czwartek, 17 grudnia 2015

Tacierzyństwo z książką w tle - Ryan Knighton "Zapiski niewidomego taty"


Kiedy zastanawiałam się nad studiami podyplomowymi, brałam pod uwagę tyflopedagogikę, chociaż ostatecznie zdecydowałam się na inny kierunek. Chyba zbyt mocno zależało mi na kontakcie wzrokowym z drugim człowiekiem - czasem słowa i dotyk po prostu nie wystarczają... To właśnie chęć poznania niewiadomej pchnęła mnie w kierunku "Zapisków niewidomego taty" autorstwa Ryana Knightona.




Słowem wstępu

Kiedy sięgnęłam po tę książkę, nie sądziłam, że zrobi na mnie takie wrażenie, bo owszem - bycie niewidomym ojcem jest problematyczne i takiego też podejścia się spodziewałam - ciągu użalania się nad sobą, załamywania rąk i bierności. W tych zapiskach jest jednak o wiele więcej niż by się można było tego spodziewać.



Jeśli cenicie sobie książki, które nie dość, że potrafią wzruszyć i rozśmieszyć, to dodatkowo mogą być rozpatrywane wielowymiarowo - na kilku płaszczyznach i z różnych stron - "Zapiski niewidomego taty" na pewno sprostają tym zadaniom.



Tacierzyństwo



Dopiero po przeczytaniu tej książki i świadomym pominięciu problemu choroby wyroku, można dostrzec, czym jest dla mężczyzny tacierzyństwo. Żałuję, że tak niewielu ojców pisze o swoich obawach, radościach i problemach. Książek o macierzyństwie jest ogrom - ten temat został przerobiony już chyba z każdej strony. A o tacierzyństwie cicho...




"Zapiski niewidomego taty" pozwalają spojrzeć na mężczyznę jak na człowieka, tak - facet też człowiek, chociaż czasem odnosimy wrażenie, że pochodzi z innej bajki. Nie zderzamy się tu z obrazem wielkiego macho, który chroni każdym kawałkiem ciała swojego malucha, nie znajdziemy też żywiciela rodziny czy pana domu. Poznamy natomiast ojca pełnego obaw, miłości i czułości - chcącego być częścią całości, który nie wie, ile będzie w stanie zaoferować swojemu dziecku. Nasz bohater jest ojcem pełną gębą: zmienia pieluchy, zabiera dziecko na spacer, czerpie przyjemność z każdego oddechu i dźwięku, które wydobywa się z małych płucek jego Skarbu. Świadomy roli mamy, świadomy ograniczeń, które narzuca płeć, ale potrafiący wczuć się w sytuację kobiety (np. wcielając się w rolę szyjki macicy na zajęciach w szkole rodzenia).

Trochę wyidealizowany, nie sądzicie?



Niewidomy



Wyobraźcie sobie, że musicie zmienić pieluchę, z zamkniętymi oczyma. To nie lada wyczyn - prawdziwe wyzwanie dla każdego taty, bez wizji dla mamy również. A teraz wyobraźcie sobie, że nie możecie zobaczyć swojego dziecka, czy jego obraz byłby przez to zachwiany? Z pewnością trudno byłoby pojąć ogrom miłości, której nie można zobaczyć.



Bohater jest niewidomy, co znacznie utrudnia mu pełnienie roli rodzica. Zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń, jednak stara się dać dziecku tyle, ile może (niejednokrotnie narażając je na niebezpieczeństwo). Ile jest takich osób, które potrafią zaufać sobie na tyle, by zająć się dzieckiem, którego nie można zobaczyć?



Niewidomy ojciec jest zagubiony - owszem, bo trudno podejść do tak ważnego tematu jak rodzicielstwo bez obaw, tym bardziej, kiedy ciało narzuca pewne ograniczenia.



Warto jednak sięgnąć po książkę i poznać te wszystkie uczucia z pierwszej ręki. Często żartobliwie, ale też z nutą melancholii podszytą wzruszeniem. To świetna książką o tym, jak niepełnosprawność kształtuje, utrudnia, co ze sobą niesie. 



Czy wyobrażacie sobie kochać, nie widząc? Otoczyć opieką, kiedy samemu wymaga się takowej?



Macierzyństwo



To jedna z tych płaszczyzn, która w książce (mimo iż nie jest jej głównym tematem) pełni ogromną rolę. "Zapiski niewidomego taty" pozwalają spojrzeć na kobietę w sposób wyjątkowy, poznać jej moc, siłę i wytrwałość. Czytając, popada się w taki stan niedowierzania, no bo jak? Wyobraźcie sobie, że macie w domu malutkie dziecko a do tego niewidomego męża, który chcąc, nie chcąc, stanowi zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i dla Waszej pociechy. Czy mama jest w stanie przewidzieć wszystkie okoliczności? Czy kobieta potrafi, mimo wyczerpania, stworzyć bezpieczny dom dla dziecka, ale też ułatwić niewidomemu ojcu kontakt z pociechą? Potrafi, mimo wszystko, chociaż to nie lada wyzwanie. Ile trzeba mieć zaufania do kogoś, kto nie jest bezpieczny nawet sam ze sobą, aby "pozwolić" mu zaopiekować się dzieckiem?





Gdybym miała jednym słowem określić tę książkę, powiedziałabym, że jest miłością. Jeśli zatem macie ochotę na lekturę podszytą ciepłem, mocą i walką (mimo wszystkich przeciwności losu), to po "Zapiski niewidomego taty" możecie sięgnąć w ciemno. Aby poznać siebie, aby poznać Jego, aby więcej zrozumieć.