czwartek, 31 marca 2016

Bezpieczna przystań? "W krainie kolibrów" S. Caspari


Czas na argentyńskie klimaty. Dzisiaj zabiorę Was w podróż - w czasie i w przestrzeni; odwiedzimy XIX wieczną Argentynę. 





Słowem wstępu

Nie wiem, jak to się stało, ale książka "W krainie kolibrów" mnie urzekła. Mnie! Osobę, która namiętne romanse omija szerokim łukiem. Tu wątków romantycznych nie brakuje, ale poza nimi Caspari proponuje nam o wiele więcej i chyba właśnie to "więcej" tak mnie zachwyciło. Nie ukrywam jednak, że dałam się ponieść tym miłosnym uniesieniom. 

"W krainie kolibrów" to napisana z lekkością, wyczuciem i smakiem opowieść o wielkich nadziejach, szansie na nowe życie, o silnych emocjach i, przede wszystkim, o przewrotności losu. 


Życie jest przewrotne 

Anna - młoda mężatka - samotnie wsiada na pokład statku, który ma ją zabrać w podróż do Buenos Aires, gdzie oczekują  jej mąż oraz rodzeństwo i rodzice. Rodzina Anny wyruszyła na ten, nie do końca odkryty jeszcze, ląd w poszukiwaniu stałości i lepszego życia. Wiedzeni obietnicą otrzymania własnej ziemi i wizją prowadzenia rolniczego, ale spokojnego życia, decydują się na opuszczenie Niemiec i wyprawę w nieznane. A że środków było niewiele, toteż na bilet dla Anny już nie wystarczyło. Ale! To kobieta silna, zdyscyplinowana i zaradna, więc daje sobie sobie radę.




Kobieta groszem nie śmierdzi, więc podróż nie należy do wyjątkowo przyjemnych - warunki są kiepskie, ale znośne. Z czasem jednak i to ulega zmianie. Anna poznaje przystojnego Juliusa, który ratuje jej życie, oraz Viktorię - pozornie beztroską i bogatą dziewczynę, z którą od razu odnajduje wspólny język. Dzieli je praktycznie wszystko, jednak przypadają sobie do gustu.

Czy jednak to przypadkowe spotkanie i przyjemnie spędzony wspólnie czas przełożą się jakoś na kontakty tych trojga na lądzie? Niewątpliwie spotkanie po latach jest nieuniknione, a z tego wyjdzie? Sprawdźcie sami.


Ach, te emocje!

"W krainie kolibrów" aż kipi od emocji - tych ludzkich, silnych i głębokich, często atakujących znienacka, niewyjaśnionych.

Bohaterowie balansują na granicy miłości, by chwilę później zapałać nienawiścią. Oddanie szybko przeradza się w zawiść, a zazdrość skłania do niegodziwości. W tym kotle uczuć pojawia się wybaczenie - nagłe i nieoczekiwane, żal łączony ze smutkiem i ogólne poczucie beznadziei. W tej powieści radość miesza się ze strachem, a marzenia - te pogrzebane żywcem - wychodzą nieśmiało na światło dzienne, by kwitnąć w blasku argentyńskiego słońca. I czego chcieć więcej? 


Ja to kupuję, a Wy?