wtorek, 19 kwietnia 2016

Myśli, słowa i uczynki: "Artysta zmartwychwstały" R. Diaków


"Artysta zmartwychwstały. Żywot w piętnastu stacjach" autorstwa Renaty Diaków to treść bardzo plastyczna - pełna barw, blasków i cieni, o zróżnicowanej fakturze. Życie ludzkie nie jest bowiem gładką tkaniną, ale materiałem pełnym rowów i załamań materiału...  




Słowem wstępu

Macie  czasem obawy, kiedy sięgacie po książkę? Ja mam takie często, bo rzadko wiem, czego mogę się spodziewać.  Myślałam, że "Artysta zmartwychwstały" będzie książką religijną przesyconą banalnym moralizatorstwem, z receptą na życie. Takie było moje pierwsze skojarzenie, bo jakie mogłoby być inne? Jakież było moje zaskoczenie, gdy zaczęłam lekturę! 

Tyle na początek, a teraz przejdźmy do konkretów.




Myśli, słowa i uczynki

Narratorem powieści jest Artysta, który opowiada o swoim życiu. Przechodzimy z nim pierwsze artystyczne uniesienia, inicjację seksualną, alkoholową i narkotykową, a wszystko to ukazane jest w pastelach i sepii lub w czerni i krwistej czerwieni. Z pewnością odbiór treści zależny jest w jakimś stopniu od naszej wrażliwości na sztukę - tu każde zdarzenie ma swój odcień, swoją barwę i linię, co pozwala nam w pełni wczuć się w sytuację, a to bywa często bolesne... Treść to gra koloru, świateł i odcieni. Autorka podsuwa nam obrazy, obok których nie możemy przejść obojętnie. Jedne zachwycają lekkością - to te piękne, wzniosłe, które pchają nas w stronę ciepła i miłości. Inne są ciężkie i przytłaczające - wrzynają się w umysł i nie dają o sobie zapomnieć. 

Co robi wrażenie? Z pewnością na uwagę zasługuje tu spójność treści. Krok po kroku, stacja po stacji, kroczymy tuż przy naszym bohaterze, poznając jego myśli, sny i przyglądając się z lekkim niedowierzaniem jego poczynaniom, ale też bezczynności. Wpadamy w wir zdarzeń, oceniając Artystę, jego rodzinę, kobiety i sytuację polityczną, ale także religię, siłę ducha i bezduszność. Nie pozostajemy wobec tego obojętni, bo coś zmusza nas do odniesienia tej treści do swojej osoby... Dzieje się to mimowolnie i już pomijając wszystkie aspekty religijne - wiarę czy jej brak, przeznaczenie, uniesienie czy upodlenie - bierzemy siebie pod lupę; analizujemy nasze myśli, słowa i uczynki.



Sztuka i filozofia

Liczne odwołania do treści filozoficznych czy do sztuki (malarstwa) przeważnie mnie męczą. Czasem wydaje mi się, że autorzy próbują pokazać, jacy to oni są oczytani i zaznajomieni ze światem sztuki, ile to w nich tych filozoficznych rozważań, którymi koniecznie muszą zasypać czytelnika, żeby pokazać, że są tacy bardzo światowi i refleksyjni...  

W "Artyście zmartwychwstałym" tych odwołań i wzmianek nie brakuje. Szczerze, nie potrafię sobie wyobrazić, żeby miałoby ich tam nie być. Są doskonale wkomponowane w treść i trafne. Tu filozofia i sztuka to nie zbędny zapychacz, ale droga i sens. Było to dla mnie wielkie i bardzo pozytywne zaskoczenie, brawa dla autorki.

Renata Diaków

Zastanawiałam się, którym cytatem mogłabym się z Wami podzielić - sporo ich zaznaczyłam. Myślałam nad inicjacją seksualną, która chwyciła mnie za serce, ale nie odbiorę Wam tej przyjemności, podrzucam coś innego:


Żeby poznać smak życia w czystości, trzeba przecież posmakować grzechu, żeby zrozumieć trzeźwy stan umysłu, trzeba się upić, żeby uświadomić sobie, jak piękny jest widok ze szczytu, trzeba spać w najgłębszą dolinę, żeby poznać głębię spokoju ducha, trzeba doświadczyć jego niepokoju, i w końcu, co chyba najważniejsze, żeby odkryć sens własnego istnienia, trzeba zrozumieć jego bezsens.

Żywot w piętnastu stacjach

Jeśli szukacie lektury trudnej, bo taka jest tematyka książki Renaty Diaków, ale łatwej w odbiorze, bo "Artysta zmartwychwstały" napisany jest językiem niemal poetyckim, to koniecznie musicie skusić się na lekturę. Przyznam, że zakończenie nie wbiło mnie w fotel i nie zrobiło na mnie wrażenia, ale na pewno jest spójne z treścią, z pewnością może być celem samym w sobie. 

Nie jest to na pewno książka dla każdego, nie polecę jej osobom bardzo młodym; nie polecę również tym, którzy mogliby uznać ją za bluźnierstwo - Artysta wierzy, owszem, ale nie w instytucję kościelną, a to może oburzać, choć nie musi. Jednak już sam zabieg wykorzystania Drogi Krzyżowej do opisania życia ludzkiego jest odważnym posunięciem i nie każdy może być na to gotowy. Szkoda by było, gdyby takie czynniki miały przesłonić treść, gdyby czytelnik podchodził do niej najeżony i kwestionował wszystko z urzędu, bo tak wypada. 

Cieszę się, że podeszłam do tej książki z otwartym umysłem i nie skreśliłam jej na samym początku. Nie wyobrażam sobie teraz, żebym mogła jej nie przeczytać. To powieść o samotności, miłości, o bólu istnienia, o nadziei i totalnej beznadziei, o ludzkim losie, ale przede wszystkim o tym, że każdy z nas sam wyznacza sobie cele i wybiera kierunek, w którym podąża. To my wybieramy drogę, ale czy dojdziemy do celu?


Książka z dedykacją

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce