wtorek, 1 marca 2016

Moja biblioteczka: książki lutego


Zapraszam na moje miesięczne rozliczenie. W lutym było dużo dobrego: dwa razy wzięłam udział w zabawie Boot Tour - świetne debiuty, wygrałam w konkursie, mnóstwo książek dołączyło do mojej biblioteczki. Mówię Wam, samo dobro! Zapraszam do biblioteczki.




Oczywiście, jak co miesiąc, starałam się pisać recenzje na bieżąco, ale nadal czytanie jest priorytetem, recenzje przy okazji. W marcu postaram się to zmienić! Zdradzę Wam małą tajemnicę: powstanie specjalna zakładka ze wszystkimi recenzjami - ułatwię Wam troszkę dostęp. Będę to na bieżąco uzupełniać! Postaram się też sięgnąć do wcześniejszych lektur. Nikt mi nie powie, że mama nie ma czasu na czytanie. Jak chce, to jakiś wykombinuje! A teraz do rzeczy...



Malarz nadziei Lewis DeSoto


Źródło
Wydawnictwo: Świat Książki

Rok: 2015
Liczba stron: 336

Tematyka książki  zaciekawiła mnie już na samym początku... Od razu zapowiadał się jakiś większy problem, poszukiwanie, tragedia, może szczypta miłości albo sens poznawania? Wszystko to było, owszem, ale książki nie mogę uznać za mój numer jeden. Na pewno zachwycają krajobrazy - wyspa, na którą dotarł główny bohater, jest niesamowitym miejscem - tu gra świateł i kolorów jest zapiera dech w piersi, pozwala czytelnikowi skraść dla siebie niewielki kawałeczek tego magicznego miejsca. Na pewno pomysł dobry, bo przecież nie na co dzień mężczyźni tracą w jednej chwili rodzinę, nie każdy z nich jest również malarzem, który z tego powodu nieco się "przyblokował". Taki artysta nie spotyka przecież każdego dnia pięknej muzyczki - nieszczęśliwej w związku, gotowej na chwilę zapomnienia. Nie poznaje także dziwnego chłopca, który nie mówi... Wszystko w "Malarzu nadziei" jest właśnie takie - odległe, piękne, nieco nierealne i przepełnione sztuką, ale też miłością... To nie jest jednak lektura, która wstrząsnęła moim światem. Bohaterowie... To oni nie pozwolili mi wczuć się w piękno tej wyspy i tę niesamowitą historię. Czasem bohater powinien, tak po prostu, być z krwi i kości. Tu są nieco zbyt papierowi... I chociaż wspaniale się zaczyna, ciągnie się ta powieść i ciągnie, a wcale do cegłówek przecież nie należy. Dla kogoś, kto lubi kontemplować każdy promień słońca i chłonąć słowa w cudownej oprawie, książka będzie świetnym wyborem.



Księżniczka z lodu Camilla Läckberg

Saga o Fjällbace (tom 1)

Źródło
Wydawnictwo: Czarna Owca

Rok: 2012
Liczba stron: 424

Znacie to uczucie, kiedy większość Waszych znajomych zachwala jakąś książkę, a Wam ona po prostu dłuży się niemiłosiernie? Ja znam bardzo dobrze i właśnie tak zaczęłam swoją przygodę z Läckberg.

Lubię kryminały, naprawdę. Bardzo chciałam wkręcić się w akcję, naprawdę. Kompletnie mi to nie wyszło... Książka jest ciekawa, nie mogę stwierdzić, że czegoś jej brakuje. Ma interesującą fabułę, określonych bohaterów, jest intryga i dzieje się - wiele. Niby wszystko w porządku, ale jednak nie Läckberg mnie nie porwała. Czasem chyba musi tak po prostu być. Może to nie był odpowiedni czas na kryminał? Różnie bywa...

