poniedziałek, 9 maja 2016

Moja biblioteczka: książki kwietnia

Co czytać


Maj już pełną parą, ale pozwolę sobie wrócić do kwietniowego czytania (wcześniej nie miałam czasu). Zapraszam Was na kwietniowe podsumowanie czytelnicze. Trochę się działo!



Jak zwykle było wiele dobrego i kilka niewypałów. Mimo wszystko kwiecień na wielki plus. A co czytałam? Szybkie podsumowanie i wszystko będzie jasne. Oczywiście nie pisałam recenzji na bieżąco i oczywiście żałuję, jak co miesiąc ;) Poprawię się, serio, kiedyś!



"Mechaniczna pomarańcza" Anthony Burgess


Burgess
Wydawnictwo: vis-a-vis/Etiuda
Rok: 2007
Liczba stron: 254
Tłumaczenie: Robert Stiller

Przyznam, że to nie było moje pierwsze spotkanie z "Mechaniczną pomarańczą" (czytałam ją jakiś czas temu), ale są takie książki, do których warto wracać, więc wróciłam, po latach.

Co mnie zachwyca w tej książce? Poza samą historią, sposobem leczenia, dobitnością treści (a te bywają mocne, nieprzyjemne i zaskakujące) na uwagę zasługuje strona językowa. Dziwny to język, którego należy się nauczyć, a to przychodzi dość szybko w trakcie czytania. Czytelnik musi się tu przestawić na nieco inne tory, otworzyć na niezwykłość i dać się po prostu porwać. Z początku lekko przeraża i może zniechęcać, ale naprawdę warto nauczyć się czytać tę książkę.

Co w treści? Alex - młody, bo piętnastoletni chłopak - jest zły do szpiku kości, dopuszcza się różnych niegodziwości... Zostaje poddany eksperymentalnemu leczeniu, które ma przywrócić go na łono społeczeństwa, odkryć w nim pokłady dobra i wyeliminować skłonności do zła, a to bywa bolesne...



"Będę Cię szukał, aż Cię odnajdę" Krzysztof Koziołek


Koziołek
Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
Rok: 2016
Liczba stron: 422
Tom: 1

Książka niezwykle dynamiczna, która wciąga od samego początku i trzyma do samego końca, wciąż zaskakując. To świetna lektura dla lubiących przygody, tajemnice i brawurową akcję czytelników (tych młodych i nieco starszych).

Naprawdę, moi drodzy, nie musimy szukać gdzieś tam daleko, bo nasi polscy pisarze ze spokojem dorównują tym zagranicznym. Warto odkryć to, co polskie i dać się zaskoczyć.

A o czym jest ten thriller z nutką niezwykłości, dowiecie się z recenzji, którą znajdziecie tutaj: Mieć to coś. Na pocieszenie (bo tu muszę się pocieszyć) dodam, że jest to pierwsza część cyklu "Będę Cię" - pozostaje cierpliwie czekać na kolejne :)



"Dziewczyna z sąsiedztwa" Jack Ketchum


Ketchum
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Rok: 2016
Liczba stron: 300
Tłumaczenie: Łukasz Dunajski

"Dziewczyna z sąsiedztwa" to jedna z tych książek, które potrafią niespostrzeżenie wryć się w pamięć. Naprawdę o tej historii trudno jest zapomnieć. To również jedna z tych treści, które sprawiają, że czytelnik odwróci wzrok, przeklnie, zasłoni usta, nie uwierzy... A, co jest znaczące, to historia, która niesie wiele prawdy, bo napisana na faktach... Straszne! Polecam wytrzymałym czytelnikom... Wstrząsająca!

Więcej na temat tego tytułu możecie poczytać tutaj: Wbija w fotel, od razu zaznaczę, że nie napisałam, o czym dokładnie jest ta książka i przy okazji zachęcam do pominięcia wstępu Kinga (przeczytajcie go na końcu, po treści właściwej).



"Losing Hope" Colleen Hoover


Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Rok: 2015
Liczba stron: 355
Tom: 2
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski

"Losing Hope" to książka traktowana jako kontynuacja "Hopeless", niesłusznie, ponieważ jest to ta sama historia, ale opowiedziana przez nie przez Sky, ale przez Holdera. Pierwszą część czytałam już jakiś czas temu, więc powtórzenie tej samej historii nie było dla mnie nużące, powiem więcej - podobało mi się, chociaż znałam już przecież zakończenie.

Co i jak? Otóż jest to książka dla młodzieży, ale wyjątkowo udana, która nie nudzi, którą czyta się z przejęciem i z przyjemnością. Wzrusza i porusza, przy czym raczy nas niewielką dawką tajemniczości. I chociaż wiele tu miłości, płaczu i poczucia winy - książka jest naprawdę dobra. Można czytać spokojnie bez znajomości pierwszej części. Polecam.



