środa, 11 maja 2016

Jak wyjść z nałogu?
Program leczenia dla książkoholików

Książkoholicy. Program leczenia.

Znajomi i rodzina obdarowują Cię książkami w przekonaniu, że to jedyna dobra opcja prezentowa? Nie wyobrażasz sobie wieczoru bez czytania? Płaczesz, kiedy docierasz do końca historii, bo oznacza to powrót do rzeczywistości? Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań jest twierdząca, oznacza to, że masz problem!


Postaw diagnozę - sprawdź, czy masz problem


Nie czujesz się czasem źle z tym, że znajomi i rodzina kojarzą Twoją osobę głównie z książkami? Może część z nich odczuwa pewien niepokój, kiedy szukając w torebce kluczyków do auta, musisz przekopać się najpierw przez stertę zakładek, czytnik i opasłe tomisko (i dlaczego te kobiece torebki są takie ciężkie)? A może bywa tak, że ludzie stają się w Twoim towarzystwie milczący? Przecież nie każdy ma taki problem, powiem więcej: część nigdy się nie dała się wmanewrować i nie wie nawet, z czym musisz się zmagać na co dzień... Co więc zrobić, żeby wrócić na łono społeczeństwa i rzucić ten nałóg? Oto kilka przydanych rad, które pomogą Ci wyrwać się ze szponów uzależniania.

Jeśli jednak nie masz pewności, czy ten temat Ciebie dotyczy, możesz zdiagnozować "problem" u Agnieszki lub u Kasi. Dziewczyny pomogą Ci odpowiedzieć na pytanie: Po czym poznać, że jesteś książkoholikiem?

Książki
Baner autorstwa Kasi


Program leczenia dla książkoholików


Pierwszy krok już za Tobą? Chyba najtrudniej jest przyznać się do tego, przed samym sobą, że ma się jakiś problem - łatwiej uznać, że nie ma się go wcale. Już wiesz, co w Tobie siedzi lub co Cię ominęło... Teraz czas na działanie albo przynajmniej nieśmiałe zerknięcie na Program leczenia dla książkoholików.

Z nałogiem to jest tak, że można porzucić go natychmiast - taki skok na głęboką wodę - wersja dla hardcorowców. Istnieje jednak opcja nr 2: stosowanie półśrodków. Postaram się omówić dwa warianty, ale wybór między radykalnym a mniej drastycznym należy do Ciebie. Jeden głęboki wdech i zaczynamy!

1. W górze tyle gwiazd

Nie wyobrażasz sobie wieczoru czy nocy bez książki? Twój umysł nie funkcjonuje prawidłowo, kiedy nie przeczytasz jeszcze jednego rozdziału? Co tam wory pod oczami, co tam szalone sny, które są żywcem wyjęte z horroru? Czytasz, bo po prostu nie potrafisz inaczej... Książka Cię relaksuje? Może pomaga Ci zasnąć? Uwierz, to tylko wymysł Twojego umysłu. Jest na to rada:

Wersja 1: śpij na siłę. Nie myśl o czytaniu, nie myśl! Rozmyślanie tylko niepotrzebnie Cię nakręci i zmusi do sięgnięcia po książkę, która zapewne leży obok - na nocnym stoliku. Schowaj wszelkie czytadła, bo jeśli nie będą leżeć w zasięgu ręki i nie będą kusić wspaniałą okładką, z pewnością zwiększysz szansę na wyzdrowienie, bo przecież trzeba wyjść z łóżka, trzeba się na coś zdecydować... To trwa, więc może lepiej całkiem sobie odpuścić?

Wersja 2: czytaj TYLKO jeden rozdział przed snem lub jedynie 30 minut i ani chwili dłużej - pamiętaj czas nie daje się nagiąć, nie ma mowy! Walcz z nałogiem konsekwentnie, sukcesywnie zmniejszając dawkę. 

Wersja 2': zawsze trzymaj książki z daleka od łóżka/kanapy/fotela - nie kładź ich w pobliżu miejsc, w których przeważnie zbiera Ci się na czytanie. Każdorazowa wycieczka po książkę potrafi zniechęcić czytelnika. Pamiętaj, żeby każdego dnia kłaść książkę o półkę dalej. Trzeba sobie podnosić poprzeczkę.


