piątek, 12 lutego 2016

Bez zbędnego wąchania tyłka: "Pan Wilk i kobiety"

O książce Jarosława Wilka "Pan Wilk i kobiety" można powiedzieć wszystko i nic. Czytelnik da się wciągnąć i popłynie lub porzuci czytanie już po pierwszym rozdziale, bo Wilka się kocha albo nienawidzi.



Książka "Pan Wilk i kobiety" autorstwa Jarosława Wilka trafiła do mnie, o co sama się prosiłam, w ramach #BookTourWilk (dziękuję za możliwość udziału w zabawie).  Przeczytałam jednym tchem, w jedną noc. 

Słowem wstępu

Na początku nie wiedziałam, jak ugryźć "Pana Wilka...", bo o książce, przed jej przeczytaniem, słyszałam wiele: seksu dużo, wulgaryzmy na każdym kroku, że o kobietach rozwiązłych i o facecie, co bierze, bo dają, a bierze zachłannie, ale wybrzydza. Byłam przygotowana na erotyk, w którym pojawią się jedynie wyuzdane fantazje i sposoby ich realizacji. Gdzieś przeczytałam nawet, że to taka polska wersja Greya, tylko mniej subtelna i bez finansowej otoczki. Na szczęście "Pan Wilk i kobiety" to coś więcej, chociaż jest seks, są Suki, a główny bohater  nie przebiera w słowach. 

"Pan Wilk i kobiety" chyba bliżej ma do powieści o współczesnym singlu korzystającym z życia niż do typowego erotyku. Jestem przeciwko szufladkowaniu powieści, uparcie twierdząc, że na rynku książki istnieje wiele takich treści, których usilnie dookreślać i wciskać na konkretną półeczkę się nie powinno, żeby im nie narobić szkody. "Pan Wilk..." to właśnie taka historia. Co prawda można sięgnąć po ten debiut tylko i wyłącznie ze względu na wątek erotyczny; coś dla siebie z doświadczeń bohatera wyciągnąć lub z oburzeniem "przeżywać" to, że kobieta Wilka to Suka, a stosunek jest pieprzeniem za przyzwoleniem obu stron. Można, ale po co zamykać się na inne doznania i, podchodząc do czytania z takim nastawieniem, tracić? Biorąc się za "Pana Wilka...", trzeba mieć otwarty umysł, by potem stwierdzić, że daje do myślenia i wcale to takie płytkie, jak się z internetów zapowiada, nie jest.

Bez zbędnego wąchania tyłka

Bohater jest mężczyzną po czterdziestce - mieszkańcem Wilczkowa (okolice Wrocławia), który poszukuje doznań w sieci. Opuszczony przez "Nią", stara się poukładać swój świat, korzystając przy tym z dobrodziejstw ludzkiego ciała. Świadomy swoich możliwości, zdecydowany na działanie - nie uznaje zbędnego obwąchiwania tyłków, bo wie, czego chce i kogo poszukuje. Nie uznaje kompromisów, krążenia wokół siebie bez wyraźnie określonego celu. To mnie urzekło! Samiec skonkretyzowany, który nie bawi się w podchody, ale otwarcie mówi o swoich oczekiwaniach (koniecznie przeczytajcie scenę w przebieralni). Wilk odczarowuje wszelkie greyowe układy i układziki, twierdząc, że Pan i Suka to nie papier i długopis, to mózg i bat - na papierze nie można zbudować tak delikatnej relacji.

Warto też dodać, że: Nic przecież tak nie cieszy mądrego mężczyzny, jak zboczona kobieta. Zanim podniosą się krzyki i pojawi foch na męski punkt widzenia, może najpierw warto to przemyśleć? Może kobietom faktycznie brakuje większej świadomości własnego ciała, może ukrywamy głęboko przed światem nasze najskrytsze marzenia i nigdy nie dajemy się ponieść chwili? Może czasem warto być dla kogoś, ale czerpać z tego maksymalne korzyści? Po prostu żyć? I nie twierdzę, że trzeba od razu zostać Uległą, która liże stopy swojego Pana - wystarczy wiedzieć, czego się chce. 


Granica dobrego smaku

Co mnie jeszcze w książce urzekło? Podejście Wilka do sprawy granic - tych naszych, które każdy wyznacza we własnym zakresie. Do poszukiwania, poznawania, sprawdzania siebie. Potraficie bezwzględnie stwierdzić, gdzie leży granica, której NIGDY nie przekroczycie? Istnieje takie NIGDY? Wyznaczajmy granice, ale nie zamykajmy drzwi.

Jednak to nie wyznaczanie granic jest tu najistotniejsze, ale sposób, w jaki się to robi. Bohater stwierdza, że póki nie krzywdzimy, póki nikt przez nas nie płacze (z uwzględnieniem swojej osoby), możemy robić, co chcemy (w telegraficznym skrócie). To bliska mi filozofia: każdy powinien zająć się swoim światem, żyjąc w zgodzie z własnym sumieniem. 

Kochasz albo nienawidzisz

Poznajemy bohatera odczarowanego - z krwi i kości, normalnego faceta, który potrafi zaskoczyć na każdym kroku (a to ważne). Wilk uwielbia seks (to już wiemy, ale w tej swojej pogoni za uciechą potrafi nas rozbroić), jest świadomy smaku (gotowanie nie jest mu obce i w tej sferze nie uznaje kompromisów, co uświadomi czytelnikowi wywód o lasagne), dostrzega małe radości (czekolada, kawa, papieros i życie staje się piękne). Poza tym jest dobrym przyjacielem i wspaniałym ojcem - to sztuka.

Interesująca jest postać Mruka - podwórkowego, nieco porąbanego kota, który gustuje w ludzkich kobietach (fuj). Przyznam, że ten motyw mnie nie porwał, chociaż sam Mruk to zwierzę poniekąd sympatyczne i, jak się potem okazuje, niezwykle ważne dla treści. Opowieści o kocie, wydają się z początku zbędne i nieuzasadnione, ale dajcie im szansę. Warto.

Książkę "połyka się" w kilka chwil,  bo nie sposób się od niej oderwać. I chociaż chciałaby się dawkować, by krok po kroczku wejść w świat Wilka, coś nie pozwala odłożyć jej na półkę. Może przyda się Wam porządna dawka humoru, dużo mądrych, często kontrowersyjnych przemyśleń wplecionych w relacje między dorosłymi ludźmi? To książka, którą można śmiało polecić przyjaciółce i jej mężowi - z pewnością odbiór będzie różny, ale przyjemność z czytania podobna. 

Wilka się kocha albo nienawidzi. Czytelnik da się wciągnąć i popłynie lub porzuci czytanie już po pierwszym rozdziale. Trzeba mieć do siebie trochę dystansu, żeby wyciągnąć z tej książki jak najwięcej i nie brać każdej "suki" do siebie, bo nie tędy droga (tu nazwanie kobiety suką nie jest równoważne z brakiem szacunku, tu ona tego chce). Trzeba po prostu dać się poprowadzić, odkładając na bok świat czerwonych serduszek i miziania po policzkach, otwierając się na trochę na nowe i całkiem na siebie. 


I wino, dużo wina, wszędzie wino... Nigdy się nie przekonam. Whisky musi być




Na koniec dodam jedynie, że wilk (wilk po prostu wilk) kojarzy mi się z naszym włochatym Lupusem (łac. wilk). 



Dwa wilki na jednym zdjęciu, które nie wyszło. 

Dobrze, że chociaż przygoda z książką zakończyła się sukcesem - polecam z czystym sumieniem.


Czytaliście? Przeczytacie?