środa, 25 maja 2016

Słowa, które nie padły: "Spóźnione wyznania" J. Boyne

Z jednej strony widmo wojny, które wdziera się w mózg młodego człowieka i, delikatnie mówiąc, robi z niego miękką papkę. Z drugiej strony homoseksualizm, czyli coś, o czym wielu czytać nie ma ochoty. A teraz kulminacja: żołnierz-homoseksualista i słowa, które nigdy nie padły...


Słowem wstępu


Zapewne większość z Was kojarzy "Chłopca w pasiastej piżamie" - książkę lub jej ekranizację. Ta historia zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Właśnie ze względu na ten tytuł sięgnęłam po "Spóźnione wyznania". Byłam ciekawa, co tym razem autor ma mi do zaproponowania.

Nie wiedziałam, o czym jest ta książka, czego dotyczy, czego się mogę po niej spodziewać. Po prostu zgarnęłam ją z półki i zaczęłam czytać.

Serce pełne smutku


Nasz bohater powraca myślami do czasów wojny - tej okrutnej, która niszczy wszystko to, co spotka na swojej drodze. Wspomina wojnę, która pozbawia rodziców ich dzieci, rozdziela pary, odbiera braci, kochanków. Ten ogrom zła nie niszczy jednak jedynie tego, co namacalne - nie połyka tylko ciał, nie masakruje jedynie zwłok. Ta wojna jest o wiele gorsza - odbiera nadzieję, zabija normalność, wżyna się w umysł i nie pozwala o sobie zapomnieć. I chociaż wspomnienia z czasem bledną, zawsze palą od środka, pozostają do końca.

To jedno, drugim tematem jest homoseksualizm.

Pisałam jakiś czas temu o innej książce, która porusza tę tematykę: o "Geju w wielkim mieście". O miłości homoseksualnej napisano już wiele - z różnym skutkiem.  Byłam, niestety, nieco zawiedziona... Często jest ona wulgarna, innym razem oparta wyłącznie na cielesności, czasem jednak uczucie jest po prostu uczuciem i nie potrzebuje tej prymitywnej i seksualnej otoczki, żeby wstrząsnąć czytelnikiem. "Spóźnione wyznania" to właśnie jedna z takich książek. 

Wiem, że nieczęsto sięgacie z własnej woli po książki, w których głównym bohaterem jest gej i rozumiem, bo to przeważnie żenada i ciąg rozczarowań, strona po stronie. Mogę Was jednak zapewnić, że w "Spóźnionych wyznaniach" nie znajdziecie tandety, nie odbijecie się również od obrzydliwości oraz nie uświadczycie brzydoty. Dostaniecie jednak coś innego - kawał porządnej subtelności... I kilka słów, które nigdy nie padły... To bolesne wyznanie bohatera, który stoi, już jako starzec, u progu śmierci.

Chciałabym podzielić się z Wami tym wszystkim, co mnie w tym dziele poruszyło, ale to jedna z takich książek, z którymi musicie zmierzyć się samodzielnie. 


Tak powinno być


Mogę śmiało stwierdzić, że "Spóźnione wyzwania" to historia tak smutna, ale przy tym głęboka, że po prostu nie można przejść obok niej obojętnie. To opowieść tak druzgocząca, chociaż niezwykle subtelna, że na długo pozostaje w pamięci. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to wyciskacz łez w najlepszym wydaniu. Treść pełna miłości i wiary, które umierają po cichu, w powolnych męczarniach...

Proszę Was tylko o jedno, absolutnie nie zrażajcie się do tej książki, bo właśnie ona jest doskonałym potwierdzeniem tego, że o miłości homoseksualnej można napisać coś porządnego, nie odnosząc się do stereotypów. Na taką historię warto było czekać i na pewno powrócę do niej za jakiś czas, kiedy ugłaszczę nieco ten ból, który zostawiła w moim sercu.