wtorek, 5 stycznia 2016

Myśl jak dziecko - inaczej


Kiedyś, dawno temu, chciałam być dorosła. Marzyłam o podejmowaniu samodzielnych decyzji, o życiu na własny rachunek, o samodzielnym myśleniu. Dzisiaj mogę śmiało stwierdzić, że moje "marzenia" się spełniły, szkoda tylko, że nie potrafię już tak często, o ile w ogóle, myśleć jak dziecko. Ono myśli inaczej...



Czego możemy nauczyć się od dziecka?

Jakiś czas temu pisałam o tym, czego możemy nauczyć się od dziecka. Wspominałam o zachwycie chwilą, szczerości czy ufności. Otwarcie podziwiałam dziecięcą wyobraźnię i zachwycałam się bezinteresowną miłością. Zapomniałam jednak o bardzo ważnej sprawie - dziecięcym myśleniu: nieskażonym, często abstrakcyjnym i niesamowicie odświeżającym. 


Kiedy moja córka miała 2.5 roku, pokazała mi bardzo wiele - otworzyła mi oczy na coś, o czym już dawno temu zapomniałam - na marzenia i na wiarę w swoje możliwości.



Sami sobie jesteście ograniczeniem

Kto, będąc dzieckiem, nie marzył o tym, żeby być w końcu dorosłym? Żeby siedzieć i żartować z dorosłymi, rozmawiać na te wszystkie poważne tematy, mieć odpowiedzialne zadania, decydować o swoich działaniach - wszystkich, bez wyjątku i podejmować nowe wyzwania.

Kiedy mamy kilka czy kilkanaście lat, myślimy sobie, że wszystko się zmieni, kiedy dorośniemy, że będziemy mogli więcej, że nic nie stanie nam na drodze. Czekamy z niecierpliwością na tę wymarzoną osiemnastkę, żeby móc powiedzieć "jestem dorosłym człowiekiem". I cóż nam z tego wychodzi?

Dorosłość ma to do siebie, że często nie pozwala nam zapomnieć o naszych ograniczeniach. Co nas ogranicza, hamuje? Wszystko! Z jednej strony będą to normy społeczne, które wyznaczają nam pole do działania, z innej - nasze ciało, które czasem nie jest w stanie unieść naszych marzeń; często ograniczają nas finanse czy pozycja, wykształcenie albo wiek. O czymkolwiek nie pomyślicie - zawsze będzie to jakieś ograniczenie.


Możesz wszystko 




Czy nie jest jednak tak, że to my sami jesteśmy największą przeszkodą w dążeniu do spełnienia marzeń? 

Ile razy myślimy o zmianach, o podjęciu jakiegoś wyzwania, o spróbowaniu czegoś nowego, ale nie wierzymy we własne siły? Jak często rezygnujemy z tego, co chodzi nam po głowie tylko dlatego, że nie możemy się zebrać w sobie i ruszyć ku nowemu? Ile w naszych głowach jest wyimaginowanych wymówek,  którymi zasłaniamy sobie drogę do szczęścia? 


Ja: Zobacz, Kochanie, jaka piękna tęcza!
Córa: Ja chcę do niej pójść.
Ja: Ale to bardzo daleko, nie da się dojść do tęczy.
Córa: Czemu? Przecież mam nóżki!



Mamy przecież pomysły i marzenia, zdrowie, siłę i swój rozum - znajdą się i możliwości. Mamy gdzieś w sobie tę ukrytą moc, która tylko czeka, by wyrwać się na wolność i ponieść nas ku tej pięknej tęczy.  

Jesteśmy dorośli - sami decydujemy o naszym życiu, wyznaczamy swoje granice. Może czasem warto spróbować pomyśleć jak dziecko? Mamy przecież nóżki ;)