poniedziałek, 21 marca 2016

Wszystko czy nic?: "Siedem kręgów" D. Bartyzel-Dukaczewska


O niektórych treściach można prawić godzinami, o innych wspomnieć tylko przelotnie. "Siedem kręgów" autorstwa Doroty Bartyzel-Dukaczewskiej to książka, która może być świetną lekturą, ale na pewno nie dla wszystkich. 





Słowem wstępu

Zawsze byłam zdania, że książek nie należy oceniać po okładkach. Te - wyjątkowo piękne lub nad wyraz brzydkie - przeważnie nijak się mają do tego, co znajdziemy w środku. Tu różnie bywa. Nieraz doskonała okładka potrafi przykryć słabą treść, innym razem jest nieadekwatna do wnętrza, a czasem w brzydkiej skórce czają się na nas historie doskonałe. Okładka cieszy oko, ale znaczy niewiele.

Skąd ten okładkowy wywód? Już tłumaczę. Okładka "Siedmiu kręgów" mnie zachwyciła - jest ciekawa, przemyślana, sugeruje treść ciekawą, wręcz porywającą. Na myśl przychodziły mi burze, intrygi, perypetie, które prowadzą ku wyzwoleniu - rozwiązaniu.

Moje domysły były bardzo dalekie od stanu faktycznego. Nie znalazłam w "Siedmiu kręgach" Doroty Bartyzel-Dukaczewskiej tego, czego oczekiwałam. Znalazłam coś innego...


Nie wywołuj wilka z lasu

Bohaterka powieści, Milewa (przez "W", bo to imię zagraniczne), jest kobietą w średnim wieku. Dobrze ustawiona zawodowo, na brak pieniędzy nie narzeka, ma zdolne dzieci, doskonałe stosunki z byłym mężem i całkiem poprawne relacje z innymi mężczyznami. Jednak czegoś jej w tym, na pozór, idealnym życiu brakuje. Doskwiera jej samotność, a myśli wypełnia poszukiwaniu niedoskonałości swojego ciała - choroby.  

Milewa znalazła sposób na życie, odbywając niekończącą się podróż po gabinetach lekarskich. Kobieta jest typową hipochondryczką, która samodzielnie diagnozuje swoje przypadłości, podsuwając potem lekarzom kolejne pomysły. Ma stały kontakt z psychologiem, a jej najbliższa przyjaciółka jest znaną lekarką. Kobieta siedzi w świecie medycyny, próbując jakoś się w niego wpasować. 

Mówi się, żeby nie wywoływać wilka z lasu... W końcu i Milewa usłyszała konkretną diagnozę - nie jakieś tam przemęczenie, nie lęki czy osłabienie - kobieta stanie przez koniecznością dokonania wyboru, który może uratować jej życie, ale nie musi. Zdiagnozowane u niej zwyrodnienie kręgosłupa nakreśla widmo operacji - ta może przywrócić jej pełną sprawność albo doprowadzić do paraliżu. Według lekarza jej wykonanie jest konieczne, ale już inni specjaliści nie są o tym przekonani. I cóż ma począć biedna kobieta, która staje w obliczu realnego (?) zagrożenia?

Wielkie zmiany

Czasami potrzebujemy od życia prawdziwego kopniaka, żeby w końcu ruszyć tyłek, żeby wziąć się w garść, by nareszcie znacząco zmienić swoje dotychczasowe życie. 

Czy jednak Milewa, niezadowolona ze swojego położenia, będzie w stanie podjąć konkretne działania i poruszyć to, co do tej pory odkładała na bliżej nieokreślone "później"? Wydawałoby się, że czas ku temu odpowiedni, że to odpowiednia okazja, decydujące starcie z własnymi demonami. Wydawałoby się również, że to właśnie TEN CZAS, kiedy można zbudować swoje życie od nowa, określić siebie od początku i ukształtować, niemalże dowolnie, w nowej, dość nieprzyjemnej i jakże niepewnej rzeczywistości.

I tu niestety nie znalazłam tego, czego usilnie w tej powieści poszukiwałam. Chociaż pomysł wydał mi się świetny, zabrakło takiej kropki (nawet wielkiej kropy na przysłowiowym "i"). 

Skrajność

Ocena "Siedmiu kręgów" nie jest wcale taka prosta ani oczywista. Na różnorodnych serwisach powieść ta zyskuje oceny bardzo mocne, ale również niezwykle słabe. Ta książka potrafi zachwycić, ale też zniechęcić do tego stopnia, że wielu czytelników porzuca lekturę bez  wyrzutów sumienia. Jestem w stanie zrozumieć oba stanowiska.

Na pewno treść przesycona jest obcojęzycznymi wstawkami, które mogą nieco wybijać z rytmu. Z pewnością nie brak tu odniesień do literatury czy sztuki. Jednak, ponad wszystko, jest to powieść, która aż ocieka filozofią. Przemyślenia głównej bohaterki stanowią centrum wszystkiego. Potrafi ona roztrząsać nawet najbardziej oczywisty problem (często nierzeczywisty) według sobie wiadomych przesłanek. Każdy jej krok i zachowanie podyktowane są dogłębną analizą własnej osoby, zadumą nad polską rzeczywistością oraz nad swoim miejscem na świecie. Kobieta stawia sobie pytania, na które stara się odpowiedzieć. Rozlicza się ze sobą - krytycznie, z ironią, z humorem.

Jeśli lubicie głębokie rozważania nad życiem czy sensem istnienia, z pewnością "Siedem kręgów" dostarczą Wam sporo materiału do rozmyślań. Istotnym zagadnieniem jest tu przede wszystkim konieczność zastanowienia się nad życiem - tym jedynym, w którym nieco się zagubiliśmy. To powieść o poszukiwaniu siebie, szukaniu drogi, która do czegoś prowadzi. Tu można drążyć swój mały światek w nieskończoność.

Na pewno nie jest to książka dla wszystkich, nie jest lekka, bywa męcząca i w sumie niewiele z niej wynika, chociaż pomysł jest doskonały. Rzekłabym, że to powieść dla wymagającego czytelnika, który potrafi odnaleźć się w filozoficznym labiryncie życia.