czwartek, 22 września 2016

Bo w każdym jest "AntyCzłowiek"


To nie jest tak, że ja oskarżam świat o całe zło, jakie mnie w życiu spotkało. Po prostu my już się nie rozumiemy - uczucie wygasło pomiędzy mną a światem.


Recenzja tej książki miała powstać od razu po lekturze - tak sobie początkowo założyłam, bo publikacja jest niewielkich rozmiarów, więc przeczytanie AntyCzłowieka zajęło mi dosłownie chwilę. Plan była taki: siadam, czytam, na szybko składam kilka zdań i publikuję. O ile lekturę przyjęłam w tempie ekspresowym, o tyle z tą recenzją miałam już kłopot. Dlaczego? AntyCzłowiek Dariusza Regulskiego (pseudonim) to wyjątkowo osobiste wyznanie, a niezwykle trudno jest podejść do tego typu opowieści obiektywnie. Spróbowałam i przyznam, że obiektywnej opinii nie będzie, bo ta książka ma w sobie coś, co uderzy w czytelnika, zatem odczucia przy i po lekturze to czysty subiektywizm.




AntyCzłowiek jest w każdym


Każdego z nas gnębią czasem takie uczucia, które nie dają nam spokoju - mamy w sobie odrobinę buntu, skrawek niezgody i gęsty kłębek niewygodnych myśli, które prowadzą do gorzkich refleksji o życiu. Każdy czuje czasem, że nie pasuje do tego świata, a do jednostki zasymilowanej ze społeczeństwem jest nam bardzo daleko. Niby w tym wszystkim siedzimy, ale w gruncie rzeczy stoimy gdzieś poza tym. Denerwują nas różne sprawy, z równowagi wyprowadzają kolejne zmiany rządu, sterujące ludzkim zdaniem programy telewizyjne czy bezmyślni i często oblepiający nas współpasażerowie w komunikacji miejskiej. To takie elementy codzienności, których każdy doświadcza, każdego z nas dotyczą w mniejszym lub większym stopniu. Często jednak nie poświęcamy im należytej uwagi - są gdzieś obok, wpisane w naszą rzeczywistość, więc po prostu dajemy im ciche przyzwolenie. 

W Antyczłowieku nie znajdziemy konkretnej, odpowiednio zarysowanej fabuły, która sugerowałaby nam, że mamy do czynienia z powieścią - ta publikacja to raczej dziennik czy wyróżnione kolejnymi rozdziałami myśli, które Autor połączył z działaniami (dialogami, spotkaniami, wymysłami) bohaterów. Postacie wydają się tylko pretekstem do podjęcia dialogu ze światem; w ich usta Autor włożył to, co dotyczy każdego: miłość, nienawiść, odrzucenie, akceptację, lęk przed śmiercią, strach przed starością, nadzieję na lepsze jutro i bezsens istnienia. 


Przykładowy tekst :)

Nie znajdziemy w AntyCzlowieku niczego, co by nas zaskoczyło, powaliło albo nawet czegoś, co byłoby dla nas nieznane i niezrozumiałe. Wszystko jesteśmy w stanie pojąć - każdą myśl czy słowo, ale nie ze wszystkim możemy się zgodzić. Autor jednak nie ustępuje i odważnie podrzuca nam kolejne tematy, które po prostu wymagają przemyślenia; śmiało rozprawia o religii, o patriotyzmie czy polityce - mocne słowo, bezkompromisowo i szczerze.

Obraz emocji

AntyCzłowiek to jedno wielkie czucie. Ja dałam się porwać, wciągnąć i zagłębić w tę plątaninę myśli, cierpienia, samotności, miłości, złości i lęku. Weszłam w czyjś umysł, ale też przewertowałam te wszystkie skrawki myśli, które kłębią się gdzieś tam wewnątrz mnie. Emocji tu nie brakuje, bo sam bohater, który prowadzi nas przez kolejne zakamarki swojego umysłu, jest jedną wielką i skomplikowaną emocją. To bardzo osobiste wyznanie, które nie daje o sobie zapomnieć, obok którego nie przechodzi się obojętnie... i to mnie bardzo dziwi, jeśli wezmę pod uwagę wykonanie.

Kiedy ta książka trafiła w moje łapki, szybko ją przejrzałam, tak bardzo pobieżnie i bez zaangażowania. Zawsze tak robię - przyglądam się drukowi, czcionce, czytam wyrywkowe zdania, oswajam kompozycję i przelotnie podglądam interpunkcję. Kiedy pierwszy raz zajrzałam do AntyCzłowieka uznałam na wstępie, że to jakiś okropny bełkot - bez ładu i składu, za to z mnóstwem powtórzeń. Gdy weszłam w to nieco głębiej, od razu rzuciły mi się w oczy pewne redaktorskie niedociągnięcia, czasem zbędne, często nadmierne znaki. Ale! Kiedy pominęłam to wszystko, co na pierwszy rzut oka może wydawać się nie do przejścia, dałam się porwać. Nie wykonaniu a treści, nie dokładnym opisom a myślom. I chociaż początkowo myślałam, że będę miała do czynienia z wywodami na poziomie nawalonego ćpuna, myliłam się - znalazłam tu gorzką refleksję, ogrom emocji i intrygę. Będę wracać do tej niepozornej książeczki, ponieważ jest ona odbiciem wycinka naszej współczesności - takim cichym krzykiem, świadomym buntem w labiryncie zakłamania.

Książkę przeczytałam z (prawie) przyjemnością. To "prawie" zrzucam jednak na brak porządnej redakcji i korekty tekstu. Co prawda powtórzenia i mnóstwo wielokropków mają swój urok, ale wydaje mi się, że te emocje można ująć w nieco inną, jednak równie ekscytującą formę. Mimo wszystko to udany debiut młodego pisarza, któremu życzę dalszych sukcesów, bo wierzę, że może dużo zwojować w świecie literatury. Tak sobie myślę, że to nie jednoosobowe sprzysiężenie przeciwko całemu światu - każdy, przynajmniej w niewielkim procencie, ma w sobie AntyCzłowieka.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania AntyCzłwowieka dziękuję Autorowi.




Odwiedź profil Autora  oraz Świat AntyCzłowieka na FB.

Jeśli macie ochotę przeczytać tę książkę, zapraszam Was na Book Tour: szczegóły tutaj.