piątek, 4 marca 2016

Trening w domu: FOCUS T25

T25 alpha

Lubisz ćwiczyć w domu, ale znudziło Ci się powtarzanie jednego treningu w nieskończoność? A może nie ćwiczysz, bo nie potrafisz wygospodarować na tę przyjemność czasu? Z pomocą przybywa Focus T25 - szybki, ale intensywny trening, który pokochasz.




T25 to jeden z moich ulubionych planów ćwiczeń. Całość składa się z trzech części, o zróżnicowanym stopniu trudności: aplha, beta, gamma, ale po kolei. Dzisiaj zapoznam Was z pierwszym planem - Focus T25 Alpha, a może już go znacie?

Szybki trening w domu

T25 to trening szybki, chociaż do lekkich nie należy, co prawda twórcy oferują nam dwie wersje (o tym zaraz), ale jeśli człowiek niewiele się rusza, to pierwszy raz będzie dla niego porządnym kopniakiem.

Trening trwa 25 minut + ok. 3 minut na rozciąganie po ćwiczeniach. To niewiele czasu, który trzeba poświęcić na wypocenie kilku kilogramów, ale jeśli dopiero zaczynacie ćwiczenia, dorzućcie rozciąganie również przed samym treningiem - łatwiej wtedy uniknąć kontuzji.

Źródło
Ćwiczymy 6 razy w tygodniu - trzeba wygospodarować sobie jeden dzień na regenerację, poza tym uwierzcie mi, że będziecie czekać na soboty z utęsknieniem. W piątki robimy dwa treningi - pierwszy tydzień będzie trudny, ale z każdym kolejnym będzie coraz lepiej - w piątym, pokuszę się o stwierdzenie, zrobicie wszystko z wielką radością i łatwością.

Treningi

Wspominałam wcześniej o dwóch wersjach ćwiczeń. Pierwsza - ta podstawowa - potrafi wykończyć kogoś, kto dopiero zaczyna i nie jest odpowiednia dla osób, które nie mogą albo nie powinny skakać z jakiegoś powodu. Porzućmy jednak wymówki!  Focus można wykonywać w nieco uproszczonej, chociaż nie mniej męczącej, wersji bez skakania. Wystarczy wykonywać wszystko to, co pokazuje nam jedna z ćwiczących dziewczyn:
Uproszczona wersja zawsze z prawej strony
Jeśli nie macie ochoty na skoki, skupiacie się po prostu na prawej stronie ekranu. Czasem zerkacie też na lewą, żeby sprawdzić, ile zostało do końca, a leci szybko!

Do ćwiczeń nie potrzebne są żadne sprzęty, jednak dla własnej wygody warto zaopatrzyć się w matę - lepiej poleżeć na miękkim! Polecam również butelkę wody w pobliżu - ta na pewno się przyda zaraz po treningu. Niezbędne są też buty, które zamortyzują rytmiczne dreptanie i ułatwią wykonywanie niektórych ćwiczeń. 

Poza zróżnicowaniem poziomu, różnorodne są również same treningi - to bardzo dobra opcja dla osób, które szybko się nudzą. 

A co ćwiczymy? Praktycznie wszystko, bo będziemy robić cardio, ćwiczyć brzuch i dolne partie ciała, rozciągać się, trenować szybkość i walczyć z total'em! A ten trening potrafi wymęczyć.

Ćwiczenie z T25 zakłada danie z siebie wszystkiego w ciągu 25 minut - bez przerw, bez odpuszczania, bez zatrzymywania się. Na początku może wydać się to lekko masakrycznym posunięciem - oj, będą niecenzuralne słowa lecieć - z czasem będzie coraz lepiej, łatwiej. Poczujecie nawet niedosyt! Nie ściemniam, serio.

Puchatkowe odczucia

Myślałam, że zejdę, kiedy skończyłam pierwsze cario. Naprawdę... Leżałam i próbowałam złapać nieco powietrza, chociaż nie robiłam wersji skocznej - prawie nigdy jej nie robię. Ten pierwszy trening uświadomił mi, jak kiepską mam kondycję. To dało mi do myślenia, bo wcześniej wydawało mi się, że jestem w stanie, tak na lighcie, wytrzymać 25 minut intensywnego ruchu. Nie byłam w tym sama, bo bliskie mi osoby (omijając męża) robili ten trening w tym samym czasie - to dodatkowa motywacja, a takie zdjęcie "po" - bezcenne.

Kolejne tygodnie to już bajka, najtrudniej jest bowiem zacząć. Total jest męczący zawsze, ale z czasem zrobienie tego treningu jest o wiele łatwiejsze.

Trening jest po angielsku, nigdzie nie widziałam, żeby pojawił się z polskimi napisami czy z lektorem, ale to żaden problem (nawet dla kogoś, kto angielskiego nie zna) - tym się nie zniechęcajcie.

Wielkim minusem jest za mała ilość rozciągania, dlatego warto dołożyć sobie kilka minut w ciągu dnia i koniecznie przed! Rozciąganie po ćwiczeniach trwa ok. 2-3 minut plus 25 minut w niedziele. Trzeba swoje mięśnie trochę bardziej dopieścić...

Obiecuję, że będą zakwasy, ale tylko w pierwszym tygodniu. Czasem nawet posadzenie tyłka na kanapie może być bolesnym doświadczeniem! Mimo wszystko to mija, więc nie należy zniechęcać się już na początku.

Ogólnie trening polecam, ale z porządnym rozciąganiem i bez szaleństw (na początek)! Gwarantuję Wam, że jeśli Puchatka potrafi to zrobić, to Wy też poradzicie sobie śpiewająco (albo kwicząco, ale dacie radę).

I na koniec - żaden trening nie działa, jeśli nie wykonuje się go systematycznie, więc cudów po jednym czy kilku po prostu nie będzie (a co pokazują w internetach, potraktujcie z lekkim przymrużeniem oka).