Trylogia Zombie "Apokalipsa Z" Manel Loureiro


Zombie
Rok: 2013
Liczba stron: 416

Zombie
Rok: 2013
Liczba stron: 352

Zombie
Rok: 2014
Liczba stron: 495

Wydawnictwo: Muza
Tłumaczenie: Joanna Ostrowska, Grzegorz Ostrowski

Rzadko czytam o Zombie, bo w sumie nigdy nie wiem, po co mam sięgnąć. "Apokalipsa Z" była jednak strzałem w dziesiątkę. To wciągająca, porywająca trylogia, która traktuje o tak wielu tematach, że ciężko to wszystko ująć w kilku słowach (muszę napisać osobne recenzje!), ale zapewniam Was, że warto się skusić. Mamy tu do czynienia z polityką (czego nie lubię, ale tu jest częścią większej całości), z miłością, przyjaźnią, walką o przetrwanie. Oczywiście spotkamy na kartach powieści mnóstwo ciał znajdujących się w stanie rozkładu (opisy są mocne, naprawdę dobre), ale to nie te potwory  są tu największym problemem - ludzie bywają okrutni, a w obliczu śmierci stają się prawdziwymi bestiami...

Książki czyta się bardzo szybko - z początku autor podaje nam treści w postaci wpisów na blogu, potem wciska je w dziennik-zeszyt (narracja pierwszoosobowa), wraz z rozwojem sytuacji zmienia się też sposób przedstawiania treści, co moim zdaniem nie było udanym zabiegiem, ale mimo wszystko nie przeszkadzało w odbiorze.

Polecam fanom Zombie, mocnych wrażeń, apokaliptycznych wizji świata i prężnej akcji.  Fani sierściuchów na pewno będą zadowoleni, wiecie, że kot może uratować komuś życie?



"Artysta zmartwychwstały" Renata Diaków


Diaków
Wydawnictwo: Novae Res
Rok: 2014
Liczba stron: 197

Z początku miałam pewne obawy, jednak to już za mną. Książka, której należy dać szansę, a dlaczego? Po pierwsze znajdziecie tu liczne odniesienia do filozofii i sztuki (świetnie wkomponowane w treść, przemyślane). Po drugie dostaniecie porządną historię - czasem niewygodną, często wzruszającą - taką ludzką. Po trzecie sama forma, bo przecież nie na co dzień spotyka się książki, które odnoszą się do Drogi Krzyżowej (rozdziały), jest bardzo interesująca.

Jeśli lubicie przemyślane i dopracowane historie, ale nie oczekujecie zaskakującego zakończenia, to na pewno powinniście sięgnąć po "Artystę zmartwychwstałego". Jeśli chcecie wiedzieć na temat tego tytułu coś więcej, zapraszam tutaj: Myśli, słowa i uczynki.




"Byłam żoną seryjnego mordercy" Cathy Wilson


Wilson
Wydawnictwo: Amber
Seria: Autobiografie: moja historia
Rok: 2014
Liczba stron: 348
Tłumaczenie: Joanna Lipińska

Powiem Wam jedno: czytajcie blogi, bo można wzbogacić swoją listę "do przeczytania" o bardzo ciekawe tytuły. O książce dowiedziałam się od Agnieszki z bloga Książka od kuchni. Skusiłam się i ja - lubię czasem poczytać tego typu treści, a ta wydała mi się intrygująca.

Historia jest wstrząsająca, ale o ile pierwsza część zrobiła na mnie wrażenie, co chyba jest zależne od tego, że krzywda dzieci działa na mnie dobijająco, o tyle dorosła Cathy już mnie tak nie poruszyła... Jeśli miałabym opisać tę książkę jednym słowem, użyłabym bez wątpienia "przykro". Przykro, że takie rzeczy się dzieją, że kobiety są tak traktowane, że dzieci muszą przechodzić piekło, że ludzie to potwory. Przykro mi, że to wszystko stało się naprawdę, bo wolałabym, żeby była to fikcja literacka, wtedy byłoby łatwiej...



"Dziesięć płytkich oddechów" K.A. Tucker


Tucker
Wydawnictwo: Filia
Rok: 2014
Liczba stron: 421
Tom: 1
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek

Ochy i achy, ale nie dla mnie. Książka była przewidywalna, ale nie to było jej wadą, to jeszcze można wybaczyć, tym bardziej, że sam pomysł, tematyka były na poziomie. Rozwiązanie już nie do końca, ale to też można wybaczyć. Czego nie można? Płytkich postaci, kompletnie bezbarwnych i nieciekawych bohaterów, którzy się miotają, miziają, poznają, ale oczywiście zakochują w sobie od pierwszego wejrzenia, w pralni!

