piątek, 11 marca 2016

Witaj w paranoi: "Zero" Marc Elsberg


Każdy na swój sposób walczy z cyfryzacją życia, z różnym skutkiem. Jedni są otwarci na każdą technologiczną nowinkę podrzucaną przez internetowych gigantów, inny podchodzą do sprawy nieco bardziej sceptycznie. Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, jakie jest Twoje miejsce w sieci?






Słowem wstępu

"Zero" to druga książka Elsberga, z którą miałam do czynienia. Moja przygoda z tym autorem rozpoczęła się od podróży po pozbawionej prądu Europie. Nie zaliczam jej do wyjątkowej, chociaż przyznam, że wizja życia bez elektryczności brzmi niepokojąco. Postanowiłam dać autorowi jeszcze jedną szansę, bo i tu tematyka wydała mi się niezwykle interesująca. Można stwierdzić, że to nic nowego, skoro o perypetiach ludzi walczących w cyberświecie już było, ostatnio to temat na topie. Owszem, ale u Elsberga jest inaczej. Bohaterowie nie wchodzą do sieci, by walczyć z cybertworami. Tu wszyscy są uwikłani w internetowe potyczki, nawet jeśli jeszcze o tym nie wiedzą... A największą krzywdę możemy wyrządzić sobie sami, wchodzą do sieci.

Już chyba czas na to, by zastanowić się nad swoją obecnością w cyberprzestrzeni. Ostatnio wiele mówi się o tym, że "internety nie zapominają". Dochodzą do nas też głosy, które szepczą coś o ochronie danych osobowych - te trzy słowa są niczym mantra, spotkamy je na każdej stronie, na każdym druczku, w każdym regulaminie, który zakłada podanie jakichkolwiek informacji o sobie. Bierzesz udział w konkursie? Zakładasz konto w banku? Kupujesz coś przez internet? Zapisujesz się na listę mailingową? Na pewno usłyszysz o ochronie danych osobowych. Te działania są tak popularne, że już nawet nie zwracamy na nie uwagi.

Autor "Blackout"


Skoki w rankingu zajebistości

Wyobraź sobie, że istnieje specjalny ranking, w którym znajduje się ta część ludzkości, która miała jakikolwiek kontakt z siecią. Miejsce w rankingu, obliczone na podstawie skomplikowanych logarytmów, wyznacza wartość człowieka. Tylko wysoka pozycja gwarantuje szczęście, bo wiąże się z zarobkami, bo pracodawcy będą walić drzwiami i oknami. Swoją wartość można podnosić, do czego zachęcają człowieka firm, które oferują specjalne aplikacje. Masz telefon? Możesz być zajebisty! Musisz tylko mieć apkę, która poprowadzi Cię do zwycięstwa. Sam jednak wyznaczasz sobie cel: poprawa stopni w szkole, zmiana z fajtłapy w bohatera, znalezienie miłości... Możesz mieć wszystko, czego zapragniesz, jeśli tylko będziesz stosować się do zaleceń, które podsyła Ci aplikacja. Tadam! Twoja pozycja w rankingu rośnie.

Istnieje jednak pewne ryzyko, ale czy nie byłbyś gotowy go podjąć, jeśli możesz tak wiele zyskać? Przecież ludzie i tak umierają, więc może warto umrzeć, będąc sławnym, bogatym czy szczęśliwym?

Nie ukryjesz się

Z pewnością masz świadomość tego, że podając swoje dane np. na FB, są one w jakiś sposób wykorzystywane, ale czy na pewno wiesz, przez kogo i w jakim celu? Powinieneś wiedzieć również, że internet nie zapomina, a skoro raz puścisz o sobie jakąś informację w sieci, czy wrzucisz swoje zdjęcie, ono tam po prostu zostanie. Marc Elsberg w "Zero" idzie o krok dalej. 

Wyobraź sobie, że istnieją specjalne okulary posiadające opcję identyfikacji twarzy, które są w stanie opowiedzieć Twoją internetową historię ich posiadaczowi. Koniec z anonimowością w autobusie czy w sklepowej kolejce, każdy może dowiedzieć się, kim jesteś i gdzie spędziłeś wakacje pięć lat temu. Przerażająca opcja, prawda? Do tego bardzo niebezpieczna, bo przecież nie wiesz, kto i w jakim celu, patrząc na Ciebie, poznaje historię Twojego życia. 

W "Zero" nikt nie jest anonimowy. O jednych można dowiedzieć się więcej, o innych mniej, ale każdy, kto korzysta np. z karty kredytowej, ma swoją historię. Każdego też można wyśledzić - przecież nadajniki nosimy przy sobie! A jeśli nawet wyjdziemy bez telefonu czy inteligentnego zegarka, miasta są naszpikowane kamerami - nie masz szans, te zawsze wypatrzą Cię w tłumie.

Czym jest w tym wszystkim sławny Zero? To "organizacja", o ile można tak o Zerze powiedzieć, która jest przeciwko gromadzeniu danych osobowych. Walczy ona po swojemu z wielkimi tego świata. Czym walczy? Ich własną bronią - najnowszą technologią!

"Zero" a rzeczywistość

Marc Elsberg chyba już zawsze będzie kojarzony z książkami, które zahaczają o całkiem realne wizje świata. Kiedy sięga po taką historię, nagle nas trafia, znikąd, nachalnie pulsując w skroniach, że to wszystko może się zdarzyć! Chociaż sam autor zaznacza, że jego dzieło to czysta fikcja literacka, w którą wplecione zostały najnowsze gadżety, nie sposób się oprzeć wrażeniu, że coś tu jest nie tak. Nagle zerkamy podejrzliwie na telefon, bo przecież jakąś tam aplikację do liczenia kalorii mamy, potem zastanawiamy się nad zdjęciami, które wrzuciliśmy do sieci, nad naszymi danymi osobowymi, bo gdzieś ostatnio o nich było, ale gdzie? 

Ta książka uświadamia - konkretnie i bardzo namacalnie - działania internetowych gigantów. To fikcja, owszem, ale nie sposób nie wziąć jej do siebie, nie przypasować do swojego "bycia w sieci". Daje do myślenia.

Książkę polecam, bo chociaż atakuje nas mnóstwem internetowego slangu, który momentami może nieźle namieszać w głowie, ponieważ nigdzie nie daje się przyporządkować, to historia jest pomysłowa i dobra. Nie brak tu nagłych zwrotów akcji, pojawia się wątek miłosny, jest co nieco o przyjaźni, ale przede wszystkim o zagrożeniach, z których zazwyczaj przeciętny, szary człowieczek nie zdaje sobie sprawy.

Polecam, do pogdybania.