środa, 18 maja 2016

Świat w kawałkach: "Art & Soul" B.C. Cherry


Chciałoby się powiedzieć, że nastoletniość to okres spokoju, z którego płynnie wkracza się w dorosłość. Tymczasem życie okazuje się przewrotne - potrafi zaskoczyć, rozbijając świat na malutkie kawałeczki. Wszystko może się zmienić w jednej chwili, by postawić przyszłość pod znakiem zapytania. Jak żyć?




Słowem wstępu


Jakaś siła ciągnie mnie ostatnio w stronę literatury młodzieżowej, chociaż naprawdę wydaje mi się, że takie książki (oczywiście nie wszystkie) mogą być spokojnie czytane przez osoby dorosłe. Na rynku, raz za razem, pojawiają się nowe tytuły - wybór mamy ogromny. Mój padł tym razem na "Art & Soul" autorstwa Brittainy C. Cherry i to był strzał w dziesiątkę, bo dawno nie wylałam takiego morza łez, a lubię sobie popłakać przy lekturze.

Przyznam, że za angielskimi tytułami nie przepadam. Wolę, kiedy są one tłumaczone na nasz rodzimy język, jednak tutaj byłoby to zbrodnią, więc bardzo cieszy mnie fakt, że tytuł pozostał nienaruszony, bo jest wymowny, wielopłaszczyznowy, trafiony. "Art & Soul" to sztuka i muzyka, ciało i dusza, obraz i dźwięk, Aria i Levi.

Życie nie rozpieszcza


Wiadomo, że życie nikogo nie rozpieszcza. Nie są nam obce choroby somatyczne i psychiczne, problemy rodzinne czy miłosne. Człowiek bywa samotny nawet w gęstym tłumie. Zagadnienie wyalienowania nie jest niczym nowym - każdy nastolatek mógłby napisać na temat swoją własną książkę. Rzadziej zdarza się wycofanie na własne życzenie, ale któż z nas nie słyszał o zbuntowanych samotnikach  - no przecież zawsze gdzieś pojawi się jakiś dziwak...

- Takie właśnie jest życie. Wszyscy jesteśmy z kimś związani, choć jednocześnie bardzo samotni.
- Najgorzej jest być samotnym.
Siknęła głową.
- Tak, ale czasami bycie z kimś, jednocześnie będąc samotnym, jest jeszcze gorsze.


Życie nastolatka to grząskie bagno... Czasem wystarczy jeden bezmyślny krok, a już człowiek zapada się po szyję w gównie. Wystarczy zajść w ciąże w wieku szesnastu lat, a już dziewczyna zostaje skreślona, dostawszy uprzednio odpowiednią etykietkę. Czasem niewiele trzeba, żeby przegrać życie, ale żeby odzyskać nad nim jako taką kontrolę, potrzeba wysiłku, który często okazuje się niemalże nieludzki.

Jaką rolę w tym wszystkim odgrywają rodzice? Okazuje się, że ogromną. To oni często są najlepszym wsparciem dla swoich zagubionych pociech, ale nie zawsze... Czasem to właśnie rodzina i wszystko to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, niszczy młodego człowieka, zżerając go od wewnątrz. Odrzucenie przez jednego z rodziców? Poczucie obowiązku wobec drugiego? Wszystko to, zebrane w jednym sercu, potrafi zniszczyć każdego, odebrać wiarę w siebie, w instytucję rodziny, w miłość.

- Problem z przyszłością, a nawet z przeszłością polega na tym, że one teraz nie istnieją.


Jeśli zbyt mocno skupimy się na tym, co było, lub zbyt intensywnie będziemy myśleć o tym, co będzie, przegapimy nasze obecne pragnienia, rzeczy, które chcemy tu i teraz.

Jak żyć, będąc młodym? Jak postępować, żeby wszyscy byli zadowoleni, a przy tym zachować twarz i poczucie bezpieczeństwa? I wreszcie, ile trzeba mieć w sobie siły, by postąpić tak, jak trzeba; by zapewnić bezpieczną przyszłość temu, za kogo się odpowiada. Ile trzeba znieść, by było dobrze? Odpowiedzi na te i inne pytania możecie poszukać w "Art & Soul".

Podsumowanie


Książka jest bardzo dobra. Rozczula, wzrusza, doprowadza do łez. To jeden z takich tytułów, po który warto sięgnąć, bo można wiele z niej wyciągnąć, bo mówi o czymś konkretnym, przy czym jest zaskakująca (do końca nie miałam pewności, jak to wszystko rozstanie rozwiązane). Takie książki lubię. Takie zawsze z przyjemnością polecam. 

Myślę, że na odbiór tej treści miał, poniekąd, fakt, że jestem matką. Tu weszła moralność, niepewność i rozmyślanie nad "a co, gdyby?". Myślę, że nie trzeba być nastolatką, żeby skusić się na tę książkę, bo zawarta w niej treść jest uniwersalna. Polecam.