Niestety książka, mimo ważnej problematyki - radzenia sobie ze stratą, walki z bólem, składania się do kupy, prowadzenia po pijaku i wszelkich tego konsekwencji - nie powala. Jakieś plusy? Owszem - bardzo szybko się ją czyta, nawet myśleć przy niej nie trzeba... Może ktoś młodszy będzie  nią zachwycony? Ja nie jestem i niestety nie polecam. Może to nie dno, ale płycizna na pewno. 
Po więcej zapraszam tutaj: Jak radzić sobie ze stratą.



"Gnój" Wojciech Kuczok


patologia
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok: 2008
Liczba stron: 216


Wiele od tej książki oczekiwałam i niestety mocno się zawiodłam. Książka moim zdaniem jest słaba, chociaż wiem, że na jej podstawie powstał dobry film. Na szczęście była krótka, więc w sumie nie mogę powiedzieć, że straciłam na nią dużo czasu - przeczytałam w samochodzie.

Co było nie tak? Recenzje kuszą wstrząsającym obrazem polskiej rodziny - mocno patologicznej. To właśnie w czterech ścinach odbywa się dramat - dziecko tresowane jest jak pies, bite specjalnym "narzędziem tortur". To powinno skłaniać do refleksji, zostawić w czytelniku jakiś ślad! Niestety niewiele z tej historii we mnie zostało, prawie nic... Problem został poruszony, owszem, ale autor dotknął tylko wierzchołka góry lodowej, płytko, płyciutko... Nie polecam, chociaż opinie są różne, chociaż Nagroda Literacka Nike była.


"I tu jest bies pogrzebany" Karina Bonowicz


Bonowicz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok: 2016
Liczba stron: 288

Nie wiedziałam, czego się po tej książce spodziewać, zanim po nią sięgnęłam, ale nie wiedziałam również, będąc w trakcie lektury. To dziwna historia, a dziwności dodaje jej fakt, że akcja rozgrywa się przeważnie w zakładzie pogrzebowym i w gabinecie lekarskim.

Bohaterów mamy niewielu, bo zaledwie czworo: Edward (moim zdaniem najsłabiej rozwinięta postać) jest pisarzem, który zadowala swoimi wypocinami kury domowe; Maria wykłada na uczelni, jest piękna, napalona i zakochana w swoim Edwardzie - to wyrozumiała żona; Nina - siostra Marii - całe dnie spędza w zakładzie ojca lub w gabinecie lekarskim - ona zawsze twierdzi, że jest na coś chora, połyka przy tym lekarstwa jak tic-taki; Jakub to lekarz Niny - przystojniak, który trochę na nią leci, może trochę bardziej niż trochę...

Książkę polecam wszystkim, którzy lubią komedie. To zabawna historia, którą można przeczytać z przyjemnością między mocnymi treściami. Minus? Moim zdaniem jest jeden, ale ja to dziwna jestem - często wydawało mi się, że autorka próbuje na siłę zarzucać czytelnika porównaniami, polskimi realiami. Czasem to było zabawne, ale niestety na dłuższą metę męczące...



"Nic oprócz strachu" Magdalena Knedler

Knedler
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok: 2016
Liczba stron: 563

Szukacie polskiego kryminału w szwedzkim klimacie? "Nic oprócz strachu" na pewno Was nie zawiedzie. Mnie nie porwało, ale to poprawny kryminał na deszczowe wieczory.

Anna jest policjantką. Była uczestniczką wypadku, w którym został sparaliżowany jej mąż - Vidar. Ona prowadziła, ale wyszła z tego bez szwanku. Oczywiście za wszystkim kryje się jakaś tajemnica, która zostaje odkryta w najmniej odpowiednim momencie.

Polecam zagorzałym fanom kryminałów, którzy lubią, kiedy akcja rozwija się powoli, a przy okazji nie pogardzą sernikiem ;)



"Nowy wspaniały świat" Aldous Huxley



Huxley
Wydawnictwo: Muza
Rok: 2008
Liczba stron: 250
Tłumaczenie: Bogdan Baran

Lubicie zagłębić się w antyutopii? Ja bardzo. Chyba od zawsze pociągały mnie takie mniej lub bardziej katastrofalne wizje naszego świata, często tak realne, że aż przerażające...

"Nowy wspaniały świat" to staroć, który jednak niczym nie ustępuje wszystkim nowościom; rzekłabym, że to książka sztandarowa, od której w ogóle należałoby zacząć poznanie tych niewygodnych wizji.

O czym tu przeczytacie? Poznacie instytuty odpowiedzialne za klonowanie/robienie/hodowanie ludzi. Zobaczycie, od czego zależeć będzie życie każdej jednostki, jaka rola zostanie przydzielona człowiekowi już na etapie embrionalnym. Zaciśniecie zęby, kiedy przeczytacie o "szkoleniu" niemowlaków, z niedowierzaniem przyjrzycie się zabawom dzieci. Dacie się zaćpać... Poznacie świat bez książek, bez miłości, bez szans na decydowanie o sobie, ale zaraz obok dojrzycie zawszonych dzików, którym do nas niedaleko. I kto tu jest prawdziwym człowiekiem?



