czwartek, 14 kwietnia 2016

Erotyka dla kobiet: "Uwikłani: Pokusa" L. Paige


Wraz z pojawieniem się na rynku książki popularnego i zniesławionego już Graya, otworzyli się pozostali autorzy na literaturę erotyczną, której odbiorcami są głównie kobiety. "Uwikłani: Pokusa" to kolejna z propozycji, która doskonale wpisuje się w ten nurt.




Słowem wstępu

Lubię erotykę, serio, przyznaję się do tego bez bicia. Do książek wpisujących się w ten nurt podchodzę zawsze z otwartym umysłem, chociaż nigdy nie mam jakiś wielkich oczekiwań. Ot, taka literatura do poczytania, kiedy mam ochotę na coś lżejszego, co nie wymaga uruchamiania skomplikowanych procesów myślowych.

"Uwikłani: Pokusa", pierwszy tom serii, autorstwa Laurelin Paige to właśnie taka treść, którą przyjmuje się szybko, bez większego zastanowienia. Na pewno jest tu wszystko, czego w literaturze erotycznej dla kobiet nie powinno zabraknąć. Mogę śmiało stwierdzić, że nie zaskakuje, nie wyróżnia się niczym szczególnym, nie jest szokująca czy porywająca. Po prostu jest "do poczytania".


Kasa i seks

Hudson (już samo jego imię kojarzy mi się z angielskim handsome - przystojny) jest przystojny aż do granic możliwości - wszystkie go chcą. Poza tym jest oczywiście bogaty - z zamożnej rodziny, ale sam działa teraz na własny rachunek. Facet ma problem, bo przecież nikt nie może być aż tak idealny. Ma dziwne stosunki z matką (straszną i podłą paskudą), nie potrafi kochać (brzmi znajomo?),  ale uwielbia seks - jest w tym dobry, zawsze chętny, ale nie jakoś specjalnie wyjątkowy (tu nie ma Pana i Uległej - jest facet, który po prostu lubi sobie poużywać). Składa niemoralną propozycję, stać go na to, a co! - miłość na niby, seks na serio.

Alayna jest młoda, inteligentna, piękna. Ma problemy, jak każdy, ale jej są dość wyjątkowe - zachwiana emocjonalnie, ze skazą, leczy się. Poza tym, żeby erotyk był dość udany, musi być też kasa, więc dziewczyna jest zadłużona po uszy. Oczywiście godzi się na propozycję faceta, przy którym nie potrafi utrzymać złączonych nóg. Jeśli nie wiadomo, jaki jest powód, zawsze chodzi o kasę i seks.

Czy bohaterowie mogą nas zaskoczyć? Nie wydaje mi się. Przecież znamy już tego bogatego przystojniaka z problemami z twórczości E.L. James. A ona? Również... Studentka (tu zaraz po), z planami na przyszłość. Pracuje, jest ceniona przez szefa, stara się o awans. Nie jest jednak jakąś tam szarą myszką, ale nieco wyuzdaną, lubiącą prowokować i osaczać sztuką.

Historia jest prosta, nieskomplikowana, ale dopracowana (na tyle, na ile to możliwe) i spójna. Zakończenie dobre, adekwatne, na miejscu, przy czym daje zapowiedź ciągłości, zachęca do zagłębienia się w tę opowieść i poznania wszelkich konsekwencji.


Językowa porażka

Często zdarza się Wam wybuchać śmiechem, kiedy czytacie o stosunku? Jeśli nie, to musicie koniecznie spróbować z "Uwikłanymi". Naprawdę, choćbym bardzo starała się zachować powagę, po prostu okazało się to ponad moje siły. Rechotałam jak głupia. Każde zbliżenie miłosne bohaterów dostarczało mi porządnej dawki rozrywki. Dlaczego? Wszystko przez ten język. Nie wiem, czy jest to wynikiem tłumaczenia, czy może zależne jest od stylu autorki, ale nazewnictwo jest bardzo nierówne, okropnie! Z jednej strony mamy penisy czy prącia, z drugiej pojawiają się pały. Tu muszelka, tam cipa. Brakowało mi bardzo takiego zdecydowania i konsekwencji w działaniu. Naprawdę nie ruszają mnie wulgaryzmy, wcale. To, co mnie tu "poruszyło" [czytaj: wywołało salwy śmiechu] to:


Interes? Furtka? Serio?!
Nie lubię niezdecydowania i braku tej językowej konsekwencji. Wydaje mi się, że książka nie bawiłaby tak bardzo, gdyby nie te wszystkie eufemizmy... Wygląda to tak, jakby się chciało pisać wprost, ale nie mogło. Skojarzyło mi się to z kwitnącymi nastolatkami, które rozmawiają o "tych sprawach" z koleżankami podczas wspólnego nocowania. Wiecie, powinno być dobitnie, ale owija się w bawełnę. Podobno chcieć znaczy móc, więc mam nadzieję, że to gdzieś kiedyś zostanie dopracowane... Chociaż z drugiej strony... Wtedy nie byłoby tak zabawnie ;)

Czy warto?

Czy coś mnie zaskoczyło? Absolutnie nic. Mimo wszytko książkę pochłonęłam i nie żałuję - była to chwila wytchnienia od ciężkich i często niewygodnych treści. Taka książka do poczytania, do zaspokojenia zmysłów - zajęcie na wieczór, które nie wymaga większego zaangażowania.

Nie jestem jednak na nie! Absolutnie. Czytałam wiele erotyków, z czego większość była mniej intrygująca i ciekawa niż "Uwikłani: Pokusa". Wydaje mi się, że w tej książce czytelniczki znajdą to, czego szukają - niemoralną propozycję, miłosne uniesienia, tajemnicę i problemy, bez których całość nie miałaby większego sensu, bo przecież związek między kobietą i mężczyzną nigdy nie jest prosty. Fanki erotyków na pewno znajdą w tej książce coś dla siebie.

Nie wiem, czy sięgnę po drugą część, chociaż nie twierdzę, że do tego nie dojdzie. Myślę sobie, że w ramach całkowitego odmóżdżenia i złapania oddechu może być to dobra opcja, ale nie oczekuję, nie szaleję, nie piję z zachwytu i nie będę wyczekiwać tego momentu. Czyta się szybko i łatwo, więc polecam na wieczór z herbatką, pod kocysiem.