 



Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu"


Thriller książka
Premiera: 2015
Strony: 328
Wydawnictwo: Świat Książki

Książka polecana wszędzie - wiele pozytywnych opinii znajomych i nieznajomych, ekspozycja na prawie każdej półce w księgarni i z dobra reklama - skoro sam Stephen King nie mógł się oderwać przez całą noc, to chyba coś w niej musi być?

Historia długo się rozkręca, czasem nawet nieznośnie wlecze, chociaż początkowo potrafi zainteresować. Dla starego wyjadacza thrillerów jest raczej przewidywalna - mnie nie zaskoczyła, co nie znaczy, że należy do tych kiepskich treści, które powinno się omijać z daleka. To taka książka do poczytania - może zaciekawić, może zmusić do wytężenia mózgu i wytypowania mordercy, może dawać mylne poszlaki. 

Moim zdaniem to taka książka, która była doskonale zareklamowana i może przez to można oczekiwać po niej czegoś więcej, jakiejś niesamowitości. Ja niczego, poza poprawną opowieścią, nie znalazłam. A szkoda...



Jay Asher "Trzynaście powodów"

Książka o samobójstwie
Premiera: 2015
Strony: 272
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Opowieść nieco przygnębiająca - samobójstwo nigdy nie jest tematem wesołym - kiedy dotyczy młodej dziewczyny (licealistki), wydaje się być jeszcze bardziej przykra. 

Na uwagę, poza samym pomysłem (bycie jednym z powodów samobójstwa i dowiedzenie się o tym już po fakcie, w specyficzny sposób), zasługuje to, że od książki nie można się oderwać i, co zaskakuje, można ją spokojnie polecić młodzieży, bo daje sporo do myślenia, bo pokazuje jak niewinne żarty czy "śmieszne" plotki potrafią zniszczyć czyjeś marzenia, pozbawić go poczucia bezpieczeństwa czy chęci do życia. To zastanawiające, naprawdę, że bezmyślnością można obdzierać człowieka, kawałek po kawałku, z jego wiary w drugiego człowieka, z pragnień i marzeń. Doskonały przykład na efekt kuli śniegowej...

Warto przeczytać i warto przemyśleć - mnie książka całkowicie pochłonęła, chociaż nie ma w niej niczego odkrywczego, ale czasem nie musi być, czasem wystarczy porządna dawka prawdy - taka bezpardonowa kawa na ławę.




A.J. Rich "Tak dobrze mnie znasz"

Premiera: 2015
Strony: 368
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Wyobraź sobie taką sytuację: wchodzisz do mieszkania - jak każdego dnia po pracy czy po szkle - u drzwi radośnie witają Cię psiaki, które sympatycznie merdają ogonami - jeden jest z Tobą odkąd skończył osiem tygodni, pozostałe dwa to uratowane od zagłady znajdy. Patrzysz na nie i wiesz, że coś jest nie tak - stało się coś złego, bardzo złego. Na łóżku leży zakrwawiona noga, na podłodze rozczłonkowane ciało Twojego narzeczonego. Mocne? Zgadza się - takim właśnie mocnym akcentem rozpoczyna się ten thriller.



Pozostaje tylko żałować, że całość nie jest już tak dobrze skomponowana... Niestety, mimo bardzo dobrego i ciekawego początku, reszta nie jest już taka fascynująca. I, nad czym ogromnie ubolewam, bardzo przewidywalna. Mimo wszystko książka nie jest na tyle kiepska, żeby nie można było doczytaj jej do końca. Co to to nie - czyta się przyjemnie i sprawnie - z pewnością umili niejeden jesienny wieczór.
Polecam - do poczytania, ale na wspaniałe przeżycia bym się nie nastawiała.


Sylwia Kubryńska "Kobieta dość doskonała"

Premiera: 2015
Strony: 286
Wydawnictwo: Czwarta Strona

"Kobieta dość doskonała" to jedna z tych książek, które naprawdę mnie zaskoczyły. Dlaczego? Nie jestem fanką literatury o kobietach, dla kobiet - wolę coś innego, ale ta książka mnie wciągnęła. 