2. Śledź ruchowe obrazki

Przyznaj, jak często zdarza Ci się wciągnąć w jakiś serial albo obejrzeć blok programów rozrywkowych? A może do dziś nie wiesz, do czego służy czarne pudło, które znajduje się w centrum Twojego salonu? Niby coś Ci świta, ale przecież zawsze siedzisz z nosem w książce, bo przecież wielkimi krokami zbliża się punkt kulminacyjny!

Wersja 1: oddaj książkę mężowi/żonie a najlepiej dziecku - misja: schowaj i nie mów gdzie! Siądź przed telewizorem/komputerem/przy dvd i daj się porwać. Doskonale sprawdzają się wielosezonowe seriale bądź brazylijskie telenowele, a może czas nadrobić "Modę na sukces"? Nie kręcą Cię seriale? Nie szkodzi! Zawsze, ale to zawsze można zorganizować sobie maraton filmowy lub - to już wersja dla odważnych - zostawić książki w domu i wybrać się na taki maraton (lub kilka) do kina!

Wersja 2: możesz od czasu do czasu skusić się na jakiś film. Zauważ, że seriale trwają przeważnie ok. 45 minut, na film trzeba poświęcić średnio 1,5 godziny. Zacznij od jednego filmu tygodniowo, z czasem dojdziesz do wprawy - po tym jednym pozostanie wielki niedosyt. Sukcesywnie rozwijaj się w tym kierunku.

3. Rodziny w to nie mieszaj

Wersja 1: Czym skorupka za młodu bla, bla, bla... Nie rób tego swojemu dziecku! Nie czytaj dla niego, z nim, na głos. Zdzieraj etykiety ze słoików, napojów i płatków śniadaniowych, żeby nie kusiło! Nie czytaj mężowi/żonie fragmentów, które Cię wzruszyły/rozbawiły/przeraziły - pamiętaj, że to już współuzależnienie. Nie rób tego swojej rodzinie.

Wersja 2: czytaj tylko z dzieckiem, ale pamiętaj, że mała istotka ma ograniczoną zdolność koncentracji - nie przesadzaj. Nie zapominaj się również, czytaj TYLKO książeczki dla dzieci - żadnych kryminałów czy innych takich - to ważne!

4. Kąpiel

Czas na kąpiel oznacza dla Ciebie czas na książkę? Uwielbiasz zanurzyć się w wannie po szyję z książką czy czytnikiem w łapkach? Woda stygnie, mąż dobija się do drzwi łazienki, paluchy pomarszczone? Jest na to rada.

Wersja 1: zanurz dziesięciokrotnie książkę/czytnik/komórkę w jeszcze ciepłej wodzie, po czym połóż na dnie wanny i przytrzymaj stopą przez dwie minuty.

Wersja 2: nie zabieraj książki/czytnika/komórki do łazienki, ale pamiętaj - zero oszukiwania! Jeśli nie masz do siebie zaufania, poproś domowników o zablokowanie drzwi od zewnątrz.

5. Za czym ta kolejka?

Czekanie w kolejce (do lekarza, konfesjonału, w sklepie) zawsze jest doświadczeniem, które wymaga od nas trochę finezji - trzeba coś robić, żeby nie zwariować. Wiadomo, że czas mija szybkiej, jeśli czymś się zajmiemy. Ty zapewne zawsze podczytujesz książkę, często Twoja kolej mija, ale to przecież nie jest ważne - ważniejsze są losy Twojego ulubionego bohatera!

Rozwiązanie: nie zabieraj ze sobą żadnej książki, po prostu. Może zamiast tego przyjrzyj się ludziom? Niektórzy są na pewno ciekawsi niż bohaterowie Twojej książki. 

6. Koła autobusu kręcą się

Komunikacja miejska to taka przestrzeń (zamknięta), gdzie człowiek musi się jakoś ogarnąć, żeby dojechać do celu bez kontuzji. To właśnie tu masz do wyboru: oglądanie widoków za oknem, oglądanie człowieka, który jest do Ciebie praktycznie przyklejony, przyklejenie się do jakiegoś człowieka, bezproduktywne spoglądanie w ekran komórki lub lekturę. Walcz z nałogiem!

Wersja 1: nic tak nie zajmuje jak rozmowa z drugim człowiekiem. Spróbuj odezwać się do kogoś, kto siedzi obok - wybieraj tylko tych większych osobników, jedynie tych ze skwaszoną miną i bezwzględnie tych, których nie podejrzewasz o czytanie (to oczywiste - ci z książką odpadają). Pamiętaj, żeby absolutnie się nie poddawać - ten facet z tatuażami na pewno jest wolontariuszem w domu spokojnej starości, to nie może być seryjny morderca! 

