wtorek, 22 grudnia 2015

Świąteczna opowieść



Strach, Ciepło, Radość i Tradycja spędzali te święta razem. Kiedy Pierwsza Gwiazdka rozświetliła czerń nieba, zasiedli do wieczerzy. Wtem ciszę i spokój przerwało nieśmiałe pukanie do drzwi.

Strach zrobił wielkie oczy, zaczął dygotać, poczuł, że nogi ma jak z waty.
- Na Nikogo nie czekamy, wszyscy są już swoich domach. Nikt nie puka o tej porze do obcych drzwi – bąknął z przerażeniem. – To zwiastuje kłopoty, nie otwierajmy!

Ciepło objęło się, jakby nagle w pokoju pojawił się Chłód.
- Nie wiem, czy jest mnie na tyle dużo, żeby się jeszcze podzielić, przecież się nie rozdwoję! – po czym dodało z wahaniem: - Na dworze jest zimno, a to nie wróży niczego dobrego. Nie otwierajmy!

Radość uśmiechnęła się blado a przyjaźnie, po czym rzekła zuchwale:
- Wydaje mi się, że jesteśmy na tyle zgrani, że nie potrzebujemy tu kogoś, kto mógłby mnie przyćmić. Obcy rzadko są otwarci na świąteczne radości. Nie psujmy sobie nastroju i nie otwierajmy!

Tradycja pokręciła głową ze smutkiem. Co roku szykowała dodatkowe nakrycie, które było tak samo ważnym elementem świąt jak sianko pod obrusem czy trzynaście potraw na stole.
- Moi drodzy – zaczęła. – Jeśli mnie szanujecie, a wierzę, że tak jest, powinniście zgodzić się ze mną, że w Taką Noc nikt nie powinien być sam. 

Tradycja uchyliła drzwi i wpuściła - mimo pewnych obaw, ale i z nieskrywaną radością, do ciepłego wnętrza – Samotność. Zaproszona zdjęła ciężki płaszcz. Okazało się, że pod tą grubą warstwą skrywała się Miłość, która chciała tylko gdzieś zagościć.


Życzę Wam dużo miłości!
Matka Puchatka