O czym jest "Księżniczka z lodu"? Jak na prawdziwy kryminał przystało, mamy tu porządne morderstwo, ale bez krwi, bez zbędnych opisów, po prostu morderstwo. Ofiarą jest kobieta - piękna, wykształcona, lubiana, która kończy żywot w swojej wannie, z podciętymi żyłami. Czy nasza Księżniczka coś ukrywała?

Znam całe grono osób, które "połknęło" tę książkę (nawet całą sagę) błyskawicznie, z zapartym tchem. Pewnie coś w tej książce jest, coś, czego ja nie dostrzegłam. Bywa i tak... Obiecałam sobie, że zrobię podejście do drugiego tomu, może tym razem będzie inaczej, może to będzie mój czas na kryminał.


Napój miłosny Éric-Emmanuel Schmitt

                                     
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Rok: 2015
Liczba stron: 144

Twórczość Schmitta nie jest mi obca, mogłabym nawet śmiało stwierdzić, że znam tego autora dobrze, chociaż jeszcze nie wszystkie jego książki trafiły w moje łapki (JESZCZE!). Muszę przyznać, że mimo licznych spotkań ze Schmittem, którego twórczość kręci się przeważnie (chociaż nie zawsze) wokół miłości, zaskakuje mnie on na każdym kroku, a lektura każdej kolejnej książki, daje mi wiele do myślenia. Tak było i w tym przypadku.

Można powiedzieć, że Schmitt idzie z duchem czasu. Tym razem postawił nie na zwykłe listy, jak w "Oskarze i pani Róży, ale na korespondencję drogą elektroniczną. Śledzimy zatem wyjątkową grę słowną prowadzoną przez Internet, a jak wiadomo: w sieci można być tym, kim się chce i powiedzieć wszystko, na co ma się ochotę. E-mail przyjmie wszystko...

Pełna recenzja:
Recepta na miłość.




Zjawa Michael Punke


Źródło

Wydawnictwo: Sonia Draga

Rok: 2016
Liczba stron: 296

Rzadko chodzę do kina, praktycznie wcale. Kiedy znajomi rozprawiają o najnowszych filmach, po prostu nie mam możliwości dorzucić czegoś od siebie. Kojarzę też całkiem wąskie grono aktorów - jestem kompletnie afilmowym okazem kobiety, całkowicie. Przegapiłam rozdanie Oskarów, chociaż słyszałam, że ma gdzieś tam, kiedyś być. Taka ze mnie kinomaniaczka! (żeby nie było, Di Caprio jest mi znany!) Filmów nie oglądałam, ale o książce mogę Wam opowiedzieć.

Michael Punke napisał całkiem niezłą historię, wiecie? Dla kogoś, kto nie przepada za przygodą, a do takich zaliczę 'Zjawę', to naprawdę dobra książka. Uwielbiam czytać o determinacji, woli przetrwania i umiejętności radzenia sobie w ekstremalnych warunkach - nasz bohater umierający zostaje zostawiony przez towarzyszy (bez broni, prowiantu, z głębokimi ranami). Do tego szczypta obrzydliwości, bo przecież robale trawiące otwartą ranę są dość paskudnym zjawiskiem. Na koniec działanie napędzane pragnieniem zemsty - cudowne! Tak mocne uczucie potrafi wyciągnąć człowieka zza grobu. I wszystko byłoby takie cudowne,  i na pewno "Zjawa" zachwyciłaby mnie w całej rozciągłości i powaliła na kolana, gdyby nie zaskoczenie (nie tego się spodziewałam), ale i rozczarowanie zakończeniem...



Tato, gdzie jedziemy? Jean-Louis Fournier


Źródło

Wydawnictwo: Książnica

Rok: 2010
Liczba stron: 160

Mogłabym długo pisać o tej książce, bo chociaż nie należy do  tych "grubych" pisanym drobnym maczkiem, ma moc. To opowieść ojca, który musi zmagać się z niepełnosprawnością swoich synów. Jedno chore dziecko to spore obciążenie dla rodziców, ale kiedy tych chorych dzieci jest więcej? Tragedia. Właśnie z tym, ze swoją osobistą tragedią, próbuje walczyć bohater.

