środa, 9 grudnia 2015

Musisz zrobić sobie dziecko!

Jeśli nie jesteś mamą, masz tylko jedno dziecko lub dwa maluszki tej samej płci, z pewnością prędzej czy później i Ty będziesz musiała stawić czoła wyzwaniu: zrób sobie dziecko. Dlaczego? Bo przecież bycie kobietą jest pełnowartościowe tylko wtedy, kiedy jesteś matką i to nie byle jaką - musisz mieć parkę!


Musisz zrobić sobie dziecko

Jeśli jesteś kobietą, musisz mieć dziecko, inaczej z Twoją kobiecością na pewno jest coś nie tak. Wyobrażasz sobie życie bez dziecka? Przecież to nieprawdopodobne, bo skoro macicę masz, to rodzić musisz. Nie ma innej opcji, bo przecież bez dziecka nie można być kobietą na 100%. Kiedy musisz mieć to dziecko?


1. Jesteś już dość leciwa - sporo po 20 lub tuż przed 30 - pamiętaj, że dziecko musi przyjść na świat w najbliższym czasie, bo przecież potem może być za późno. Oczywiście nieważne, że nie masz partnera - ważne, że jesteś w odpowiednim wieku, w którym kobiety po prostu rodzą. Wszystkie Twoje koleżanki, kuzynki i znajome znajomych wydają powoli na świat kolejne skarby a Ty nic? Przecież mężczyzna i dziecko to absolutne must have w planach każdej kobiety! Nie masz? Na pewno coś jest z Tobą nie tak.

Kobieto, zapomnij o byciu samowystarczalną, o karierze, o swoich planach na przyszłość - po prostu znajdź tego faceta i zrób wreszcie to dziecko, bo przecież już czas!


2. Jeśli mieszkasz już dość długo ze swoim partnerem - tu ciężko określić, ile to "dość" wynosi - i, o matko! - jesteście do tego po ślubie - musicie postarać się o potomstwo. Pamiętaj Kobieto, że rodzina przecież jest pełna tylko wtedy, kiedy wydaje na świat owoce, więc Ty i Twój mąż/partner to nie rodzina, absolutnie! Jak w ogóle śmiałaś podejrzewać, że jest inaczej.

Kiedy już jesteś mężatką, od razu zaczynają się spekulacje i pytania rzucane przez rodzinę i dzieciatych już przyjaciół na prawo i lewo: kiedy się postaracie? Chociaż nie jest to nawet pytanie, raczej stwierdzenie: postarajcie się o swoje; do szczęścia brakuje tylko dziecka; chciał(a)bym doczekać (pra)wnuków; jak będziesz mieć swoje, to dopiero poznasz, co to jest życie. Teraz? Trudna sprawa - albo nie znasz życia albo nie żyjesz?

Nie czekaj zbyt długo, ba! dziecko zrób najlepiej od razu po ślubie, bo przecież, jeśli jeszcze go nie masz, to: jesteś nieczuła i nastawiona tylko na karierę; nie możesz mieć, ale przyznać się nie chcesz (tyle osób Ci współczuje, a Ty nawet o tym nie wiesz); mąż Cię nie tyka kijem nawet.

Kobieto, jeśli miałaś inne plany na swoją macicę - niestety. Spora część społeczeństwa nie przyjmuje do wiadomości Twojej odmiennej wizji kobiecości, więc jeśli nie chcesz mieć dzieci teraz (mimo wieku) lub wcale - marnujesz się, oj marnujesz albo coś jest z Tobą nie tak.

Nie daj się jednak zmylić, gdyż wczesne macierzyństwo jest złem! Musisz przecież skończyć studia, zacząć pracę, jakoś się ustatkować.


Zrób braciszka lub siostrzyczkę

Jesteś mamą jedynaka - koniecznie musisz zrobić tu rodzeństwo! Nie wiesz? Przecież dzieci chodzą parami, nie inaczej, i rodzina z jednym dzieckiem nie jest pełnowartościowa. Miałaś jakieś wątpliwości, chciałaś poprzestać na jednym? Absolutnie. Dziecko musi mieć rodzeństwo, inaczej jego dzieciństwo będzie smutne, a ono wyrośnie na rozpieszczonego snoba. Zrób kolejne dziecko dla dobra tego, które już masz. Mamo, no skoro masz jedno, to i drugie musisz wychować. Dlaczego powinnaś mieć dwie sztuki?

