czwartek, 19 maja 2016

Przekleństwo nieśmiertelności: "FUTU.RE" D. Glukhovsky


Takie książki lubię, bo i świat zupełnie inny, chociaż niby nam bliski, bo i problem jakiś społeczny, chociaż wydaje nam się bardzo odległy. W tym COŚ jest, chociaż podejrzewamy, że dostaniemy sporą dawkę rozrywki, nie jesteśmy często gotowi na coś więcej - głębszego i bardziej przemyślanego.




Słowem wstępu


Książkę czytałam już jakiś czas temu, ale wydaje mi się, że jest ona na tyle dobra, że warto napisać o niej coś więcej. Z twórczością Glukhovsky'ego miałam do czynienia już wcześniej, bo 1 i 2 część "Metra" za mną, oczywiście ostatnia wciąż czeka na swoją na kolej. Jeśli mam być szczera "FUTU.RE" przemówiło do mnie bardziej niż seria o podziemnej walce z potworami, chociaż trudno porównywać te dwa dzieła i, na szczęście, nie to jest moim celem.


Nowy świat


Wyobraźcie sobie, że wynaleziono sposób na nieśmiertelność. Odwieczne pragnienie ludzkości w końcu zostało zaspokojone. Oczywiście życie, chociaż nieskończone, nie może być usłane różami - gdzieś tych wszystkich ludzi trzeba przecież pomieścić. Odtąd buduje się nowy świat nie wszerz i wzdłuż, ale wzwyż. Piętrzą się zatem kolejne budowle, które sięgają chmur - człowiek może w końcu dotknąć nieba. Jednak coś za coś, bo niemal bezpowrotnie traci on kontakt z naturą - gdzieś trzeba przecież te wszystkie kolosalne obiekty postawić...

Gdzie w tym wszystkim jest człowiek i jego naturalne potrzeby? Ludzie mają prawo do codziennych rozkoszy, bo przecież odbierając im możliwość cielesnego spełnienia, trudno byłoby nad nimi zapanować. Jednak poza tym wszystkim istnieje jeszcze potrzeba posiadania rodziny, potrzeba miłości. Rząd jednak, w trosce o dobro swoich obywateli, kontroluje rozmnażanie. Istnieją zatem surowe zasady, których nie można naginać, a ich złamanie grozi śmiercią. Jedno z rodziców dokonuje wyboru - może dać nowe życie, poświęcając swoje... 

Starość jest przekleństwem. W tym świecie się nie umiera, nie choruje, nie myśli o starości. Umierający są izolowani, oddzielani od społeczeństwa, zamykani na wyznaczonych terenach, których nie mogą opuścić - nie mają nawet na to czasu, śmierć szybko zbiera swoje żniwa. 


Lepszy świat?



Czego można się po tej książce spodziewać? Między innymi wizji świata, który oferuje specjalną szczepionkę przeciwko starości i umieraniu, ale również takiego, który kontroluje proces rozmnażania, skazując (w razie potrzeby) na szybko postępującą starość, na rozdzielenie z własnym dzieckiem. To wspaniała, okraszona porządną dawką emocjonalności antyutopia. I chociaż ludzie od zawsze dążyli do odkrycia tajemnicy nieśmiertelności, chyba nie do końca zdają sobie sprawę z konsekwencji. Trzeba w końcu zorganizować jakoś świat - miejsca musi wystarczyć dla wszystkich, którzy są już jego częścią, ale niestety nie będzie ono dane nowym - niepożądanym elementom przestrzeni.



Książkę warto przeczytać. Poza świetnie skonstruowaną przestrzenią, która naprawdę robi wrażenie, i ciekawym rozwiązaniem niektórych kwestii istnienia w społeczeństwie, gdzie ludzi przybywa a miejsca niestety nie, czytelnik znajdzie tu coś więcej: emocje, rozterki, miłość, oswojenie i problem moralności. Mnie rozczuliła, dała przy tym do myślenia. Ukazała uczucie, które budzi się powoli, na które nikt (a już w szczególnie nie oprawca) nie jest gotowy i nawet nie powinien być, nie może.



Poza tym, co warto zaznaczyć, treść wzbogacona została ciekawymi ilustracjami, które pozwalają czytelnikowi wkraść się do tego niezwykłego świata.




Czytaliście? Przeczytacie?