środa, 1 czerwca 2016

Moja biblioteczka: książki maja

W zeszłym miesiącu podsumowanie było wyjątkowo późno, w tym jest na czas. Zapraszam na majowe rozliczenie.


Maj był wyjątkowo zabiegany, ale też poprawny pod względem czytelnictwa. Szczerze mówiąc, nie wiem, kiedy to wszystko we mnie weszło, bo cały czas byłam przekonana, że nie mam ani chwili dla siebie. Na szczęście się myliłam, chociaż książek w kolejce - takich "must read" - jest mnóstwo! Co dobrego? Przekroczyłam magiczną 100! Ale przejdźmy do rzeczy...


"Poza sezonem" Jack Ketchum


Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Rok: 2010
Liczba stron: 220
Cykl: Dead River, tom 1
Tłumaczenie: Marcin Wróbel

Zachwycona pierwszym spotkaniem z autorem, którego "Dziewczyna z sąsiedztwa" wbiła mnie w fotel, postanowiłam sięgnąć po inną powieść grozy, która wyszła spod jego pióra. I, co przyznaję z żalem, jestem zawiedziona. Na pewno można znaleźć tu dużo krwi, zboczenia, wypaczenia. Autor rzuca nam w twarz kanibalizmem, okrucieństwem i bestialstwem, pokazując przy tym, do czego zdolny jest człowiek, jednak... jakoś mnie to nie ujęło. Nie twierdzę, że "Poza sezonem" nie jest dobrą powieścią, bo jest - to debiut autora, więc tym bardziej zasługuje na pochwałę. Może gdybym zaczęła od niej, zrobiłaby na mnie większe wrażenie. Tu niestety nie dostałam doskonałego portretu psychologicznego postaci, ale brutalną historię w dość standardowym klimacie - wśród ciemnego lasu, zagrożenia i grupki przyjaciół, którzy muszą się jakoś w tym wszystkim odnaleźć, żeby przeżyć (a przy okazji zachować resztki człowieczeństwa). Plus za zakończenie, które (moim zdaniem) ratuje schematyczną całość.



"Potomstwo" Jack Ketchum


Wydawnictwo: Replika
Rok: 2012
Liczba stron: 288
Cykl: Dead River, tom 2
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski


Łatwo się nie zniechęcam, więc przyszedł czas na drugą część cyklu Ketchuma. Tu również krew leje się strumieniami - w sumie już od samego początku - paskudny i wstrząsający obraz wypatroszenia (może ja zawsze reaguję w ten sposób na dzieci w kawałkach, nie wiem).

Więcej nie powiem, zdradzę Wam jedynie, że akcja biegnie jakby dwutorowo: z jednej strony mamy sielskie, anielskie życie młodego małżeństwa z malutkim dzieckiem - gdzieś na skraju lasu, wśród cudownych łąk i śpiewu ptaków; z drugiej strony dostajemy historię odrodzenia się klanu ludożerców. Możemy się tylko domyślać, że te dwa wątki w końcu się połączą i coś dobrego (lub mniej) z tego wyjdzie.


Komu polecam? Czytelnikom, którzy lubią zanurzyć się czasem w morzu krwi, bo drastycznych, podłych i dobitnych opisów tu nie brakuje. Książka trzyma w napięciu - od początku do samego końca. To dobry horror i chociaż mocny, bardzo szybko "wchodzi". Skuszę się na trzecią część, ale trzeba sobie czasem zrobić chwilę przerwy od tych obrzydliwości :)





"Prawda o dziewczynie" T.R. Richmond


Wydawnictwo: Otwarte
Rok: 2016
Liczba stron: 400
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska

Thriller reklamowany pod hasłem "To jest nowa ZAGINIONA DZIEWCZYNA" rozczarował mnie niesamowicie. Z przytoczonym tytułem ma niewiele wspólnego. Nie trzyma w napięciu, nie powala, brakowało mi również jakiś naprawdę konkretnych zwrotów akcji... Prawdę mówiąc książkę wymęczyłam, bo miałam nadzieję, że może końcówka mnie zaskoczy - liczyłam na wielkie łał, którego się nie doczekałam. Cieszę się, że tę książkę pożyczyłam, a nie kupiłam. Przykra sprawa...

A o czym to? Młoda dziewczyna ginie - jej martwe, napuchnięte ciało zostaje wyłowione z rzeki. Profesor uczelni, który jest w jakiś sposób powiązany z dziewczyną oraz jej rodziną, stara się odtworzyć jej historię - ukazać prawdziwą Alice Salmon. Praca nad książką nigdy nie jest prosta, więc i tu nasz autor spotyka się z krytyką, ponieważ "rusza zmarłą" wbrew woli jej bliskich - prowadzi wywiady, przeszukuje sieć... Do tego pamiętnik dziewczyny i w sumie tyle. Szału nie było.



