poniedziałek, 11 lipca 2016

Będę Twoim psychopatą!: "Dziewczyna w walizce"


Będę Twoim psychopatą. Zamknę Cię w walizce, skuję kajdankami, założę Ci knebel i naszprycuję środkami uspokajającymi. Nie musisz się zgadzać, kochanie, to wszystko dla Twojego dobra. Wiem, że czujesz to samo.



Słowem wstępu

Polowałam na tę książkę od dnia jej premiery. Wiele konkursów - wiele nieudanych prób za mną. Postanowiłam ją kupić, ale ubiegła mnie przyjaciółka, więc po prostu pożyczyłam. Jednak nie od samej książki zaczęła się moja przygoda. I tu zaskoczenie, bo dorwałam się do darmowego kawałka audiobooka! Na stronie Audioteki <klik> możecie posłuchać bezpłatnie tej historii przez 50 minut (całość trwa 8 godzin i 21 minut; czyta Szymon Bobrowski). Moje wrażenia? Słuchało się przyjemnie, w ta zwanym "międzyczasie" i nawet byłabym skłonna wysłuchać jakiejś (niekoniecznie tej) książki do końca, jednak zdecydowanie wolę czytać - we własnym tempie. Jednak nigdy nie mówię "nigdy".




Wracając do treści książki, muszę przyznać, że jestem rozczarowana. Już pomijając tę reklamę Szokuje bardziej niż "Zaginiona dziewczyna" - prawdę mówiąc, nawet nie wpadłabym na to, żeby wykorzystać właśnie ten tytuł przy okazji Dziewczyny w walizce. Prawda jednak, że szokuje bardziej, bo to kompletnie inne podejście do tematu. 


Będziesz moja

Po świecie chodziło już wielu takich, co to chcieli za wszelką cenę zdobyć serce kobiety. Jak wiemy, sposób na podryw jest wiele, ale jak sobie radzić, kiedy ona mówi "nie"? Tu również sposób jest kilka - jedne mniej, inne bardziej inwazyjne - a do nich zaliczyć należy porwanie. Drogie Panie, która nie zechciałby zostać porwaną? Przecież to takie romantyczne! Kiedy jeszcze On - ten, który kocha nad życie, otwierając serce n tę trudną miłość,  mimo wszelkich kobiecych wad - zapewnia z żarliwością godną wykwalifikowanego akwizytora, iż krzywdy nie uczyni - nic już nie pozostaje, tylko dać się porwać przygodzie!

Teo jest studentem. Zdawać by się mogło, że powinien prowadzić hulaszczy tryb życia, jednak jedynymi ludźmi, z którymi utrzymuje zażyłe kontakty są: jego niepełnosprawna matka, która porusza się na wózku inwalidzkim oraz zwłoki, z którymi obcuje przy okazji sekcji - ma nawet ulubione - Gertrudę, która "rozumie go" jak nikt na świecie. 

Życie tego młodego mężczyzny wkręci się wokół uczelni wśród zapachu formaliny i wokół matki, której towarzyszy, na niemal każdym kroku, w szarej prozie życia. To właśnie ta konieczność opieki nad rodzicielką i niespodziewana impreza stawiają na jego drodze Clarice - jego kompletne przeciwieństwo - kobietę wyzwoloną, spontaniczną, śmiałą i inteligentną. Teo, chociaż sam siebie nie poznaje, wpada po uszy. Odtąd dziewczyna gra główną rolę w każdej jego wizji. I cóż ma począć Teo? Odpowiedź nasuwa się sama: musi obezwładnić wybrankę swojego serca, zapakować ją do różowej walizki i wywieźć z daleka od rodziny, aby ją w sobie porządnie rozkochać.




Jeśli tego Wam mało, dodam, że Teo kochał tak bardzo swój podręczny bagaż, że nie zdziwiłabym się, gdyby zjadł lub przynajmniej nieco podgryzł paluszki swojej ukochanej. Niestety, tak dobrze nie było, a szkoda - przydałoby się!


Uchylamy wieko 

Może na początek powiem Wam, czego w tej walizce nie znajdziecie? Kiedy czytałam tę książkę, miałam ochotę wyć z irytacji: napięcie, och napięcie, gdzie się podziewasz?! Bardzo brakowało mi takiej niepewności, dreszczyku, może jakiegoś większego makabryzmu. Brakowało mi takiego świadomego mamienia czytelnika. Po świetnym wprowadzeniu, graliśmy z autorem niemalże w otwarte karty - on usilnie starał się mnie przekonać, że to historia wstrząsająca, ja nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jest bardzo naciągana, w czym utwierdziło mnie zakończenie...

Powieść zapowiadała się naprawdę bardzo dobrze, aż się chciało dowiedzieć, co też ten facet wymyśli, jak postąpi, jak sobie poradzi! Jednak stopniowo moje zaciekawienie gasło, by w pewnym momencie w ogóle się wypalić. Książkę oczywiście doczytałam, bo przyznam, że czytało się ją bardzo szybko, gładko i bezproblemowo - to wielka jej zaleta, więc brawa zespołu, który ubrał w naprawdę ładną formę, tę niewątpliwie przeciętną historię.

W Dziewczynie w walizce znalazłam dla siebie jedną naprawdę porządną, satysfakcjonującą scenę makabry - była paskudna, ociekająca krwią i mocno działająca na zmysły. Tak sobie myślę, że gdyby ta opowieść poszła właśnie w tym kierunku, byłby to porządny kawał thrillera.

Na co nie można narzekać? Zdecydowanie zadowalająca jest akcja - nagłe zwroty, liczne miejsca i ciągłe kłamstwa. Sporo się dzieje, co też pozytywnie wpływa na tempo czytania i może dlatego nie odradzę Wam tej powieści? Wchodzi jak ciepła bułeczka z niewielką ilością masełka - świetny pomysł (mocno intrygujący), gładka, wymuskana forma i nagłe (mniej lub bardziej zadowalające) zwroty akcji - to plusy, które warto wziąć pod uwagę.

Jeśli nieczęsto sięgacie po książki tego typu, to Dziewczyna w walizce będzie idealnym utworem na początku Waszej thrillerowej drogi, a jeśli jesteście już starymi wyjadaczami, to możecie uznać ten tytuł jako jedną z  pozycji na liście "można przeczytać", bo do "trzeba" jest mu niestety bardzo daleko. Zawsze jednak jestem za tym, żeby samemu wyrobić sobie opinię, więc nie krępujcie się i do dzieła!

Wyzwanie: Czytam, ile chcę