sobota, 11 czerwca 2016

Wciąż tu jesteśmy, a ból trwa: "Pozostawieni"



Książka okrzyknięta przez "New York Timesa", "Washington Post" i "USA Today" jedną z najlepszych książek 2014 roku. Rekomendowana przez Stephena Kinga, polecana na LC, co więcej - doczekała się serialowej adaptacji. Czy wobec tych ochów i achów warto po nią sięgnąć? Co w niej takiego jest, skoro tak bardzo zachwyca?




Słowem wstępu


Promocje mają tę dziwną zależność - działają na książkoholików jak lep na muchy, a kiedy można zgarnąć dużo książek za grosze... nie ma się tu nad czym zastanawiać, trzeba brać! Tym sposobem książka trafiła w moje łapki - zachęcona opisem, wysokimi notami, może nawet trochę okładką w odcieniach szarości, skusiłam się.

Zaznaczę od razu, że serialu nie oglądałam, czego mogę chyba żałować...








Jak sobie radzić ze stratą?


Pomysł na książkę bardzo mi się spodobał: nagle, bez żadnego konkretnego powodu, z powierzchni naszej planety znika spora część populacji. Nie było żadnej katastrofy, nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy - ogólnie nic nie wskazywało na to, że cokolwiek się stanie - ludzie po prostu w jednej chwili rozpłynęli się w powietrzu.

Pozostawieni muszą sobie poradzić z bólem - jedni stracili znajomych, inni całe rodziny. Po tych, którzy odeszli pozostał głęboki smutek i niedowierzanie. Jednak to nie wszystko - część populacji (tej szczególnie religijnej, oddanej Bogu i głęboko wierzącej) jest, delikatnie mówiąc, zazdrosna. Dlaczego tak się dzieje? Tajemnicze zniknięcie wyjaśniono jako Porwanie Kościoła, które polegać ma na tym, iż Bóg wciela w swe zastępy wyjątkowych, oddanych i czystych jak łza katolików. Okazuje się jednak, co niektórzy starają się udowodnić bez względu na konsekwencje, że część porwanych wcale do takich świętych nie należała - wśród zaginionych znaleźli się homoseksualiści, cudzołożnicy czy zdeklarowani ateiści.

Ludzie starają się radzić sobie ze stratą na różne sposoby. Każdy szuka pocieszenia w codzienności, część żyje wspomnieniami, jednak dla niektórych ten niewyobrażalny ból jest nie do zaakceptowania, co wymaga od nich podjęcia często drastycznych kroków. Naprzeciw oczekiwaniom tych pozostawionych, którzy nie potrafią odnaleźć się we współczesnym świecie, powstają sekty religijne - owiane milczeniem, bielą i papierosowym dymem. Wielu nieukojonych w bólu porzuciło rodziny, kochanków, pracę. Odsunęli na bok dotychczasowe życie, by wyrzekając się wszystkiego, zasłużyć na wybawienie, pokazując swoje oddanie boskiej sprawie.

Co się dzieje po akcji?


Szczerze mówiąc, nie wiem, na czym polega fenomen tej książki i chociaż usilnie starałam się wydobyć z niej to coś, chociaż naprawdę próbowała wkręcić się w akcję... nie wyszło. Książka jest naprawdę nudna - poza kilkoma konkretnymi scenami i wspaniałym pomysłem nie ma w niej niczego, co zmusiłoby mnie do powrotu po latach. To takie dzieło, które zapewne można kontemplować i rozważać swoje szanse na wniebowzięcie, ale bez szału, niestety. Nic konkretnego z niej nie wynika, akcja do niczego specjalnego nie prowadzi i, niestety, często ciągnie się niemiłosiernie. 

Jednak nie jest tak źle, ponieważ:
  • Czyta się szybko, więc czas "stracony" można wpisać w straty ogólne :)
  • Bohaterowie są ciekawi, bo chociaż to zwykli ludzie, którzy opłakują (po 3 latach) swoje rodziny czy przyjaciół, są jacyś. Jedno mniej charakterystyczni, inni bardziej - można śmiało stwierdzić, że bohaterowie są autentyczni i świetnie wpisują się w ten absurdalny świat "po".
  • Niektóre zwroty akcji (szczególnie te, które odnoszą się do sekty) są zaskakujące.
Szukacie katastrofy, wartkiej akcji czy zaskakującego zakończenia? W tej książce tego nie znajdziecie. To historia o stracie i bólu, o przeżywaniu i niemożności znalezienia sobie miejsca po tym, kiedy wszystko wokół się zmienia. Emocje? Są, owszem, ale jakby już przygaszone, bo w końcu minęły już trzy lata od tej tragedii... I wiecie, jeśli patrzeć na tę książkę właśnie z tej strony - ze względu na świat po, na ponowne poszukiwanie i na wyblakły, chociaż nie do końca przebrzmiały ból - owszem, wtedy ta książka na pewno spełni oczekiwania.

Oglądaliście ten serial? A może czytaliście książkę? 



Wyzwanie: Czytam, ile chcę