czwartek, 15 września 2016

Idealny monitoring obsesji: "Idealna"


Wciąż jestem od niej uzależniony jak od narkotyków, jak od wódki - chociaż wiesz, że ci szkodzą, to coś cię do nich ciągnie i nie umiesz się temu przeciwstawić.



Książka autorstwa Magdy Stachuli - Idealna - chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Wiedziałam, że przeczytam tę historię, kwestią sporną pozostawał jednak bliżej nieokreślony termin tej misji. Na szczęście udało mi się dorwać, chociaż tylko na kilka dni, Idealną w swoje łapki - przeczytałam, z przyjemnością.

Czy książka jest tak idealna, jak zapowiadało to wydawnictwo? Owszem, w dużej mierze tak, chociaż nie pozostaje bez wad. Przyznam jednak, że niewiele do tego ideału zabrakło, a gdybym się uparła, mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że to jedna z lepszych książek rodzimego autora (tu autorki), którą przeczytałam w ostatnim czasie. Nadszedł ten moment, kiedy trzeba powiedzieć kilka słów o książce, którą - moim zdaniem - należy zaliczyć do udanych debiutów.  





A miało być idealnie...

Wyobraź sobie, że nie musisz codziennie rano, skoro świt, zrywać się z cieplutkiego łóżeczka i pędzić na złamanie karku do pracy, za którą zapewne nie przepadasz. Nikt Cię nie pogania, nikt nie stoi nad Tobą z batem - sam sobie jesteś sterem i okrętem, sam wyznaczasz godziny swojej pracy, a wszystko to w domowym zaciszu przy filiżance ulubionej kawy. Twoja firma nieźle prosperuje - masz stałych klientów, satysfakcjonujące wynagrodzenie, mąż płaci rachunki, więc na te przysłowiowe waciki nie brakuje. Brzmi idealnie? Praca zdalna ma to siebie, że łatwo w niej przepaść, a brak kontaktu z otoczeniem - w końcu nie musisz nigdzie wychodzić - nie działa korzystnie na Twoją psychikę. Ale to byłoby jeszcze do przeżycia, bo przecież wiadomo - każdy ma inne  potrzeby. Sprawa komplikuje się jednak wtedy, gdy zamykasz się w ciasnej klatce, przeżywając każdego dnia swoje małe i wielkie dramaty. Początkowo masz marzenia, ambicje, chęci - każdego dnia pracujesz na lepsze jutro, a do realizacji pragnień podchodzisz zadaniowo - spełniasz się. Nagle coś burzy ten ład... Odtąd Twoje myśli krążą wokół jednego tematu, który nie daje Ci spokoju i w końcu nie potrafisz skupić się już na niczym innym, a to, co powinno mieścić się w szufladce "radosne oczekiwanie", przekuwa się w obsesję.

Anita i Adam bezskutecznie starają się o dziecko. Początkowo było zabawnie, z oddaniem i miłością, jednak z czasem współżycie przyjęło formę obowiązku wyznaczonego przez złowieszczy kalendarzyk, a każdy kolejny test ciążowy, na którym widniała tylko jedna kreseczka, był źródłem zawodu i rozpaczy. Nowy miesiąc to kolejne rozczarowanie, a każda następna nieudana próba poczęcia była małym gwoździem do małżeńskiej trumny. Kobieta, nie mogąc znieść tych ciosów, powoli odsuwa się od męża, a pocieszenia szuka w sieci - codziennie odbywa podróż praskim tramwajem, podglądając ludzi przez miejski monitoring. Angażuje się w życie tych, których sylwetki migają jej na szklanym ekranie. Adam nie widzi już w swojej żonie "tej idealnej", którą pokochał, więc spragniony uwagi rzuca się w ramiona innej kobiety. I tu jedna rada, drodzy panowie, uważajcie na te, którym wskakujecie do łóżka. 




Prawie idealna historia

Mam nadzieję, że nie podejrzewacie mnie o czytanie taniego romansidła! Historia tej miłości i małżeńskie gierki bohaterów są, co prawda, niezwykle istotnym elementem układanki, jednak autorka weszła tu na nieco głębszą wodę. To opowieść o czymś więcej!