Sposobów radzenia sobie z otaczającą nas beznadzieją, z piętrzącymi się problemami jest wiele. W tej książce nie przeczytacie o wielkich trudach, o łzach czy wszechobecnym cierpieniu. Przynajmniej nie w formie, do której przywykliście. Ojciec stara się podejść do "problemów" w sposób wyjątkowy - z humorem, bez pardonu - brak tu tematów tabu, chociaż nie będziemy atakowani milionem szczegółów. To taka historia, którą się przeżywa. Najpierw jest niedowierzanie, bo przecież rodzic nie powinien pisać w ten sposób o swoich "ułomnych" dzieciach... Potem wzruszenie, które nie odpuszcza... Wszystko to w formie "listów" do synów, z humorem, na granicy dobrego smaku, ale z wyczuciem - wyjątkowo.


Żniwa zła Robert Galbraith

Cormoran Strike (tom 3)

Źródło

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Rok:2016
Liczba stron: 480

Nie ma to, jak zacząć coś czytać od trzeciego tomu... Skoro już mi książka wpadła w ręce, nie mogłam sobie odmówić przyjemności jej przekartkowania i tym sposobem przeczytałam całość. I co z tego, że nie czytałam pozostałych przygód Cormorana? Skoro autor jest autorką, to i czytać można niestandardowo. Przyznam, że jeszcze nigdy takiego numeru nie wywinęłam, ale nie żałuję, bo "Żniwa zła" można traktować jako osobną historię.

Zaczyna się intrygująco. Nawet bardzo. Młoda dziewczyna, sekretarka detektywa, dostaje paczkę. Potwierdza odbiór, pudło kładzie na biurku, otwiera. A tam? Odcięta noga, z pewnością kobieca, bo chociaż nieco brudna, to całkiem nieźle ogolona. Więcej Wam nie powiem, musicie przeczytać sami, ale niekoniecznie od końca.


Pan Wilk i kobiety Jarosław Wilk
Źródło

Wydawnictwo: Pro-Wizja
Rok: 2014
Liczba stron: 308

O książce Jarosława Wilka "Pan Wilk i kobiety" można powiedzieć wszystko i nic. Czytelnik da się wciągnąć i popłynie lub porzuci czytanie już po pierwszym rozdziale, bo Wilka się kocha albo nienawidzi.  

Książka "Pan Wilk i kobiety" trafiła do mnie, o co sama się prosiłam, w ramach #BookTourWilk. I całe szczęście, bo to świetny debiut! 

Na początku nie wiedziałam, jak ugryźć "Pana Wilka...", bo o książce, przed jej przeczytaniem, słyszałam wiele: seksu dużo, wulgaryzmy na każdym kroku, że o kobietach rozwiązłych i o facecie, co bierze, bo dają, a bierze zachłannie, ale wybrzydza. Byłam przygotowana na erotyk, w którym pojawią się jedynie wyuzdane fantazje i sposoby ich realizacji. Gdzieś przeczytałam nawet, że to taka polska wersja Greya, tylko mniej subtelna i bez finansowej otoczki. Na szczęście "Pan Wilk i kobiety" to coś więcej, chociaż jest seks, są Suki, a główny bohater nie przebiera w słowach.


Zachęcam do przeczytania recenzji: Bez zbędnego wąchania tyłka, a potem sięgnąć koniecznie po książkę.


Zero Marc Elsberg

Źródło
Wydawnictwo: W.A.B
Rok: 2016
Liczba stron: 512

Każdy na swój sposób walczy z cyfryzacją życia, z różnym skutkiem. Jedni są otwarci na każdą technologiczną nowinkę podrzucaną przez internetowych gigantów, inny podchodzą do sprawy nieco bardziej sceptycznie. Czy można przed tym uciec?