"Raven" Sylvain Reynard

Wydawnictwo: Akurat
Rok: 2016
Liczba stron: 512
Cykl: The Florentine, tom 1
Tłumaczenie: Ewa Morycińska-Dzius


Jeśli pociągają Was romanse nie z tego świata, to z pewnością uczucie rodzące się między zwykłą śmiertelniczką a wypasionym wampirem zrobi na Was wrażenie.

Żeby jednak nie było tak nudno, jak się na to zapowiada - autorka nie idealizuje bohaterki, ale daje nam normalnego człowieka, z krwi i z kości. Dziewczyna jest niepełnosprawna (chodzi o lasce), ma nadprogramowe kilogramy - jest zwykła, chociaż ma w sobie coś - jest dobrym człowiekiem i ta dobroć sprawia, że jej krew to dla wampirów wyjątkowy rarytas.

Książka nie powala, nie ma w niej niczego odkrywczego, pełna jest miłosnych uniesień, ale czyta się ją bardzo przyjemnie. To z pewnością wspaniała odskocznia od mocniejszych i trochę bardziej poważnych treści.



"Niezgodna" (cykl) Veronica Roth




Wydawnictwo: Amber
Rok: 2015
Liczba stron: 1088
Tłumaczenie: Zych Daniel, Nowak-Kreyer Maciej, Czub Marta, Ratajczyk Ewa
Tom 1: "Niezgodna"
Tom 2: "Zbuntowana"
Tom 3: Wierna
Tom 0.5: "Cztery"

Społeczeństwo zostało podzielone na pięć frakcji: Altruizm, Nieustraszoność, Serdeczność, Prawość i Erudycję. Każda z tych frakcji rządzi się swoimi prawami, w każdej znajdują się tylko takie jednostki ludzkie, które odznaczają się odpowiednimi, ściśle określonymi cechami charakteru. Jednak wiadomo, że nie każdego można zaszufladkować, ponieważ niektórzy po prostu niezgodni - mają w sobie coś więcej. I tu zaczyna się problem, bo to właśnie niezgodni stanowią zagrożenie dla systemu - trudno nimi sterować. 

Cykl mogę Wam polecić z czystym sumieniem. Treść jest bardzo prosta w odbiorze, a te 1000 stron pochłania się w błyskawicznym tempie. To dobra dystopia, może mało wyszukana, ale dobra. Na pewno warto przeczytać, bo czasem potrafi zaskoczyć. Jeśli szukacie rozrywki, to z pewnością cykl "Niezgodna" Wam jej dostarczy.





"Tajemnica Brokeback Mountain" Annie Proulx




Wydawnictwo: Rebis
Rok: 2006
Liczba stron: 76
Tłumaczenie: Konrad Majchrzak, Katarzyna Karłowska




Kojarzycie ten film? Oglądałam go dawno temu, ale na książkę trafiłam dopiero teraz (dziwne rzeczy można znaleźć na cudzych regałach). Historia filmowa mnie poruszyła i na to też liczyłam, kiedy sięgałam po tę książkę. Co mnie zaskoczyło? Objętość, bo to takie krótkie opowiadanie (podejrzewałam, że taka ekranizacja musiała być oparta na opasłej cegłówce). Historia ta sama - dwóch mężczyzn, którzy po prostu się w sobie zakochali, a że czasy były niesprzyjające (czy w ogóle której są?), miłość trzeba było ukrywać, a nawet wyprzeć się jej przed resztą świata, ale przede wszystkim przed sobą. 




Powiem Wam, że historia jest dobra, ale bohaterowie płascy, brakowało mi tych emocji... Polecam film, książkę przy okazji, jeśli trafi Wam kiedyś w łapki.





"Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania" 
Katarzyna Bonda





Wydawnictwo: Muza
Rok: 2015
Liczba stron: 320

Wydaje mi się, że warto ją przeczytać, bo już pomijając cenne wskazówki, pisarz lub "pisarz" może się w końcu określić i przyznać, czy pisanie go kręci i jest gotowy poświęcić temu potężny kawałek życia, czy jednak lepiej jest sobie odpuścić. Obiecana recenzja: Kurs kreatywnego pisania.