"Plaga samobójców" i "Kuracja samobójców" Suzanne Young


Young
Rok: 2015
Liczba stron: 500

Young
Rok: 2016
Liczba stron: 448

Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Andrzej Goździkowski

Obie książki poruszają bardzo ważną tematykę - przeczytacie tu o "jakimś" wirusie, który atakuje osoby nastoletnie, skłaniając je do popełnienia samobójstwa. Nastolatkowie padają jak muchy, więc trzeba zacząć działać, to przecież oczywiste. Szkoły wprowadzają procedury bezpieczeństwa, rodzice każdego focha traktują z należytą powagą, a rząd tworzy Program - specjalne ośrodki zajmują się leczeniem niedoszłych samobójców. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że młodzi zapominają nie tylko o powodach do smutku, ale zostają pozbawieni większość wspomnień. 

Polecam, bo to (mimo że dla młodzieży) dobre książki. Na pewno sięgnę po 3 tom, jestem ciekawa, jak się skończy ta cała historia. 



"Znaczy kapitan" Karol Olgierd Borchardt 


Literatura marynistyczna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok: 2006
Liczba stron: 416

Takiej książki jeszcze nie czytałam i pewnie nie przyszłoby mi to do głowy, gdyby nie rekomendacja taty i B. Książka zaliczana est do kanonu literatury marynistycznej - morze kocham, ale od tej strony jeszcze go nie znałam.

Książka jest autobiografią - autor opisuje swoje morskie przygody, walkę z żywiołem, obce kontynenty. Pisze o marzeniach, obawach, problemach. 

Doskonale wykreowana tu została postać tytułowego kapitana, który każdą wypowiedź, nawet każde zdanie rozpoczynał od słowa "znaczy". 

Jeśli fascynuje Was marynistyka, morze, przygody to ta książka na pewno Was nie zawiedzie, z pewnością znajdziecie tu coś dla siebie. Powiem więcej, potrafi wzruszyć.


"Zapytaj księżyc" Nathan Filer


Filer
Wydawnictwo: Albatros
Rok: 2015
Liczba stron: 320
Tłumaczenie: Anna Jęczmyk

Lubię książki, które raczą mnie szaleństwem, zmuszając do myślenia, kiedy więc zastanawiałam się, co kupić, mój wybór padł na "Zapytaj księżyc" autorstwa Nathana Filera. Miałam spore oczekiwania, bo przecież nie na co dzień czytam zapiski obłąkanego, którego śmierć brata popchnęła ku szaleństwu. Wiadomo, że strata najbliższych nie należy do łatwych...

Mogę Wam tę książkę polecić z kilku powodów: opowiada o braterskiej więzi, o niepełnosprawności, o stracie i sposobach radzenia sobie z nią lub też nie, ale przede wszystkim znajdziecie tu szaleństwo - markowane, które powoli wyłania się ze swoje nory, żeby zaatakować z wielką mocą.

A więcej na ten temat przeczytacie tutaj: Zapiski z domu dla obłąkanych.



"Rogi" Joe Hill


Hill syn Kinga
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok: 2010
Liczba stron: 376
Tłumaczenie: Maciejka Mazan

Lubicie Kinga? Może też polubicie jego syna? 
Podobno na podstawie tej książki powstał film, o którym niestety niczego Was nie powiem, ale o książce już coś mogę.

Jestem zawiedziona. Pomysł bardzo przypadł mi do gustu - szalony, nieco kontrowersyjny - niestety wykonanie pozostaje wiele do życzenia... Miałam ochotę odłożyć tę książkę, ale wyrzuty sumienia nie dałyby mi pewnie spokoju,a poza tym byłam ciekawa zakończenia... Niestety ono też mnie nie powaliło.

O co to całe zamieszanie? Chłopak (Ig) budzi się po pijackiej nocy z rogami na czole, nieco może powyżej. Rogi te dają mu dziwną moc - wszyscy zaczynają mu się zwierzać ze swoich najbardziej paskudnych myśli, pragnień. Ig może nimi sterować, może popchnąć ich do działania... Oczywiście chłopak ma fatalną przeszłość - rok wcześniej zginęła jego dziewczyna, o której morderstwo jest wciąż podejrzewany, chociaż nikt nie ma konkretnych dowodów jego winy.

Powiem tak: był potencjał, był pomysł, ale rozwlekło się i zanudziło. Dam na pewno autorowi jeszcze jedną szansę, może się nieco podszkoli?


Coś Was szczególnie zaciekawiło? Czekam na odzew! 
No i życzę Wam zaczytanego maja <3