"Zero" to druga książka Elsberga, z którą miałam do czynienia. Moja przygoda z tym autorem rozpoczęła się od podróży po pozbawionej prądu Europie. Nie zaliczam jej do wyjątkowej, chociaż przyznam, że wizja życia bez elektryczności brzmi niepokojąco. Postanowiłam dać autorowi jeszcze jedną szansę, bo i tu tematyka wydała mi się niezwykle interesująca. Można stwierdzić, że to nic nowego, bo przecież o perypetiach ludzi walczących w cyberświecie już było. Owszem, ale u Elsberga jest inaczej. Bohaterowie nie wchodzą do sieci, by walczyć z cybertworami. Tu wszyscy są uwikłani w internetowe potyczki, nawet jeśli jeszcze o tym nie wiedzą...
Pełna recenzja tutaj: Witaj w paranoi.



Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia Megan Lloyd Davies, Martin Pistorius

Źródło
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok: 2015
Liczba stron: 304


Wyobraź sobie, że jesteś w pełni świadomy - słyszysz, widzisz i rozumiesz, chociaż nie możesz się poruszać. Próbujesz nawiązać kontakt, ale nikt już nie zwraca na Ciebie uwagi - Twój stan trwa zbyt długo, żeby wiązać z Tobą jakiekolwiek nadzieje.

To właśnie historia, którą poznamy. To opowieść pełna nadziei i walki, naszpikowana smutkiem, ale i małymi promyczkami słońca. To treść, która porusza, sprawi, że się uśmiechniesz, by chwilę potem pokręcić głową, z niedowierzaniem.  "Chłopiec-duch..." to bardzo dobra książka, o której na pewno napiszę w najbliższym czasie coś więcej.


Pacjentka z sali numer 7 Baptiste Beaulieu

Źródło
Wydawnictwo: Amber
Rok: 2014
Liczba stron: 304

Autorem i równocześnie głównym bohaterem "Pacjentki z sali numer 7" jest bardzo młody lekarz, który opisuje swoją codzienną walkę ze śmiercią. Opowiada o ludziach, których przyszło mu leczyć, o wszystkich tych małych tragediach i wielkich radościach - o codzienności w szpitalu.

Poznajemy sporo tych małych i wielkich dramatów, do których jednak bohater stara się podejść w humorystyczny sposób. Zaznacza, że musi sobie jakoś radzić z bliskością śmierci, każdy musi. Opowiada o chorobie, bólu, stracie z niewielką nutką rozbawienia, starając się w tym, co przykre, znaleźć chociaż odrobinę normalności. O czynnościach często obrzydliwych on (i jego współpracownicy) mówią z lekkością, która zwykłemu śmiertelnikowi wydaje się niepojęta. Książka może drażnić i oburzać, ale to jej jedna z jej wielkich zalet.

Jak leczyć, by nie zwariować? Bohater nadaje swoim pacjentom przezwiska - często pieszczotliwe, czasem dobitne. Wymyśla historie ich życia, nadając im (jako ludziom) szczególne znaczenie. Wyjątkowym przypadkiem jest Kobieta-Ognisty Ptak, do której przywiązuje się emocjonalnie - mimo świadomości bólu, który pojawi się po jej utracie. Kobieta-Ognisty Ptak umiera na raka, a jej dni są policzone. Jak umilić te chwile oczekiwania na nieuniknione? Jak utrzymać przy życiu kogoś, kto pragnie pożegnać się z rodziną przed śmiercią (kobieta wyczekuje syna, który utknął na lotnisku)? Opowiedzieć prawdziwe historie o pracy w szpitalu, które dają radość i nadzieję.
Pełna recenzja: Zaufać młodemu lekarzowi.