"Wypowiedz jej imię" James Dawson


Wydawnictwo: YA!
Rok: 2015
Liczba stron: 270
Tłumaczenie: Marcin Sieduszewski




Chyba każdy słyszał o Krwawej Mary, prawda? Może nawet próbowaliście przywołać tę złowrogą istotę? Jeśli nie, to z pewnością kojarzycie ten rytuał? Wystarczy pięciokrotnie wypowiedzieć, stojąc przed lustrem, jej imię. Tak też robią nasi bohaterowie - garstka młodych ludzi, która opowiada sobie straszne historie z okazji Halloween. A co potem? Wiadomo, trzeba jakoś przeżyć.



Sporo akcji, ciekawa historia (mimo oklepanego motywu) - ogólnie polecam, ale nie oczekujcie fajerwerków. Czyta się dobrze, szybko i bez głębszego zastanowienia. Mała dawka strachu, bez większych obrzydliwości. Można przeczytać.






"Ginekolodzy" Jurgen Thorwald


Wydawnictwo: Marginesy
Rok: 2016
Liczba stron: 392
Tłumaczenie: Anna Wziątek




Kręci Was ginekologia? Jeśli nie, to może po lekturze tej książki zacznie. Jeśli jesteście ciekawi, jak to wszystko było, od czego się zaczęło, ile musiało się zdarzyć, żeby lekarze doszli do tego, co jest teraz, to bierzcie tę książkę śmiało. Jest wspaniała, naprawdę. Czyta się ją jak dobrą powieść - mamy tu grozę, ale też scenki humorystyczne (teraz może nas to śmieszyć).


Polecam Wam tę książkę. Jest na pewno kontrowersyjna, mocna i bezpardonowa. To, co się działo kiedyś - w początkach ginekologii - jest dla nas oburzające, często niewyobrażalne i niestety absurdalne. Warto sięgnąć po "Ginekologów", bo nagle okazuje się, ze chociaż nie jest idealnie, kiedyś było tragicznie, więc możemy tu mówić o pewnym postępie. Naprawdę nie do pomyślenia jest to, że tylu kobietom udało się przeżyć te barbarzyńskie czasy, które (nie da się ukryć) wcale nie są tak bardzo odległe.

Poczytajcie więcej: Wybawca czy rzeźnik?







"Cześć, co słychać?" Magdalena Witkiewicz



Wydawnictwo: Filia
Rok: 2016
Liczba stron: 350

To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i przyznaję, że zaliczam je do udanych. 

Historia prosta (pozornie): "stara miłość nie rdzewieje", po prostu. Kiedy zatem w życiu poukładanej Zuzy pojawia się jej dawna sympatia, kobieta szaleje - motyle w brzuchu i te sprawy. I teraz pytanie brzmi: czy można rozwalić rodzinę dla kilku chwil miłosnego uniesienia i pogoni za czymś, co może jest tylko młodzieńczym wyobrażeniem?

I się powtórzę - wkrótce więcej na ten temat.





"Amerykańscy bogowie" Neil Gaiman




Wydawnictwo: MAG
Rok: 2013
Liczba stron: 464
Tłumaczenie: Paulina Braiter


"Istnieją historie, które są prawdziwe, w których każdy wątek to tragedia jedyna w swoim rodzaju, a najgorszą tragedią jest to, że już ją słyszeliśmy i nie możemy sobie pozwolić, by poczuć ją zbyt mocno."



Wybrałam ten cytat, ponieważ chyba najlepiej oddaje moje odczucia w stosunku do "Amerykańskich bogów". Wszystko to, czym autor mnie uraczył, gdzieś już kiedyś było... Wiadomo przecież, że mitologia to nieskończone źródło inspiracji, z którego czerpią wielcy tego świata. Problem w tym, że czasem można przesadzić... Chociaż, czy nie taki jest nasz świat? U Gaimana tych bogów jest od zatrzęsienia i jeszcze troszkę, tak na dokładkę. Spotkamy Odyna, Lokiego, ale też Wielkanoc, Czarnoboga czy Ibisa - "stara gwardia", która dotarła do Ameryki wraz z pierwszymi osadnikami. Jednak nie można zapomnieć o bogach, których współcześni tworzą na co dzień. No i oczywiście, co wydaje się logiczne, każdy oczekuje poklasku, więc wojna wisi w powietrzu... 



Te wszystkie niezwykłości spadają jak grom z jasnego nieba na człowieka, który po trzech latach opuszcza mury więzienia - na Cienia. Niestety wyjście na wolność dalekie jest od happy endu, ponieważ jego żona ginie w wypadku i, niestety, nie nie obyło się bez kontrowersji. 



