niedziela, 22 maja 2016

Matka Puchatka uszczuplona, czyli czas na zmiany


Więcej nie zawsze znaczy lepiej, o czym przekonałam się na własnej skórze. Czasem mniej, znaczy więcej albo chociaż dokładniej. Długo nad tym myślałam, trochę ze sobą walczyłam i w końcu doszłam do konkretnych wniosków: czas na uszczuplenie.



Rachunek sumienia

Ostatnio zastanawiałam się nad kierunkiem rozwoju bloga. Wiem, że nie tylko ja, bo chyba każdego dopadają w końcu takie myśli. Musiałam zrobić mały rachunek sumienia i zastanowić się nad tym, po co mi to całe pisanie. Ile mi to daje? 

Liczba niedokończonych wpisów wciąż rosła, bo początkowy zapał powoli słabł. Kolejne posty o treningach czy skręcaniu zwierzaków z ręczników wisiały gdzieś w zakamarkach bloga już od dłuższego czasu, celebrowane dni uciekały, bo nie miałam serca dokończyć konkretnego wpisu w terminie. Byłam taką Matką Puchatką, która nie przykładała się do pisania o dzieciach ani o odchudzaniu; kobietą pracującą w domu, która wspomniała o organizacji może ze dwa razy. Nie oznacza to oczywiście, że macierzyństwo mi nie pasuje, że nie walczę z kilogramami, że nagle przestaję być sobą. Nic się nie zmieniło, jednak wydaje mi się, że  nie czuję potrzeby dzielenia się tym ze światem, nie w tej formie... A i Wy czytacie chętniej inne rzeczy, którymi Was tu zamęczam.

Pewnie zauważyliście, że już od dłuższego czasu coś wisiało w powietrzu. Wpisów dotyczących codzienności było z miesiąca na miesiąc coraz mniej, ale w to miejsce pojawiło się wiele recenzji i postów, które w jakimś stopniu odnosiły się do czytelnictwa. Dlaczego? W tym się czuję najlepiej i najpewniej, to sprawia mi ogromną radość i daje poczucie spełnienia. Pisząc o książkach, mogę oderwać się od tego, czym żyję na co dzień. To taka moja mała odskocznia, więc tego postanowiłam się trzymać i brnąć w ten czytelniczy świat, ale już z czystym umysłem. Odnoszę wrażenie, że więcej mnie w tych książkach niż we wpisach o wszystkim i o niczym. I chociaż bardzo chciałam dzielić się sobą na prawo i lewo, doszłam do wniosku, że czasem trzeba z czegoś zrezygnować, żeby było konkretniej - trzeba się uszczuplić.

Mimo wszystko monotematyczność to nie moja działka... 

Nic nie współgra z dobrą książką tak jak jedzenie. Nie porzucę moich kulinarnych eksperymentów, bo nie czułabym się sobą. Do dobrej lektury zaproponuję Wam zatem szczyptę smaku - na blogu, wśród książek, znajdą się przepisy na słodkości, którymi raczy się moja rodzinka i te lżejsze wynalazki, bo przecież Puchatki to mimo wszystko waleczne kobiety!

Nazwa bloga oczywiście pozostaje bez zmian - nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej. 

Co na blogu?

Skoro już rachunek sumienia zrobiony, przedstawię Wam teraz mój plan działania, mając szczerą nadzieję, że dacie się wciągnąć.


Recenzje
Wiecie, jak piszę, więc nie będzie to dla Was zaskoczeniem. Oczywiście moje recenzje nadal będą bardziej emocjonalne niż powinny i mniej suche niż się przyjęło. Imion postaci przeważnie nie poznacie (nie wiem, czy zauważyliście, ale bardzo rzadko je podaję), punktów kulminacyjnych nie zdradzę, akcję omówię pokrótce, czasem odniosę się do tego, co jest wokół nas. Wniosek: żadnych nowości.

Postanowiłam jednak, że ruszę w końcu dział z książeczkami dla dzieci, bo aż wstyd! Czytamy codziennie, a na blogu pojawiły się raptem 3 recenzje... 




Będziecie też mieli okazję poszukać czegoś dla siebie - znaleźć książkę w swoim klimacie [lewa kolumna: Klimat].


Wokół książek

Na blogu często pojawiały się wpisy cykliczne, np. Moja biblioteczka. Gwarantuję Wam, że z tego podsumowania na pewno nie zrezygnuję - książki zebrane w jednym miejscu zawsze robią pozytywne wrażenie. Dodatkowo motywuje mnie to czytania, więc Biblioteczka musi być.

5 książek o... - lubię zestawienia i mam nadzieję, że Wy również je lubicie. Na blogu pojawi się nowy cykl, w którym podsunę Wam książki wg tematyki, oczywiście zwięźle je omówię :)

Wokół czytania pozostaje bez zmian. To właśnie tu będą pojawiać się wszelkie teksty, które nie są recenzjami, ale odnoszą się do książek. Mała dawka motywacji? Promocja czytelnictwa? Weto przeciw dyskryminacji? Wszystko znajdzie się właśnie w tej zakładce.




Miesiąc w obiektywie: w planach mam podsumowanie miesiąca, które hucznie nazwę Miesiącem w obiektywie. Muszę jeszcze dokładnie przemyśleć, co chciałabym Wam pokazać, więc musicie cierpliwie poczekać. Jeśli zdecyduję się na trochę prywaty, wpisy z tej kategorii znajdą się w Różnościach. Czas pokaże.

Smaki

Nie byłabym sobą, gdybym nie podrzuciła Wam czasem przepisu na coś szybkiego, łatwego, taniego czy (czasem) bardziej wymagającego. W związku z tym ogłaszam piątek dniem  gotowania. Co tydzień - może nawet częściej - znajdziecie na blogu jakiś mały smakołyk.





Pozostałe przyjemności

Żeby nie było, że taka całkiem ograniczona jestem! Raz na dwa tygodnie pojawi się wpis, w którym będę polecać Wasze blogi - tu nie będziemy ograniczać się do książek czy gotowania, bo warto poszukiwać nowych inspiracji.




Nie rezygnuję również z konkursów książkowych i zdradzę Wam nawet małą tajemnicę - niedługo będzie do wygrania coś z dmuchawcem albo dużo cosiów.

Na koniec zostawiam różności, czyli coś o mnie.


Mój kierunek

Tak sobie myślę, że prędzej czy później musiało do tego dojść... W końcu po to studiowałam polonistykę i po to kończyłam edytorstwo, żeby być bliżej książek. Blog umożliwia mi to na co dzień - daje wiele radości, uczy systematyczności i szerszego spojrzenia na literaturę, przy czym daje możliwość rozmowy z autorami czy wydawnictwami. To jest właśnie to, czym chciałabym Was tu uraczyć i mam nadzieję, że dacie się wprowadzić do tego książkowego świata, a jeśli już w nim jesteście, ufam, że zostaniecie ze mną na dłużej.




Życzcie powodzenia tej uszczuplonej wersji. Mam nadzieję, że ciepło ją przyjmiecie.