Agenda 21 Glenn Beck, Harriet Parke

Cykl: Agenda 21 (tom 1)
Źródło

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok: 2015
Liczba stron: 335

A gdyby tak zamknąć wszystkich w betonowej klatce? Wydzielić im racje żywnościowe, zabrać książki, technologię i możliwość wyboru? A gdyby tak człowiek był oswojonym chomiczkiem, któremu wystarczy nakazać bieganie w kołowrotku?


Bardzo lubię powieści, które brutalny sposób obchodzą się z człowiekiem. Uwielbiam obserwować ludzkie zachowanie, wybory, emocje, których doświadczają bohaterowie zamknięci w określonej przestrzeni. Ciekawi mnie każde rozwiązanie i pomysł, a im podlejszy i możliwy do zrealizowania w rzeczywistości, tym lepszy. Lubię czasem zagłębić się w katastroficzne wizje przyszłości, znajdując w nich analogię do realnego świata. Przeraża mnie bliskość tego, co może się wydarzyć i przeświadczenie o tym, że zwykły, szary obywatel nie będzie miał wpływu na rozwój wydarzeń. "Agenda 21" jest właśnie jedną z tych książek, które czyta się z lekkim niedowierzaniem, ale też z niepokojem. To wizja autora, która mogłaby się ziścić.

Rząd zmienia się dość często, a ile partii, tyle pomysłów na życie obywateli. Często ulegamy obietnicom wyborczym, bo wierzymy, że rząd chce dla nas dobrze; jesteśmy przekonani o tym, że powinniśmy powierzyć komuś nasz los, zgadzamy się na organizowanie naszej przestrzeni. Co jednak się zdarzy, kiedy rząd posunie się o jeden krok za daleko? 

Wyobraź sobie, że cały Twój świat ogranicza się do zamkniętej, wydzielonej siatką i betonem, przestrzeni. Żyjesz na osiedlu strzeżonym przez całą dobę, a każdy Twój krok, każde wypowiedziane słowo i nietypowe zachowanie są rejestrowane i przekazywane władzy.




Czarna samica kruka: Lot nad krawędzią świadomości... Dariusz Pawłowski


Źródło
Wydawnictwo: Oficynka
Rok: 2014
Liczba stron: 273

Tyle nowości i wielkich niewiadomych na rynku książki... Czytelnikowi pozostaje błądzić po omacku - szukać na własną rękę czegoś "do poczytania", bez gwarancji dobrej zabawy. Podejrzewam, że Czarna samica kruka: Lot na granicy świadomości... Dariusza Pawłowskiego pewnie nigdy nie trafiłaby w moje ręce, gdyby nie zaproszenie autora do zapoznania się z jej "zawartością".

Książka reklamowana jest jako "niebezpiecznie wciągająca mieszanka thrillera psychologicznego i powieści grozy". Słowo "mieszanka" mnie odstręcza, ale połączenie tych dwóch gatunków brzmi smakowicie i zachęcająco. Byłam gotowa na "pierdu, pierdu" - zawsze jestem, żeby się mocno nie rozczarować. Przyznam jednak, że z taką książką nie miałam jeszcze do czynienia - jest dziwna, ale świetna w swej odmienności.

Książkę najlepiej czytać w nocy, kiedy słońce już dawno błądzi gdzieś na horyzontem, a odgłosy dnia nie zakłócają spokoju i myśli. 

Autor wprowadza nas w świat dziwny i mroczny, rzekłabym nawet, że dzieli się z nami swoimi psychodelicznymi wizjami, oblepiając nas mackami ciemności, wciągając w głąb lasu. Czytelnik brnie w tę niewiadomą z niepokojem, ale i z niezdrową ciekawością... Kojarzycie te wszystkie bohaterki filmowe - młode kobiety, które wchodzą do lasu, słysząc dochodzące z oddali odgłosy? Każdy wie, że takie zachowanie przeczy logice, ale czy sami nie weszlibyśmy między drzewa, by doświadczyć grozy na własnej skórze? Taka jest Czarna samica kruka.


