środa, 20 lipca 2016

Kim będzie, gdy dorośnie?: "Poszukiwanie"


Matki, które rezygnują z kariery zawodowej, aby poświęcić się wychowaniu dzieci, spotkamy na każdym kroku - sytuacja znana każdemu, jeśli nie z autopsji, to przynajmniej ze słyszenia - normalka. A gdyby tak zamiana miejsc?






Czytam sporo, więc w moim osobistym czytelniczym "maratonie" trafiam na książki, które mi się podobają, ale i na te, które śmiało mogę nazwać rozczarowaniem.  Często decydując się na zakup jakiegoś tytułu, zastanawiam się, czy nie będą to przypadkiem pieniądze wyrzucone w błoto. Owszem, książki pięknie wyglądają na regale, jednak poza kuszącą okładką powinny wnieść w życie czytelnika coś więcej. Poszukiwanie autorstwa Bryana Reardona było strzałem w ciemno - gdzieś, kiedyś, na jakimś blogu przeczytałam recenzję, której już dzisiaj nawet nie pamiętam, ale tytuł trafił do mojego zeszytu i stało się - książka znalazła miejsce na jednej z moich półek, ale nie tylko - zajęła spory kawałek w moim spragnionym porządnych historii sercu. 

Blaski i cienie rodzicielstwa

Jeśli jesteście rodzicami, na pewno zastanawialiście się nad tym, jakie będą Wasze dzieci, kiedy dorosną, kim staną się w przyszłości. Każdego dnia dzielnie pracujecie  na to, żeby wpoić swojej pociesze te zasady, na których opiera się ład świata. Ale nie tylko. Staracie się zapewnić jej jak najlepszy start w przyszłość i z niepokojem obserwujecie, jak radzi sobie w społeczeństwie, mając nadzieję, że, kiedy już dorośnie, poradzi sobie w życiu - ze wszystkim i z każdym, przy czym będzie dobrym człowiekiem.

Ilu znacie ojców, którzy zajmują się domem? Ilu w Waszym otoczeniu jest takich, którzy zrezygnowali z pracy zawodowej, żeby poświęcić się opiece nad dziećmi? 

Simon poświęcił karierę zawodową, żeby móc opiekować się dziećmi. Kiedy jego żona pracuje jako prawniczka, on gotuje obiadki, sprząta, chodzi na kinderbale i zmienia pieluchy. Jestem jednym z nielicznych  tatusiów na pełny etat w okolicy, więc niezwykle trudno wpasować mu w gadki o stanikach, porodach i malowaniu paznokci - wiadomo, że faceci są elastyczni, ale każdy ma przecież jakieś granice.

Bohatera poznajemy w chwili, kiedy dowiaduje się o tragedii w szkole - jakiś szaleniec postanowił zabawić się w myśliwego, obierając sobie za cel uczniów. Simon pędzi, pełen obaw, z przerażeniem na miejsce zbiórki. Wiecie, co czuje wtedy rodzic? Ja nie potrafię sobie tego wyobrazić, ale jedno jest pewne - to bolesne doświadczenie. Kiedy jego syn nie pojawia się na horyzoncie, a policja jasno daje do zrozumienia, kto dopuścił się tej zbrodni, Simon musi zadać sobie trudne pytanie, na które nie potrafi znaleźć odpowiedzi - ile wie o swoim nastoletnim synu? Czy to możliwe, żeby będąc ojcem z dość luźnym podejściem do wychowania, mógł stworzyć potwora? Mężczyzna toczy walkę z otoczeniem, z plotkami oraz z samym sobą. Wracając do przeszłości, stara się wychwycić TEN moment, kiedy zasiał w synu ziarenko nienawiści.


Ach, to napięcie!

Poszukiwanie to thriller psychologiczny pełen napięcia, a to lubię, bardzo. Już na początku powieści dostajemy porządnego kopa - trudną do przełknięcia informację, która od razu wprowadza nas w stan niepokoju i pogrąża w tej historii. Uwielbiam historie prowadzone w ten sposób - niby wiadomo, ale jednak wciąż pozostaje nadzieja. Niby znamy zakończenie, ale dajemy się zaskoczyć (wydaje mi się, że wielu z Was naprawdę da się zaskoczyć, bo nie przewidzi takiego rozwoju spraw), a jeśli nie dajemy, bo tacy z nas przewidujący czytelnicy, to i tak przytakujemy autorowi z przekonaniem, że ta opowieść nie mogła skończyć się inaczej - lepszego zakończenia nie mogliśmy sobie wymarzyć. I takie właśnie jest Poszukiwanie - każdy kolejny rozdział zbliża nas do wielkiego finału, nie odpuszczając ani na moment. To piękny gest w stronę czytelnika, który właśnie tego szuka w thrillerze - napięcia, macania sprawy po omacku, spekulacji i emocji, a wiadomo, że lubimy być chwytani za serce i wyżynani bez pardonu. 

Warto też zaznaczyć, że narracja pierwszoosobowa - relacja męża/ojca/członka społeczności pozwala nam na płynne wejście w sytuację. Ojciec zmusza  nas do spojrzenia z jego perspektywy, przy czym stara się wyjaśnić wszystko, co zaszło, tym, co było kiedyś. Poszukuje cząstki siebie w swoim dziecku, zastanawia się nad słusznością swoich decyzji, kalkuluje i roztrząsa fakty, pozostając krytycznym wobec siebie. Każdy wyciągany przez niego fakt z przeszłości, każde niewypowiedziane przez syna słowo i każdy grymas stają się osobnym tematem do roztrząsania. Czy Jake jest nadal tym samym nieśmiałym i grzecznym chłopcem, na jakiego ojciec próbował go wychować? Czy Simon zna swoje dziecko? 

Drodzy Rodzice, ile wiecie o swoich dzieciach? Czym jest wiara, kiedy wszystko wskazuje jednoznacznie na czyjąś winę? Każdy rodzic (a przynajmniej zdecydowana większość) broni swego dziecka do upadłego, ale czy słusznie? Może czasem lepiej jest przyznać się do winy  i lustrując przeszłość, znaleźć tę chwilę, która zdominowała przyszłość?

Jak się Wam podoba taka tematyka? Przeczycie ten thriller pełen emocji, tajemnic i bolesnych wspomnień?