sobota, 18 czerwca 2016

"Obce dziecko" Rachel Abbott


Spodziewaj się najgorszego i nie dziw się, jeśli twoje obawy się potwierdzą.


Słowem wstępu

Lubię thrillery. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że to jeden z moich ulubionych gatunków. Pociąga mnie nieznane, obce i dziwne. Cenię sobie chwile grozy i lekkiego niedowierzania. Krwi się nie boję, a psychika psychopaty przyciąga mnie niczym magnezy. Im bardziej to wszystko pokręcone, postrzępione i niesamowite, lecz wysoce prawdopodobne, tym większą przyjemność odczuwam z czytania. Daję się porwać, bez słowa sprzeciwu i trudno mnie odciągnąć od takiej lektury bez konkretnego argumentu. I tak było z "Obcym dzieckiem" autorstwa Rachel Abbott.  



Sieć intryg

David traci w wypadku samochodowym żonę i córkę, której ciała, co prawda, nie znaleziono, ale wygląda na to, że sześcioletnia dziewczynka zapadła się pod ziemię. Mija trochę czasu, zanim mężczyzna się pozbiera, jednak w końcu udaje mu się powoli powstać z kolan i odbudować swoje życie. Poznaje Emmę, która jakiś czas wcześniej pożegnała swojego ukochanego - niestety tak to już w życiu bywa, że samobójstwa chodzą po ludziach. David i Emma kupują uroczy domek na odludziu, gdzie wiodą spokojne życie wypełnione śmiechem i tupotem małych stópek swojego synka. Życie upływa im w ciszy, wszystko kreci się, jak powinno. Nagle - ni stąd, ni zowąd - pojawia się niepokój, który szybko przybiera nieco bardziej drastyczną formę. Sześć lat po wypadku życie, szczęśliwej dotąd rodziny, zmienia się w koszmar, a każdy kolejny dzień przynosi nowe, niezrozumiałe treści. Strach staje się obezwładniający, a jak to mówią - ten ma wielkie oczy.


Obok tego wątku pojawia się inny, nieco bardziej sensacyjny. W lesie znaleziono zimne, ruszone zębem czasu zwłoki młodej, około dwunastoletniej dziewczynki. Policjanci starają się dociec, kim jest to niewinne, porzucone pod drzewem i naszprycowane narkotykiem dziecko. Podejrzenie pada na zaginioną przed laty Natashę - córkę Davida, który będzie się musiał ponownie zmierzyć ze strachem, przeżyć wszystko na nowo. Czy dziewczynka będzie jego córką i niepewność, która dręczyła go przez te wszystkie lata, odejdzie w zapomnienie? Czy będzie miał okazję do pochowania ukochanej latorośli? A może nadal jest nadzieja? 

Tu intryga goni intrygę, jednak w ostatecznym rozrachunku wszystko okazuje się oczywiste i, co dobre, niektóre wątki trudno rozsupłać na początku - to wymaga czasu i zagłębienia się w tę lepką sieć powiązań, intryg i niewiadomych.


Sinusoida wartości

Thriller mogę Wam polecić, jeśli cenicie sobie wartką akcję - tu nagłych zwrotów, labiryntów i ślepych zaułków nie brakuje. Treść nie ocieka krwią, ale dramatyczność utrzymana jest na wysokim poziomie. Trudno rozstać się z książką, bo chciałoby się szybko zrobić kolejny krok na grząskim gruncie fabuły.

Co mnie ucieszyło, to fakt, że nic, co wydaje się oczywiste, wcale takim nie jest. Każdy kolejny rozdział podsuwa nam nowe poszlaki, w każdym znajdziemy coś interesującego, co płynnie i bez zgrzytów popycha całą akcję do przodu.

Niestety idealnie być nie może. Tak też jest w tym przypadku, na co ogromny wpływ mają miałcy bohaterowie. Brakuje takich ludzi z krwi i kości, całkiem zwyczajnych, życiowych i nie rzucających pustosłowiem na wszystkie strony. Chyba najlepiej wykreowaną postacią jest właśnie ta sześcioletnia zaginiona dziewczynka - ta to miała tupet! Emma ma ewidentnie pieluszkowe zapalenie mózgu, jednak - co zasługuje na uwagę - jej matczyna miłość potrafi poruszyć serducho. David jest z kolei nijaki - to ojciec, który podniósł się po upadku, wywalczył nowe życie - głowa rodziny, która dba o swoich domowników, ale brak mu jaj... 

Zasmuciło mnie również zakończenie... Niestety. W żadnym wypadku nie jest satysfakcjonujące, ale trąci naciąganym melodramatyzmem. Ni to wzrusza, ni to porusza. Zabrakło mi takiej porządnej kropki nad "i', jednak mimo wszystko to bardzo dobry thriller, w którym wszystkie wątki znajdują konkretne rozwiązanie, przy czym autorka pozostawiła sobie otwartą furtkę, bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś wywróci nasze życie do góry nogami. 

To moje pierwsze spotkanie z Rachel Abbott (za co dziękuję mojej E., która w sumie zmusiła mnie do sięgnięcia po tę książkę), ale na pewno nie ostatnie. "Obce dziecko" jest czwartym tomem w serii o Tomie Douglasie (policjancie, który prowadzi sprawę porzuconej w lesie dziewczynki), przy czym trzy poprzednie nie zostały do tej pory wydane w Polsce. Ale nic straconego - można spokojnie czytać tę część, bez konieczności znajomości poprzednich. Trzeba potraktować tę historię jako całość i po cichu liczyć na wydanie wcześniejszych tomów.

Czytaliście? Przeczytacie?
Fragment Obcego dziecka

Wyzwanie: Czytam, ile chcę