czwartek, 18 sierpnia 2016

Życie sumą chwil: "Ta chwila"



Nie zapomnij, że mamy dwa życia.
Drugie zaczyna się, gdy uświadomisz sobie, że żyje się tylko raz.


Musso jest mi znany już od dłuższego czasu, co prawda nie przeczytałam jeszcze wszystkich jego książek, ale już niewiele zostało. Do autora wracam chętnie i chociaż wiele wątków, które znajduję w jego kolejnych powieściach, się powtarza, to jednak Musso potrafi mnie zaskoczyć za każdym razem. Ta chwila to kolejna z książek, które kupiłam w trybie "wyszłam po bułki" - to po prostu musiało się zdarzyć.




Zacznijmy od końca


Bez problemu dałam się wciągnąć w wir czasu, pilnie śledziłam kolejne sceny, następne rewelacje, nowe rozwiązania. Nie mogłam doczekać się zakończenia tej historii, układając w myślach wszelkie możliwe - mniej lub bardziej prawdopodobne - scenariusze. Chociaż usilnie próbowałam dojść do prawdy - znając prozę autora, podejrzewałam, że powieść musi mieć jakieś drugie dno - dałam się zaskoczyć. Nie powalił mnie fakt istnienia jakiegoś niekonwencjonalnego rozwiązania, ale ono samo już tak. I chociaż gdzieś już spotkałam się z podobnym motywem, ten moim zdaniem jest zgrabnym ukoronowaniem tej historii. Nie czuję się oszukana, nie jestem jednak zachwycona, ale z pewnością mogę stwierdzić, że zakończenie zaskakuje.


Co w środku?

Ta chwila jest historią, która niewątpliwie wciąga, jednak nie wywołuje większych emocji, chociaż po wstępnie można by takowych oczekiwać. Z pewnością opowieść pełna jest tajemnic, niedopowiedzeń i niewiadomych, które finalnie, lecz powoli znajdują rozwiązanie. 

Ta chwila zawiera sporą dawkę dramatyzmu - losy głównego bohatera i jego najbliższych przepełnione są goryczą, a sytuacja, w której znalazł się Arthur, jest bez wyjścia. Tego, co raz się wprawiło w ruchu, nie sposób zatrzymać...

Arthur dostaje w "spadku" Latarnię Dwudziestu Czterech Wiatrów. Ojciec, z którym nie łączą go bliskie kontakty, przestrzega syna przed jednym: nie wolno mu otwierać zamurowanych przed laty drzwi. Często robimy na przekór rodzicom, prawda? Arthur nie słucha ojca i mimo wyraźnej groźby - zapowiedzi nieszczęścia - toruje sobie drogę do owianego legendą pomieszczenia. Co czeka mężczyznę za drzwiami? Wir zdarzeń, ulotność czasu, ta chwila...


Gra warta świeczki

Prawdę mówiąc, rewelacji nie ma, jednak Ta chwila należy do tego typu książek, które pochłania się szybko i łapczywie, a fabuła potrafi zainteresować już od pierwszej strony. Historia jest kompletna, a każda kolejna chwila przybliża czytelnika do wielkiego finału. 

Język powieści jest przystępny, treść przejrzysta, nieprzegadana i mimo zagmatwania - spójna. Wplecione w historię zdarzenia kojarzy niemalże każdy, więc z pewnością nie będziecie mieli problemu z odnalezieniem się w zmienności.

Po książki tego autora zawsze sięgam w ciemno - nie jest to może proza najwyższych lotów, a Musso często powtarza pewne motywy, jednak zawsze jego powieści dostarczają mi rozrywki. Uwielbiam te tajemnice, wplatanie w nasz świat - w konkretne zdarzenia - małej dawki niezwykłości. W Tej chwili magia sprawnie miesza się z realizmem, a Musso wciąż myli tropy, podjudza wyobraźnię i zmusza czytelnika do kombinowania - tworzy nastrój wyczekiwania, by ostatecznie pokazać czytelnikowi, że jego pierwotne założenia byłe błędne...

Czytaliście już jakąś książkę tego autora? Planujecie Tę chwilę?