Jestem odporną na wstrząsy czytelniczką. Przyznaję bez bicia. Nie robią na mnie wrażenia krwawe sceny, nie obrzydzają ohydne opisy, nie podnoszą mi się ani treści pokarmowe, ani ciśnienie, a jeśli już, to bardzo rzadko. Zaznaczę jednak, że autor nie szczędzi dobrych, cudownych w swym paskudztwie, wizji, które potrafią przykuć uwagę. Siostra męża stwierdziła, po przeczytaniu krótkiego fragmentu książki, że robi jej się niedobrze... Jeśli lubicie takie drapanie po ściśniętych zakamarkach ciała, będziecie zadowoleni.Wrażliwcom zalecam czytanie na pusty żołądek

Żar prawdy Emilia Kubaszak
Źródło

Wydawnictwo: Oficynka
Rok: 2015
Liczba stron: 314


Książka "Żar prawdy" autorstwa Emilii Kubaszak trafiła w moje łapki dzięki akcji Book Tour organizowanej przez Nowe Horyzonty. Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Oficynka.

Spotkanie z "Żarem prawdy" to wyjątkowa, pełna niepokojących zwrotów akcji i emocji, okraszona głębokimi przemyśleniami, przygoda. Książkę czyta się jednym tchem. Jest wciągająca do tego stopnia, że nie miałam sumienia przerwać lektury po kolejnym rozdziale; musiałam wiedzieć, co będzie dalej! Nieświadomie powtarzałam sobie, że jeszcze tylko jeden rozdział, jednak nie potrafiłam się oprzeć magii tej powieści. Wydaje mi się, że jeśli człowiek, który sypia niewiele, zarywa nockę całkowicie, żeby poznać zakończenie historii, to coś w niej musi być... I owszem, jest fascynująca, przemyślana, świetnie "skomponowana" i dopracowana. Zaskakuje, porywa, oburza i wprowadza nutkę niepokoju, przy czym zmusza do zastanowienia się nad sobą...

Dawno nie czytałam tak dobrego debitu i to w wydaniu kobiety! Pozostaje mi liczyć na kontynuację tej historii, bo aż się chce wiedzieć, co będzie dalej! I tu, drodzy Czytelnicy, musicie mieć świadomość tego, że jeszcze wiele może się wydarzyć...




Tajemny ogień C.J. Daugherty

Źródło

Wydawnictwo: MoondriveOtwarte
Rok: 2015
Liczba stron: 392

"Tajemny ogień" to książka dla młodzieży, i chociaż czasem lubię poczytać coś tego typu, tutaj szału nie było. Historia jest jak najbardziej wciągająca, napisana poprawnie, o dobrze zarysowanej fabule. 

Nie chcę wydać tej książce krzywdzącej opinii, po prostu przyznam, że chyba już jestem na to za stara albo mam po prostu przesyt pisanymi na jedno kopyto perypetiami młodzieży. Nie powiem, żeby to była kiepska historia, że przeczytanie jej mnie wymęczyło, że jej nie polecam. Chyba zakończyłam po prostu ten rozdział mojego życia - czas dorosnąć. Dla nieco młodszych ode mnie czytelników - super! Dla starszych, którzy mają rzadki kontakt z takimi historiami - też świetna. Dla mnie to za dużo, chociaż pomysł rewelacyjny.



Pacjent Juan Gomez-Jurado

Źródło
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok: 2016
Liczba stron: 392

Dobry thriller, naprawdę dobry. Człowiek się nie obejrzy, a już jest w połowie. Jedno mrugnięcie, a tu już końcówka. Wciągająca powieść, która nie pozwala się oderwać, przy czym pełna emocji, bo i problem do rozwiązania wyjątkowo trudny.