Napisana językiem kolokwialnym, czasem wręcz wulgarnym, nie zrobiła na mnie na samym początku dobrego wrażenia - wydawało mi się, że jest ona po prostu siekanką a autorka próbowała w ten sposób - mocnym słowem - zwrócić uwagę czytelnika, a tym samym odwrócić jego uwagę od treści. Nic bardziej mylnego. Całość jest świetnie skomponowana. 

Tyle o języku. Odnośnie treści - daje ona dużo do myślenia. Autorka opisuje to, co zna praktycznie każda kobieta: wszelkie wymagania, które są jej stawiane od dzieciństwa. Pokazuje stosunek świata do kobiet, ale nie to jest w książce najważniejsze.

Po tej lekturze dochodzi się do wniosku, że tak może faktycznie jest, że tak było w naszym dzieciństwie, że taki był czas dojrzewania - nazywamy to, co już za nami. 

Książka pozwoli rozwiązać problemy z akceptacją swojej osoby, co jest kwintesencją tej pozycji. Czyta się szybko i lekko, chociaż często poruszana tu problematyka dotyka do żywego. Polecam.





Tess Gerritesen "Chirurg"


Premiera: 2013
Stron:384
Wydawnictwo: Albatros

Książkę poleciła mi +Poligon Domowy. Dziękuję, bo na pewno spędzę wiele wieczorów z tą serią.

"Chirurg" jest pierwszym tomem cyklu Rizzoli/Isles. Dobra sensacja, którą warto odkopać. Czyta się błyskawicznie i lekko, o ile sama fabuła takich książek może być za lekką uznana. 

Zdradzę jedynie tyle, że główną bohaterką jest pełna ambicji, niedoceniona i stawiająca sobie bardzo wysoko poprzeczkę, młoda policjantka - Rizzoli. No i sprawa - paskudna i pełna realistycznych opisów - nasz Chirurg specjalizuje się w wycinaniu kobiecych macic. 

Warto poczytać - trzyma w napięciu do samego końca. Dobra!




Tess Gerritsen "Skalpel"



Premiera: 2013
Stron: 392
Wydawnictwo: Albatros

Drugi tom wspomnianego powyżej cyklu. Na poprzedniej się nie zawiodłam, więc z rozkoszą sięgnęłam po część kolejną (od razu zaznaczę, że najlepiej jest czytać je po kolei, żeby nie uronić ani słowa).

Tym razem Rizzoli zmierzy się z kolejnym szalonym nieco mordercą o dziwnych upodobaniach, ale też stanie przed koniecznością rozprawienia się ze swoją przeszłością.

W książce znów znajdziemy motyw kobiety, która jest niedoceniona tylko dlatego, że jest kobietą, co stanowi niejako tło wydarzeń, jednak w żadnym wypadku nie zanudza i nie ma większego przesłania feministycznego. Nie, to nie tego rodzaju książka. Dobra sensacja, z coraz bardziej ohydnymi opisami - polecam.




Dariusz Domagalski "Osobliwość"


Premiera: 2015
Stron: 296
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Kojarzycie Janusza Zajdla? Wspomnę o nim przy okazji tej książką. Otóż, sięgając po "Osobliwość", czytając krótką notkę o tej książce, spodziewałam się (a może raczej miałam cichutką nadzieję, malutką taką), że polskie science fiction zyska naprawdę dobre, świeże spojrzenie na ten gatunek literacki. Niestety, w dalszym ciągu Zajdel będzie dla mnie mistrzem tego gatunku w Polsce, Domagalski jest hennnnnnn daleko w tyle, ale przecież nie o samo porównanie chodzi...

Sama kompozycja świata jest poprawna - autor miał pomysł, to jest pewne i może czytałabym się to  lepiej, gdyby nie te płytkie, płaskie i nudne postaci... Trochę zbyt wiele było tu wtrąceń, które miały wyjaśnić pojęcia - owszem, to potrzebny zabieg, ale tu wyszło bardzo sztucznie... 

