poniedziałek, 4 stycznia 2016

On czyta dla mnie

książki

Człowiek to taka niezwykła istota, która potrafi chłonąć treści w różnoraki sposób. Kto powiedział, że czytanie książek musi ograniczać się tylko i wyłącznie do doznań wzrokowych? Dziś słów kilka o audiobookach. Lubisz te chwile, kiedy ktoś czyta tylko dla Ciebie?



Ostatnio pisałam o zderzeniu książki papierowej z e-bookiem, czyli o wrogości do czytników. Dziś przychodzi pora na inną formę czytania, wydaje się, że jeszcze mniej związaną z czytaniem. Co z tymi audiobookami?

Audiobook dla słuchowca

Audiobooki - teraz tak chętnie poszukiwane - nie są nowością. Z pewnością spotkaliście się z tym dobrodziejstwem, w troszkę innym wydaniu, już w dzieciństwie. Pamiętacie bajki na kasetach magnetofonowych? Zasada ta sama - ktoś czyta dla nas. Nasze zadanie ogranicza się do słuchania. 

Będąc dzieckiem, unikałam tej formy "czytania" jak ognia, co zostało mi do dzisiaj. Chociaż to jedna z wygodniejszych form przyjmowania treści (nie wymaga użycia światła, można "czytać" nawet z zamkniętymi oczami czy w czasie prowadzenia samochodu), do mnie nie przemawia. Po prostu nie potrafię się skupić na tym, co się do mnie mówi, chociaż w normalnych warunkach, w rozmowie, nie mam z tym żadnych problemów. 

Każdy z nas odbiera bodźce zewnętrzne za pomocą wielu receptorów. Dla jednych wiodący będzie wzrok, dla innych czucie, jeszcze inni najwięcej korzyści czerpią z treści, które przekazywane są werbalnie a odbierane za pomocą słuchu. Właśnie dla tych ostatnich audiobooki będą doskonałym rozwiązaniem.

Słuchać czy nie?

Na pewno warto spróbować,  żeby się przekonać,  czy taki tryb pochłaniania treści jest dla nas odpowiedni.  Może się okazać,  że będzie to strzał w dziesiątkę i nasze czytelnictwo wejdzie na nowy, nieznany dotąd obszar. Może też być zupełnie inaczej - treść jednym uchem wleci,  drugim wyleci i nic po niej nie zostanie. Jeśli takie właśnie będą Twoje odczucia po wysłuchaniu książki, po prostu zrezygnuj z tego sposobu czytania - nie każdemu przecież musi to pasować.

Jeśli słuchanie kojarzy Ci się z dzieciństwem i bajkami, które czytała Ci mama - spróbuj,  może akurat to do Ciebie przemówi.

Za czy przeciw?

Do zalet audiobooków należy na pewno możliwość zabrania ich ze sobą wszędzie - opasłe tomiska mieszczą się w małej mp3 lub na komórce, do tego słuchawki i zabawa gwarantowana - do czasu aż nie padnie bateria...

Słuchać można prawie zawsze, w każdych warunkach, przy wykonywaniu innych czynności: przy sprzątaniu,  przy kołysaniu malucha,  na spacerze z psem, podczas prowadzenia samochodu. Nie psujemy wzroku,  nie potrzebujemy światła, dajemy się wciągnąć w grę, ponieść wyobraźni, kiedy ktoś (zazwyczaj spokojnym i głębokim głosem) prowadzi nas przez nieznane.

Nie do każdego jednak ta forma przemawia. Jeśli jesteś zatwardziałym wzrokowcem, z pewnością łatwiej przychodzi Ci patrzenie na tekst - więcej zapamiętujesz, delektujesz się drukiem, szelestem kartek, słowem. Sam budujesz wtedy odpowiedni nastrój, który powstaje tylko i wyłącznie w Twojej głowie i nikt nie narzuca Ci tempa obcowania z treścią.  

Słuchanie wymaga dodatkowo czasu. Audiobooki potrafią trwać do kilku godzin, akcja (czasem) może rozwijać się w ślimaczym tempie - to nie sprzyja skupieniu. Czasem szkoda czasu na słuchanie czegoś,  co można przeczytać dwukrotnie szybciej. 

Przyznam szczerze, że spróbowałam, nawet kilkakrotnie i niestety nie jest to coś,  co mnie porywa, co pociąga. 

A Wy słuchacie? Nasuwa mi się jeszcze jedno: czy Waszym zdaniem audiobook to książka?