Córka neurochirurga zostaje porwana i tylko on może ją ocalić. Istnieje tylko jeden sposób i to, nazwijmy rzeczy po imieniu, niewygodny - trzeba zabić prezydenta. Czy lekarz dopuścić się zdrady stanu, czy postąpi wbrew swoim przekonaniom? Tyle się będzie działo, zanim dojdzie do punktu kulminacyjnego, że wielokrotnie będziecie zmieniać zdanie, obstawiając różne opcje. W ciągu 63 godzin może zmienić się wszystko, a "Pacjent" to taka powieść, która sprawi, że to wszystko poczujemy - pasjonująca.



Minimalizm dla zaawansowanych Anna Mularczyk-Meyer


Źródło
Wydawnictwo: Black Publishing
Rok: 2015
Liczba stron: 166




Książkę Anny Mularczyk-Meyer wygrałam w konkursie organizowanym przez Księgarnię Książka i prezent, "załapałam się" nawet na cudowne zakładki, które będę wciskać nałogowo we wszystkie moje czytadła. 

Niesamowicie mnie cieszy, że ta wygrana przypadła właśnie osobie nastawionej tak bardzo sceptycznie do poradników. Dlaczego? Nie jest to typowy poradnik, w którym znajdziemy konkretne rady - brak tu recepty na szczęśliwe życie, ale autora opowiada nam o swoich doświadczeniach i przemyśleniach. Czy weźmiemy je pod uwagę i poddamy się temu szałowi oczyszczania własnej przestrzeni ze zbędnych przedmiotów? To zależy od nas. Jeśli "wpuścimy" minimalizm do naszego domu, istnieje spore prawdopodobieństwo, że obejmie on też pozostałe strefy naszego życia. Czy jesteśmy na to gotowi?

Sama jestem daleka od idei minimalizmu, co prawda nie zbieram bibelotów czy nie posiadam tony kosmetyków, jednak lubię trzymać książki na regałach, mam kilka par butów i ubrania (niektóre od wielu lat, inne czekają na lepsze czasy!), nie są mi też obce kuchenne gadżety, z których korzystam okazjonalnie i chociaż wiem, że mogłabym mieć w domu trzy widelce, mam ich prawdziwe zatrzęsienie.







Tysiąc wspaniałych słońc Khaled Hosseini

Wydawnictwo: Albatros
Rok: 2009
Liczba stron: 431


Wstrząsająca lektura, która na pewno pozwoli docenić współczesnej kobiecie to, że mieszka, że w ogóle urodziła się w Polsce. Narzekamy na nasz kraj, bo łatwo nie jest, ale wyobraźcie sobie, że nie miałyście możliwości decydowania o swoim życiu, bo wszystko, czego się od Was wymaga to posłuszeństwo wobec mężczyzny. Mężczyźni bywają jednak okrutni... Tu żona to nie kochająca partnerka, ale wykonująca polecenia służąca, która drażni swego "Pana": rodzi córkę lub poroni, poda niesmaczną potrawę czy nie posprząta. Kobieta jest narzędziem do zaspokojenia, niczym więcej...

"Tysiąc wspaniałych słońc" to historia, przede wszystkim, dwóch kobiet, które "trafiły" pod jeden dach - są żonami tego samego mężczyzny. Relacja między nimi jest ciężka, pełna niedomówień, podejrzeń i nieścisłości... Czy w takich warunkach może narodzić się prawdziwa przyjaźń? Może, oczywiście, bo łatwiej jest cierpieć we dwie niż w samotności. Do czego jest w stanie doprowadzić taka zażyłość? Przekonajcie się same/i. Absolutnie nie można nazwać tej książki dziełem tylko dla kobiet - panowie, czytajcie!




