wtorek, 23 lutego 2016

Recepta na miłość: "Napój miłosny"


Zastanawialiście się kiedyś nad istnieniem skutecznego sposobu na rozkochanie w sobie drugiej osoby? Éric-Emmanuel Schmitt podaje nam rozwiązanie na tacy: "Napój miłosny".





Na początek dziękuję mojej kochanej E. za cudny prezent - książka jest zawsze dobrym pomysłem na podarunek.


Słowem wstępu

Twórczość Schmitta nie jest mi obca, mogłabym nawet śmiało stwierdzić, że znam tego autora dobrze, chociaż jeszcze nie wszystkie jego książki trafiły w moje łapki (JESZCZE!). Muszę przyznać, że mimo licznych spotkań ze Schmittem, którego twórczość kręci się przeważnie (chociaż nie zawsze) wokół miłości, zaskakuje mnie on na każdym kroku, a lektura każdej kolejnej książki, daje mi wiele do myślenia. Tak było i w tym przypadku. 

Można powiedzieć, że Schmitt idzie z duchem czasu. Tym razem postawił nie na zwykłe listy, jak w "Oskarze i pani Róży, ale na korespondencję drogą elektroniczną. Śledzimy zatem wyjątkową grę słowną prowadzoną przez Internet, a jak wiadomo: w sieci można być tym, kim się chce i powiedzieć wszystko, na co ma się ochotę. E-mail przyjmie wszystko...

Przepis na miłość

Miłość? Mam na nią sposób!


Bohaterowie "Napoju miłosnego" - Luiza i Adam - znają się nie od dzisiaj. Niegdyś para, obecnie dwoje ludzi szukających szczęścia w dwóch różnych zakątkach świata. On pisze, że chce przyjaźni. Ona nie do końca zgadza się na takie rozegranie tej sytuacji.

Adam jest psychoanalitykiem, który twierdzi, że posiadł magiczną moc - potrafi rozkochać w sobie każdą kobietę, w czym niewątpliwie pomaga mu wykonywany zawód. Stara się sprowokować byłą kochankę, decydując się na rozkochanie w sobie jej znajomej, która niebawem pojawi się w jego życiu jako pacjentka. Luiza jest sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, zastanawiając się jednocześnie nad istotą miłości: czy to proces chemiczny, a może niepowtarzalny związek dusz? 

Jak myślisz, czy tylko od Ciebie zależy wybór osoby, której oddajesz swoje serce? A może ktoś podał Ci napój miłosny, może Twoja miłość jest jedynie efektem celowego działa? A może to Ty znasz sposób na rozkochanie sobie w drugiej istoty?

Dlaczego watro przeczytać?

Książkę, ze względu na formę oraz język, pochłania się błyskawicznie. To lektura na jeden wieczór, którą jednak można odłożyć w każdym momencie, przemyśleć wszystko w ciszy i spokoju, po czym wrócić i podążać za wskazówkami. 

Brakuje tu prężnej akcji, ale to u Schmitta nic nowego. W zamian za to dostajemy zwartą całość - jedną, konkretną historię, która rozwija się powoli, ale prowadzi do zaskakującego rozwiązania. Nie brak w "Napoju miłosnym" emocji - często niezrozumiałych, ale bliskich każdemu. Nie obejdzie się również bez zaskoczenia - warto doczytać do końca, żeby zrozumieć, że nie zawsze wszystko jest takie, jakim się nam wydaje.

O miłości napisano już chyba wszystko, jednak historia opowiedziana w tych e-mailach to dodatkowe trzy grosze do tego, co już wiadomo. 

Sympatykom twórczości Schmitta polecam. Czytelnikom, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać twórczości autora, proponuję jednak zacząć od czegoś mocniejszego na początek.