Doczytałam do końca, bo rzadko kiedy zostawiam książkę w zawieszeniu - bardzo rzadko. Czytając, liczyłam na wielkie wow, którego niestety się nie doczekałam. Jednostajnym ruchem do końca. Polecam, ale tylko pod warunkiem, jeśli naprawdę nie macie, co zrobić z czasem albo dla pożeraczy fantastyki naukowej w ogóle - ciekawe doświadczenia gwarantowane. 


Dorota Wellman i Paulina Młynarska-Moritz "Kalendarzyk niemałżeński"


Premiera:  2013Stron: 304
Wydawnictwo: Znak Literanova
Kolejne wielkie i bardzo pozytywne zaskoczenie, tym bardziej, że (wstyd przyznać) ani jednej  z tych pań wcześniej nie znałam - tak, tak - oto ja, antyfanka programów telewizyjnych. 

W książce znajdziecie mnóstwo przepisów na przepyszne potrawy (sama wypróbowałam już dwa z nich i na stałe u nas zagoszczą), kilka dobrych rad i masę rozważań. Tematyka? Bliska kobiecie: macierzyństwo, związki, antykoncepcja, spotkanie ze sobą - wszystko to przedstawione humorystycznie, ale z przytupem. Bez strachu przed trudnymi tematami i szczerze, ale (co najlepsze) pełne uczuć i celebrujące wielką siłę przyjaźni. Przeczytacie tu o tym, jak niełatwo być kobietą, ale jak wyjść z tej "walki" prawie bez szwanku a na pewno z doświadczeniem.

Co ciekawe, odkryłam dzięki tej książce, że jestem feministką:


 „Zanim więc znów powtórzysz: „Nie jestem feministką!”, przeczytaj poniższe pytania.
Jeśli chociaż na jedno zechcesz odpowiedzieć twierdząco, jest akurat odwrotnie.
1. Wkurza Cię, gdy domownicy traktują cię jak służącą?
2. Uważasz, że niższe zarobki dla kobiet na tym samym stanowisku i za tę samą pracę to niesprawiedliwość?
3. Uważasz, że masz prawo sama decydować o tym, czy ile razy i kiedy chcesz zostać matką?
4. Rażą Cię reklamy, w których kobieta jest przedstawiana jako bezmózgi obiekt seksualny lub maniaczka wywabiania plam?
5. Uważasz, że kobiety i mężczyźni powinni mieć równe prawa?”
A jak jest z Waszym feminizmem, drogie Panie?





Liane Moriaty "Wielkie kłamstewka"


Premiera: 2015
Stron: 496
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Autorkę poznałam pierwszy raz przy okazji lektury "Kilka dni z życia Alice" oraz "Sekret mojego męża" - urzekła mnie od razu - prostotą, ale też świetnym rozegraniem historii. Moje uczucia trochę oziębły po "A teraz śpij" (omówiono powyżej). Na szczęście dałam szansę kolejnej książce i nie żałuję.

Co groźnego może kryć kółko mamusiek? Otóż całkiem sporo. Treści zdradzać nie będę, bo mnie przyjaciółka E. zapewne zadźga (dziękuję za książkę, Kochana!), powiem jedynie tyle, że warto po nią sięgnąć - to sensacja (doskonale rozegrana - dwutorowo), która wciąga. Czyta się z zaciekawieniem, bez wiedzy, bo z początku jesteśmy w temacie kompletnie zieloni, co zostaje przeciągnięte praktycznie do samego końca. Świetne stopniowanie napięcia. Trochę o przemocy wobec kobiet, o przemocy domowej, o dzieciach, kompleksach i plotkach. Warto, po prostu warto.

Na listopad to tyle. A jak tam Wasze czytanie? Mam nadzieję, że nie odmawiacie sobie tej słodkiej przyjemności.

Zastanawiam się nad rozliczeniami tygodniowymi... Strasznie dużo się tego uzbierało i okropnie chciałam podzielić się tym wszystkim wcześniej. Uwielbiam! Mam też nadzieję, że do końca roku uda mi się przeczytać 100 książek - takie moje małe postanowienie (w 2014 zabrakło mi 2 sztuk!)

Życzę Wam czytającego grudnia, czego i Wy mi życzcie!