1. Dla dobra dziecka, które już masz, bo przecież dzieci najlepiej rozwijają się w grupie.
2. Dla własnego spokoju - ktoś na Twoją emeryturę pracować powinien.
3. Dzielenie się mamą i tatą z drugim dzieckiem wiele może Twojego malucha nauczyć - nauczy się, czym jest prawdziwe życie, bo teraz ma za łatwo.
4. Prawdziwa rodzina? Tylko model 2+2! 

Droga Mamo, oczywiście możesz mieć swoje zdanie na ten temat, ale możesz je jak najbardziej zachować dla siebie. Przecież w Waszej rodzinie i rodzinach mieszkających nieopodal, w rodzinie znajomych i ich znajomych jest dwójeczka. I jak to tak, w Twojej ma być TYLKO jedno? Robisz mu krzywdę, a siebie skazujesz na smutną starość - jeśli nie wychowach swojej latorośli odpowiednio, możesz zostać potem sama - dwoje dzieci daje dwukrotnie większą szansę na szczęście w chorobie, nawet jeśli pierwsze będzie wyrodne, drugie może okazać się aniołem.

Mamo, jeśli będzie tylko jedno, wtedy Ty i Twoje dziecko jesteście przegrani. Jeśli do tego Twój maluch jest dziewczynką - tata też na tym ucierpi.



Parka musi być

Kochasz swoje dzieciaki nad życie - owszem większość mam kocha, ale to już sprawa drugorzędna, kiedy trafiły Ci się dzieci tej samej płci. Toż to prawdziwa tragedia, bo przecież jedynie posiadanie parki w domu - chłopczyka i dziewczynki - gwarantuje szczęście w rodzinie. Parka musi być, nie ma rady.

1. Jeśli masz dwie dziewczynki:
  • Wasze nazwisko może zginąć śmiercią naturalną, bo przecież córki wyjdą kiedyś za mąż i zapomną o swoim dziedzictwie.
  • Dwie sztuki płci żeńskiej i do tego Ty to już problem dla taty, bo przecież każdy tata marzy tylko i wyłącznie o synku, z którym będzie grał w piłkę. A tak poza tym, już tylko jako dodatek do problemu - jak można żyć z tak dużą ilością kobiet, kiedy w końcu wszystkie będą miesiączkować? Zwariować można z tymi babami.
  • Na córeczki musisz uważać, bo to łakomy kąsek dla chłopczyków. Jeśli są dwie, trudniej je opanować, bo na pewno będą się wzajemnie kryły i cichaczem zachodziły w ciążę, żeby zrobić Ci na złość! Przecież dziewczynki są kapryśne, więc może tylko dla kaprysu?
  • Dużo dziewczynek to dużo butów i dużo sukienek, to dużo kosmetyków i dużo pieniędzy, które na dziewczynki trzeba wydać.

2. Jeśli masz dwóch chłopców:
  • Nazwisko zostanie przekazane dalej - Wasza rodzina (przynajmniej na piśmie) przetrwa, ale powinnaś być przecież świadome tego, że synowe są nieznośne i niestety zabiorą Twoich chłopców, wciągną ich w swoje rodziny i tyle ich widziałaś - żegnaj radosna starości!
  • Dwa małe męskie maluchy w domu to tragedia - jedna z wielu, ale ta jest nie do ogarnięcia - chłopcy się biją, rzucają przedmiotami, są niebezpieczni, kiedy tylko na moment spuścisz ich z oka. Chłopcy to ciągłe problemy ze szkołą, z nauką, z dyscypliną. 
  • Jeśli masz dwóch synów po prostu musisz tęsknić za córeczką, której nigdy nie miałaś - jak można żyć bez babskich pogaduszek i matczynych rad w sprawach miłosnych? A na początku? Przecież istnienie bez kupowania różowych sukieneczek i falujących wstążeczek musi być udręką... Taki podły los Cię spotkał.
  • Chłopcy, poza oczywistą skłonnością do przemocy i demolki, na pewno będą mieli kontakt z narkotykami, alkoholem, grupowym/wyuzdanym/przygodnym/niemądrym seksem, bo przecież chłopiec to taki typ, który nie myśli, a jeśli już, to tylko penisem. Możesz się dwoić i troić, ale nic nie poradzisz - będzie jak zawsze i wszędzie - smród, przemoc i bezduszność.
Mamo, chyba wiesz, co robić w takiej sytuacji? Na pewno! Staraj się o kolejne dziecko i módl pokornie o malucha przeciwnej płci. Przecież musisz być szczęśliwa!