Idealna to thriller psychologiczny, który może nie mrozi krwi w żyłach, ale porządnie trzyma w napięciu - historia porwała mnie już na początku i chociaż wiem, że wielu czytelników uznało te  kobiece wywody za nudne - mnie wciągnęły. Wątki bezpłodności, rozwijającej się w kobiecie niepewności i tak silnej chęci posiadania dziecka, która powoli przeradza się w obsesję, są moim zdaniem poprowadzone doskonale - ciekawie i wnikliwie. Magda Stachula świetnie weszła w umysł niedoszłej matki, naświetlając czytelnikowi mechanizm rodzenia się manii, zmuszając go refleksji i empatii. Anity nie polubiłam - działała mi na nerwy od początku - jednak wchodząc w jej skórę, z czasem zaczęłam rozumieć ten kłębek nerwów pomieszany ze złością i rozczarowaniem.


Tak, zmieniłam się, wiem, rozeszłam się w szwach, ale nie mam siły już dłużej z tym walczyć. Z moją bezpłodnością, brakiem kontroli nad sobą, rzucaniem na każdym kroku mięsem, trudno, taka teraz jestem.

Z drugiej strony poznajemy też męski punkt widzenia i powolny proces narodzin zdrady. Ale to nie wszystko; obok tych rodzinnych dramatów pojawi się zemsta i perfidny, wyważony plan zniszczenia - rozwiązanie zaproponowane przez autorkę zrobiło na mnie wrażenie.

I naprawdę wszystko byłby w porządku, a książkę uznałabym za idealną, gdyby nie brak realizmu, który towarzyszy końcowym rozdziałom. Niewątpliwie połączenie dwóch światów przysłużyło się spójności i jednolitości tej historii, jednak wydało mi się naciągane i po prostu trudne w realizacji w prawdziwym świecie, co nieco gryzie się z realną - przez co wyjątkowo niepokojącą - historią. W zakończeniu pojawia się mnogość zbiegów okoliczności, które nie do końca mnie przekonały, jednak (co ważne!) autorka jest konsekwentna, a wykorzystany wątek monitoringu znalazł swoje miejsce również w finale. Zakończenie tej historii mnie nie powaliło, ale nie da się ukryć, że byłam zaskoczona - dobre uwieńczenie historii zrekompensowało mi ten chwilowi niesmak. Pomimo tego "uchybienia" historię przeczytałam z zainteresowaniem i z przyjemnością - prawdę mówiąc, nie mogłam się od niej oderwać.

Poza "wejściem" w bohaterów - narracja poprowadzona została w pierwszej osobie, jednak przez cztery postacie - na gładkość czytania niewątpliwie miał wpływ styl. Język powieści jest bardzo przyjemny w obiorze - taki bliski, taki hm... normalny - bez zbędnych zabiegów, prawie śpiewny, ale i z przytupem - kiedy trzeba, oczywiście. 

***

Idealna niczym nie ustępuje zagranicznym powieściom. Książka napisana jest prostym językiem, ale bez przegięcia - rozważnie - przez co historię czyta się szybko, bez większych turbulencji. Mamy tu akcję poprzedzoną świetną charakterystyką postaci, dostajemy mechanizmy zdrady i rozkwit obsesji, obserwujemy też realizację perfidnego planu, a wszystko to jest spójne i znajduje wspólne ujście w finale. To dobra historia, w której bohaterowie są "jacyś" - mniej lub bardziej denerwujący, ale jednak określeni.  Ja jestem na tak! Nie żałuję czasu poświęconego Idealnej, chociaż do ideału trochę jej zabrakło.




Idealna przywędrowała do mnie w ramach akcji Book Tour organizowanej przez właścicielkę bloga Miłość do czytania. Książka jest na początku drogi, a zakończy swoją podróż u autorki - Magdy Stachuli, której gratuluję udanego debiutu. Czekam na więcej!

Pięknie dziękuję za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki.


Idealna powędrowała do kolejnej osoby, której życzę przyjemnej lektury. 


Przeczytacie? A lektura już za Wami? Czy Waszym zdaniem to historia idealna?