To, co na pewno przyciągnie czytelników, to akcja - tu ciągle coś się dzieje - zarówno w świecie realnym, jak i tym osnutym tajemnicą. Mamy wątek kryminalny (każdego roku ze spokojnego miasteczka znika małe dziecko), miłosny, są sny i zaświaty, niesamowite zwroty akcji... W tym wszystkim tkwi zwykły człowiek, który z czasem odkrywa, że wcale nie musi być nijaki.

Jeśli macie ochotę na sporą dawkę niezwykłości, to bierzcie się za "Amerykańskich bogów". Dla mnie to chyba troszkę za dużo ;)






"Bóg zawsze znajdzie ci pracę" Regina Brett



Wydawnictwo: Insignis

Rok: 2014

Liczba stron: 368

Tłumaczenie: Olga Siara





Podchodzę do poradników bardzo ostrożnie, bo chyba po prostu nie lubię, kiedy ktoś mówi mi, co mam robić. Po tych 50 lekcjach nie spłynęła na mnie wola walki, nie zmieniłam spojrzenia na moją sytuację zawodową, nie zapragnęłam nagle zmiany świata na lepsze.


Wierzę jednak, że kogoś może to poruszyć, zmusić do działania, a już na pewno do zastanowienia się nad swoją życiową rolą. Dla mnie ta książka ma jednak inne znaczenie - uwielbiam felietony Brett, które są po prostu ciekawe, przy czym bardzo dobrze się je czyta. Czasem pojawi się jakaś łezka, często uśmiech. "Bóg zawsze znajdzie ci pracę" to taki zbiór dobrych opowieści, myśli, zjawisk, których często nie dostrzegamy wokół siebie, chociaż z pewnością one dzieją się gdzieś obok nas! Autorka pokazuje, że zwykli ludzie mogą być dla nas inspiracją, a każda porażka czemuś służy, no i nigdy nie jest za późno na to, żeby coś zmienić. Pokazuje też, że człowieka dotyka wiele złego (wspomina tu o chorobie swojej i córki), ale każda tragedia uczy; od dna zawsze można się odbić. Więcej tutaj: 50 dobrych lekcji.





"Urodzeni, by żyć" Wendy Holden



Wydawnictwo: Sonia Draga

Rok: 2015

Liczba stron: 432

Tłumaczenie: Jerzy Rosuł, Przemysław Hejmej


Tę historię odbiera się bardzo osobiście - zmusza do refleksji, wobec niej nie można pozostać obojętnym.



Człowiek - taki zwykły, przeciętny - nagle uświadamia sobie, że TO przecież mogło dotknąć każdego. Wojna nie wybiera, nie oszczędza, niszczy. Gdzieś w nas siedzi strach przed wojną, chociaż nauczyliśmy się w czasach pokoju.



Matka - współczesna, przygotowana na każdą ewentualność - zapłacze nad losem kobiet, które poszły do gazu ze swoimi dziećmi; nad losem tych, które nie miały szansy urodzić, ale też nad tymi, które rodziły w nieludzkich warunkach.



Członkowie rodziny zrozumieją więcej, dostaną to, czego nie mówi się głośno, o czym najbliżsi chcą zapomnieć. Mój dziadek, chociaż nie był Żydem, był w Auschwitz. Tak sobie myślę, że gdybym miała okazję zapytać teraz o to, co przeżył, zabrakłoby mi odwagi...


Książkę polecam tym, którzy odnajdują się w literaturze obozowej; tym, którzy mają mocne nerwy. Koniecznie przeczytajcie: Niemożliwe? A jednak!






"Bez słów" Mia Sheridan




Wydawnictwo: Otwarte

Rok: 2016

Liczba stron: 400

Tłumaczenie: Martyna Tomczak


Książkę czyta się bardzo przyjemnie. To niezwykle wyważona i subtelna - do pewnego momentu, ale o tym zaraz - historia. To opowieść o rodzącym się zaufaniu - niezwykle emocjonalna, przepełniona smutkiem, ale też zmysłowością, powolnym odkrywaniem siebie i drugiego człowieka. Czasem słowa nic nie znaczą, a prawdziwe uczucie rodzi się gdzieś ponad tym, co znane, gdzieś poza tym, co nazywamy normalnością. 



To świetna powieść, ale jedna rzecz mnie nie przekonała. O ile początkowo seksualność jest na naprawdę wysokim poziomie - subtelna, ważna i znacząca - taka niewinna, słodka i wzruszająca, o tyle potem jest mechaniczna - wszędzie, gdziekolwiek, byle tylko. Jeśli przymknie się oko na te erotyczne zapychacze treści, bo tak niestety muszę je określić, to całokształt można uznać za bardzo dobry. Warto poznać tę historię, by odkryć miłość, odgonić strach, oswoić, przywiązać się i może nawet zbudować coś trwałego, o ile cokolwiek można nazwać trwałym... 