Tak gwoli ścisłości, jeśli udało Ci się trafić i masz tę swoją parkę, nie jesteś lepsza od innych. Twoje dzieci na pewno się nie dogadują, co wynika z różnic między dziewczynami a chłopczykami. Ty pewnie bardziej kochasz jedno z nich albo nie potrafisz się skupić na obojgu i nie poświęcasz im wystarczającej uwagi. No i, co bardzo ważne, miej świadomość tego, że balansujesz wciąż na patologicznej granicy.



To już patologia

Trzy i więcej? W dzisiejszych czasach? Toż to czysta patologia, ależ tych dzieciaków narobiłaś! To naprawdę nie do pomyślenia, że ograniczasz swoje życie, ambicje i w ogóle całą swoją kobiecość do bycia mamą - przecież kobieta, która ma aż tyle dzieci, nie może robić nic innego poza ich rodzeniem i wychowywaniem. Jesteś zatem chodzącą macicą, zawsze chętną do działania, a może nawet puszczalską? Twoje dzieci wyglądają teraz tak dojrzale, że na pewno musiałaś zaliczyć wpadkę albo i kilka. A co one w ogóle jedzą? Kiedy kupiłaś im jakieś nowe ubranie, bo wiesz ten najmłodszy miał ostatnio wielką dziurę na kolanie.

Jak Ty w ogóle potrafisz żyć, kiedy cała Twoja życiowa przestrzeń wypełniona jest małymi ciałkami biegających, krzyczących (nie potrafisz zapanować nad liczną gromadą) lub zbyt spokojnych (na pewno głodzone i chore) dzieci...?! 

Jeśli udaje Ci zapanować nad dziećmi, masz je w co ubrać i nie wyglądają na głodne, to z pewnością Twój partner wypruwa sobie flaki, żeby Was utrzymać. Przykro stwierdzić, ale jesteś darmozjadem i do niczego się już nie nadajesz. Zajmij się dziećmi, rób, co do Ciebie należy.

- Co tam u Kaśki?
- Nic nowego, znowu z brzuchem biega.
- To po staremu, kolejne do kompletu.
- No, ale przynajmniej siedzi w domu i nic nie robi.
*Rozmowa podsłuchana w tramwaju.


Kto decyduje o mojej macicy?

Z pewnością nie raz zastanawiałaś się nad tym, kto tak naprawdę ma prawo do decydowania o Twoim ciele, a może nie myślałaś o tym w ten sposób? Pomijając aspekty i zachęty polityczno-religijne, prawie każdy z nieskrywaną fascynacją przychodzi do Ciebie z dobrą radą: musisz rodzić. W odpowiednim wieku, odpowiednią ilość, o konkretnej płci. Rodzina naciska, znajomi podszeptują, sąsiadki obgadują, czasem nawet mąż nie potrafi zrozumieć Twojego punktu widzenia, bo kto ma większe prawo do twojego ciała jak nie Twój luby?

O ilości i konieczności urodzeń najchętniej dyskutują mężczyźni, co wydaje się być o tyle zabawne, kiedy wiemy, że o macierzyństwie nie mają oni zielonego pojęcia, chociaż teorię zna każdy. 

Chciałam powiedzieć Ci - Kobieto, Mamo - że tylko i wyłącznie Ty masz prawo decydować o swoim ciele. Nie daj sobie nigdy wmówić, że jest inaczej, że powinnaś, że wypada, że coś jest z Tobą nie tak. Ty wiesz najlepiej! To Twoje życie, Twoje ciało. Nikt nie zawalczy o Ciebie lepiej niż Ty sama. 

Macierzyństwo jest cudowne, pod warunkiem, że nie jest wymuszane, pakowane w sztywne ramy.

Pewnie znasz to w teorii, co? Czas na praktykę!