Milion małych kawałków James Frey

Źródło
Wydawnictwo: G+J
Rok: 2006
Liczba stron: 517


Lubicie poczytać czas coś mocniejszego? Ja lubię. Taka literatura zmusza mnie do myślenia, do zastanowienia się nad kondycją człowieka, któremu przyszło żyć we współczesności naszpikowanej używkami. Nie oszukujmy się, dostęp do alkoholu czy narkotyków jest niemal nieograniczony. O ile za narkotykami trzeba trochę pochodzić, o tyle alkohol jest na wyciągnięcie ręki. Co jednak, jeśli ktoś nie zna umiaru, a ten napój zapomnienia zaczyna rządzić jego życiem? Jak myśli osoba, dla której używki są paliwem, która nie pamięta, gdzie była i co się z nią działo, a jedyne, czego jest pewna to potrzeba picia i wciągania craku?

"Milion małych kawałków" to książka, która do lekkich nie należy. Nie chodzi o to, że jest napisana specyficznym językiem - bez pardonu, bez owijania w bawełnę. Autor po prostu wciąga nas w swój zapity świat bólu i bezsensu. Przeżywamy wraz z nim każdą porcję wymiotów (paskudne, takie z wnętrznościami i dużą ilością krwi), drżymy, kiedy będąc na odwyku, musi poddać się leczeniu kanałowemu, bez znieczulenia... Okropność! 

Poza zapoznaniem się z procedurą odwyku (główny wątek powieści), mamy możliwość przyjrzeć się relacjom w rodzinach pacjentów, walce o miłość, budzeniu się nadziei i przyjaźni. Mimo całej okropności, którą częstuje nas Frey, książka ma bardzo pozytywny wydźwięk. Pozwala uwierzyć, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.

I jeszcze taki cytat dorzucę: "Nienawidzę tego, że kiedy krzyczę, a krzyczę jak opętany, to krzyczę w pustkę. Nienawidzę tego, że nie ma nikogo, kto by usłyszał mój krzyk, i nie ma nikogo, kto pomógłby mi nauczyć się, jak przestać krzyczeć."




Nie potrafię schudnąć Pierre Dukan

Źródło

Wydawnictwo: Otwarte
Rok: 2008
Liczba stron: 216

Moda na dietę białkową powoli powraca. Ostatnio coraz więcej osób wraca do protalu, a że ktoś prosił mnie o informacje, to sięgnęłam do źródła.

I co myślę? Wydaje mi się, że jeśli planuje się dietę białkową, to trzeba tę książkę przeczytać - niestety większość odchudzających się czerpie teraz informacje z sieci (tylko i wyłącznie). 

I co znalazłam? Przepis na muffiny otrębowe będzie :) 
Nie będę pisać o szkodliwości tej diety, nie będę też jej zachwalać. Każdy ma swój rozum! Proszę jedynie, o docieranie do źródła, kiedy czegoś się poszukuje. Po co zadowalać się internetowymi ochłapami?



Filozofia Kaizen. Jak mały krok może zmienić Twoje życie Robert Maurer


Źródło
Wydawnictwo: Onepress
Rok: 2013
Liczba stron: 158

Filozofia Kaizen zakłada zmianę życia - wyzwolenie się z tego, co nas ogranicza, paraliżuje czy zabija po kawałeczku. Propozycja polega na robieniu małych kroczków. Metodę można zastosować w każdym obszarze swojego życia, a jeden drobny kroczek wprawi w ruch potężną maszynerię. Ty jednak nie odczujesz skoku, ale ciągłe polepszenie jakości Twojego życia.

Przyznam Wam, że opis jest bardzo skrócony, ale dzisiaj nie pokuszę się o szczegółową interpretację - innym razem, do tego jeszcze wrócimy.



I to by było na tyle. Luty uważam za udany. 
Wnioski mam następujące:
* odstawić na dłużej albo w ogóle powieści dla młodzieży,
* podarować sobie poradniki z zakresu minimalizmu/sprzątania,
* zaczynać serie od pierwszego tomu,
*miziać te wszystkie recenzje na bieżąco - powoli, acz sukcesywnie ;)


Przypominam, że za tydzień zaczynamy konkurs - do wygrania jedna z powyższych książek, wybrana przez Was.

To teraz Wasza chwila prawdy! Jakie wrażenia?