Z pewnością ta książka pozwoli czytelnikowi wyjrzeć zza kotarki, zmusi do rozejrzenia się wokół i zastanowienia się nad tym, czy wokół niego nie krążą tacy ludzie-widma. Zaciekawieni? Więcej tutaj: Człowiek-widmo.






"Wszystkie jasne miejsca" Jennifer Niven


Wydawnictwo: Bukowy Las
Seria: Myślnik
Rok: 2015
Liczba stron: 424
Tłumaczenie: Donata Olejnik



Kiedy myślę o tej książce, bezustannie nasuwa mi się jedno słowo: woda - głęboka, mroczna, która dławi, pochłania i zamyka się wokół. Każda wypowiedź chłopaka prowadziła mnie w podwodną głębinę, gdzie rozpościerał się przede mną obraz rozpaczy. Życie to pułapka, to pętla, która zaciska się z każdym ruchem. I chociaż człowiek walczy z tym, by pozostać obudzonym, często przegrywa, bo umysł nie jest w stanie pojąć tej kurczliwej, zasklepiającej się nad głową przestrzeni.

"Wszystkie jasne miejsca" to dobra książka, którą polecę z czystym sumieniem. To takie dochodzenie do prawdy, czymkolwiek ona jest. To szukanie siebie pośród tych wszystkich miejsc, w których zawsze chciało się być.

Historia jest na pewno smutna i z pewnością nie należy do najłatwiejszych, ale zapewniam, że warto po nią sięgnąć, bo może brakuje tu jakiś porywających zwrotów akcji (chociaż i takie się trafiają), może jest o nastolatkach, może wpisana w literaturę dla młodzieży, ale tak sobie myślę, że przecież dorośli też powinni wiedzieć, gdzie jest ich jasne miejsce i jak wyciągnąć bliskich z czarnej, głębokiej dziury... Czytaliście? Przeżyć życie.






"Art & Soul" Brittainy C. Cherry


Wydawnictwo: Filia
Rok: 2016
Liczba stron: 392
Tłumaczenie: Agnieszka Dyrek




Książka jest bardzo dobra. Rozczula, wzrusza, doprowadza do łez. To jeden z takich tytułów, po który warto sięgnąć, bo można wiele z niej wyciągnąć, bo mówi o czymś konkretnym, przy czym jest zaskakująca (do końca nie miałam pewności, jak to wszystko rozstanie rozwiązane). Takie książki lubię. Takie zawsze z przyjemnością polecam. 



Myślę, że na odbiór tej treści miał, poniekąd, fakt, że jestem matką. Tu weszła moralność, niepewność i rozmyślanie nad "a co, gdyby?". Myślę, że nie trzeba być nastolatką, żeby skusić się na tę książkę, bo zawarta w niej treść jest uniwersalna. Polecam: Świat w kawałkach.




"W ramionach gwiazd" 

Amie Kaufman, Megan Spooner




Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Moondrive
Cykl: Starbound TOM 1
Rok: 2016
Liczba stron: 488
Tłumaczenie: Martyna Tomaczak




Rzadko czytam historie, które dzieją się gdzieś pomiędzy gwiazdami. Trzymam się raczej naszej planety i omijam statki kosmiczne, bo i po co pchać się w przestworza, skoro nie znamy dobrze nawet własnego podwórka? Ale skusiłam się na taką nieco oddaloną w czasoprzestrzeni powieść i absolutnie nie żałuję - to był świetny wybór.



Nie podejrzewałam, że czeka mnie porządna dawka emocji. Nie brałam również pod uwagę tego, że przeczytam tę książkę z takim zainteresowaniem, a największą trudnością, którą mi sprawi, będzie nieumiejętność oderwania się od treści. Historia skonstruowana została tak, że powiedzenie jeszcze tylko jeden rozdział nabiera nowego znaczenia i przekuwa się w została mi jeszcze tylko połowa. Z przyjemnością zagłębiłam się w tę opowieść, na co z pewnością mieli wpływ bohaterowie - wyraziści, ciekawi i w różnych odcieniach szarości. 



Nie będę już się nad tym wszystkim rozwodzić, po prostu dajcie tej książce szansę. Ja na pewno sięgnę po drugi tom. Moje zachwyty tutaj: Trzy światy.


Życzę Wam zaczynanego czerwca! Skusicie się na którąś z moich propozycji? Jakby co, to wiecie, w poniedziałek rusza konkurs ;)