wtorek, 29 grudnia 2015

O wyzwaniach książkowych na Nowy Rok

wyzwanie czytelnicze

Wraz z końcem internety aż huczą, bo oto przecież nadchodzi czas na noworoczne książkowe wyzwania! Czytaj, Polaku, czytaj, bo wstyd wielki! Czy potrzebujemy książkowych wyzwań do tego, aby podnieść poziom polskiego czytelnictwa? Zdania na ten temat są bardzo podzielone...




52 książki na 52 tygodnie

Do jednego z najpopularniejszych wyzwań książkowych należy to, które zakłada, że należy przeczytać przynajmniej jedną książkę tygodniowo. W skali roku Twoja lista przeczytanych powinna liczyć przynajmniej 52 pozycje. 

To wyzwanie doskonałe dla osób, które nie czytają prawie w ogóle, które omijają książki szerokim łukiem, które chcą się sprawdzić i zrobić coś innego niż zwykle. Takie wyzwanie może zmotywować, tym bardziej, kiedy bierzemy w nim udział z innymi - mała rywalizacja przeważnie działa motywująco, bo przecież nie chcemy być tym gorszym, mniej oczytanym kawałeczkiem społeczeństwa. Chcemy powiedzieć to głośno: nie jestem statystycznym Polakiem, ja czytam! Takie wyzwanie jest zatem dobre, kiedy chęci nie brak i gdzieś w serduchu kiełkuje poczucie, potrzeba poczytania.

Wielu czytelników wpada jednak w pułapkę - stawiają na ilość, pomijając kompletnie jakość książek. Wyznacznikiem staje się ilość stron, bo przecież im ich mniej, tym łatwiej wcisnąć się w narzuconą liczbę, którą należy "odbębnić". Zjawisko czytania książek o niewielkiej ilości stron rośnie pod koniec roku, kiedy do osiągnięcia wyniku pozostaje już niewiele - chwytanie za te cienkie, czasem niestety marne czytadła staje się małą plagą. Czytanie dla przyjemności odchodzi w zapomnienie, bo liczą się wyniki... Oczywiście lepiej jest i logiczniej sięgnąć po coś, na co po prostu ma się ochotę - niestety tak wiele osób rezygnuje z tej przyjemności. Trzeba uważać, żeby nie wpaść w pułapkę ilościowego czytania.

Osoby, które czytają wiele i chętnie, mogą potraktować to wyzwanie jako zabawę, ale czy coś sobie tym udowodnią? Z pewnością nie, bo do czego to prowadzi? Mole książkowe pochłaniają treści, często nie licząc stron czy nie zwracając uwagi na liczbę przeczytanych książek. Plus tego taki, że pokazując innym, ile czytamy, wprawiamy ich czasem w lekkie zakłopotanie. I chyba to jest dobre - pokazanie, że mimo dziecka, pracy, braku czasu, można wygospodarować chwilę na przeczytani choćby kilku stron dziennie. O sposobach na podniesienie czytelnictwa pisałam przy okazji e-bookowej nienawiści.

Jeśli chcesz podjąć takie wyzwanie - dla siebie czy tak, by poczuć powiew rywalizacji, poszukaj grup lub wydarzeń na FB - nie zwiedziesz się i na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Przeczytam tyle książek, ile mam wzrostu

To już poważne wyzwanie, bo zakłada średnio przeczytani ok. 160-200 książek w ciągu roku. Kto potrafi wciągnąć w tak krótkim czasie tyle treści? Ja, prawdę powiedziawszy, nie potrafię, chociaż czytam szybko i chętnie. Decydując się na to wyzwanie, należałoby założyć, że każdą wolną chwilę i pół nocy czytamy, do tego wybieramy te książki, które nie przekraczają 150 stron albo i 100... 

Nie wiem, czemu ma służyć to wyzwanie, chociaż szczerze życzę uczestnikom, żeby po prostu dali radę albo przynajmniej zbliżyli się do tej wielkiej liczby. I pozostaje tylko pozazdrościć, jeśli komuś się to uda, bo w moim przypadku (przy dziecku, pracy, życiu towarzyskim i dobie, która ogranicza się do 24 godzin) jest to niestety niewykonalne. Przyznam jednak szczerze, że taka ilość mi do szczęścia i do życia zbędna. I chociaż chciałoby się mieć czas, żeby tyle przeczytać, tyle poznać i tak wiele odkryć, rezygnuję z tego wyzwania z lekkim uśmieszkiem.

Na szczęście to ta bardziej drastyczna odmiana - ta popularna zakłada bowiem mierzenie grzbietów książek - mierzymy się zatem nie ilością przeczytanych książek, ale wybieramy (najlepiej) te opasłe tomiska :) 


Czytanie według klucza

Lista pojawia się co roku, zmienna jest przeważnie tylko data. Jeśli nie masz pomysłu, co czytać, możesz czytać według klucza. Odznaczać w swoi kalendarzyku kolejne pozycje, które pozwolą Ci poznać nowe formy czy treści, po które normalnie nie sięgasz. 

Takie wyzwanie na pewno pozwala na rozwijanie swoich czytelniczych horyzontów - zdarzy się, że trafisz na książkę bardzo dobrą, na którą normalnie nie zwróciłabyś uwagi, ale może również trafić Ci się szmira, którą trzeba będzie wymęczyć.

Czytaj i poznawaj inne kultury

Ostatnio +Agnieszka z Niebieskiego Stoliczka zaproponowała wyzwanie książkowe, które polega na przeczytaniu pozycji związanych z Islandią: wszystko tutaj.


To jedno z ciekawszych wyzwań książkowych, na jakie trafiłam. Nie wymaga się tu czytania na pęczki, szybko i jak popadnie, ale w sposób ukierunkowany na poznanie. Przyznajcie się, ile islandzkich książek trzymaliście kiedykolwiek w łapkach? Bo ja żadnej! Udziału w tym wyzwaniu zapewne nie wezmę, nie celowo, ale jeśli przeczytam w przyszłym roku cokolwiek, co się będzie w tej puli mieścić, to z pewnością zostawię u Agnieszki jakiś ślad po sobie. Do tego też Was zachęcam. 
Zawsze jestem zdania, że warto poznawać to, co do tej pory nieodkryte, więc chętnie poznam.


Brać udział czy nie brać?

To, czy zdecydujesz się na udział w takiej zabawie, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Nie zmuszaj się, nie czytaj na siłę i byle jak, byle tylko zaliczyć, bo przecież o to w czytaniu chodzi. Czytaj dla przyjemności, żeby poznawać, że odczuwać, żeby uciekać w ten inny, książkowy świat, który powita Cię czymś więcej, który pozwoli Ci na chwilę czy nawet kilka chwil zapomnienia.

Jeśli chcesz się sprawdzić albo po prostu chcesz być częścią tego czytelniczego szaleństwa, nie wahaj się i weź udział w tej zabawie. Nie zakładaj jednak, że musisz! Nic nie musisz, ale chcesz. Jeśli nie wyjdzie, za rok możesz spróbować znowu. Bądź lepszą wersją siebie - w tym przypadku bardziej oczytaną, ale nie rób z tego czytelniczej masakry, bo książki (mimo tego że cudowne) to tylko dodatek do życia.


Ja założyłam sobie, że będę czytać i póki potrafię znaleźć na to czas, będę to moje postanowienie realizować, ale bez przymusu :) I wiem jedno: jeśli czasu zabranie, postanowienia nie zmienię, najwyżej zredukuję ilość :)


Bierzecie udział w takich wyzwaniach? W których? I co w ogóle o nich sądzicie?