Wersja 2: nie chcesz rozmawiać z nieznajomymi? Skup się zatem na czymś innym. Proponuję: liczenie muszek przyklejonych do szyby, nucenie w rytm kręcących się kół lub krótką drzemkę.

Wersja 2': zrezygnuj z transportu publicznego. Będąc zmuszonym do pokonania dziennie np. 40 km, z pewnością nie znajdziesz czasu na czytanie - przecież trzeba wcześniej wstać, wyjść, a potem biec, żeby w ogóle zdążyć! Nie ma, że się polenisz z książeczką, trzeba się uwijać. Przy okazji zrzucisz kilka(naście) zbędnych kilogramów.


7. Trzeba za coś żyć

Wypłata! Rachunki? Ale jakie rachunki? Przecież wiadomo, że księgarnia jest zawsze po drodze z pracy. Pracujesz w domu? Och, nieważne, w końcu od czegoś mamy allegro czy księgarnie internetowe. Dziś kupienie książki, dwóch albo siedmiu jest banalnie proste!

Wersja 1: powiedz szefowi, że będziesz odtąd pracować za darmo lub zmuś rodzinę, aby Cię ubezwłasnowolniła i zajęła się Twoimi finansami. 

Wersja 2: nie przechodź obok księgarni - bądź ponad wszystko i mocno trzymaj się postanowienia, pamiętaj bowiem, że przecież trzeba jeść, mieć dach nad głową i prąd! W końcu musisz mieć siłę, miejsce oraz światło, bo jak inaczej będziesz wyczytywać te wszystkie książki, pod którymi uginają się Twoje regały?

Wersja 2': musisz sobie postanowić, że następna książka, którą kupisz będzie nagrodą za przeczytanie wszystkich zalegających na Twoich półkach! Zapewne domowe zapasy są solidne, więc nie martw się, nie uschniesz!


Nie mam tego problemu, co teraz?

Istnieją dwie opcje. 

Po pierwsze: możesz dać się wciągnąć w nałóg na własne życzenie: czytaj przed snem, w kolejkach, w komunikacji miejskiej, w kąpieli; kupuj książki, czytaj z dzieckiem, mężem i teściową, a nawet psu poczytaj; zrezygnuj z filmu, który widzisz 5 raz lub z powtórki ulubionego serialu. Teraz jeszcze możesz spać spokojnie, oglądać seriale i balować dalej, bez konieczności zmiany nawyków. Jeśli nie wiesz, o co tyle szumu albo po prostu czujesz lekki niepokój, kiedy ktoś wspomina o książce, oznacza to, że albo będziesz musiał z tym żyć, albo poznać wroga i zacząć czytać. 

Po drugie: jeśli każda komórka Twojego ciała buntuje się na myśl o tym, że miałbyś zrezygnować choćby z jednej strony lub kupić torebkę zamiast wyczekiwanej nowości (no przecież to kontynuacja!), to spróbuj chociaż, od czasu, powolutku, zastosować wersję 2. Jeśli natomiast chcesz, czujesz, że musisz z tym walczyć, zacznij od wrzucenia książki (koniecznie e-booka na  telefonie czy na czytniku) do wanny lub od rozmowy z nieznajomym, ale wybierz tego największego!

Nie przyjmujesz tego do wiadomości? Przepadłeś! Jesteś skończonym książkoholikiem, więc lepiej idź i dokończ tę książkę, o której ciągle myślisz ;)


Książkoholicy program leczenia


Mam nadzieję, że podeszliście do tematu z przymrużeniem oka! Nie oszukujmy się, kto chciałby rezygnować z czytania? To taki niegroźny nałóg ;)

Skąd w ogóle pomysł na wpis? WY, moi najwspanialsi Czytelnicy, zainspirowaliście mnie, kiedy raz po raz padało w moją stronę pytanie: "Kiedy ja to wszystko czytam?". Mam nadzieję, że wyciągniecie z tego nieco porąbanego wpisu coś dla siebie, a przy okazji, że udało mi się zaspokoić nieco Waszą ciekawość :)

To jak to z Wami będzie, leczycie się czy nie? A może dacie się wciągnąć?