piątek, 16 września 2016

"Jaglany detoks" – cielesna i duchowa równowaga


Ktoś kiedyś powiedział, że moda jest jak karuzela. Wiemy przecież, że co pewien czas wracają te same lub bardzo podobne trendy. Tak właśnie dzieje się obecnie z powrotem na nasze stoły kaszy jaglanej...





Po książki kucharskie sięgam bardzo często, a poszukiwanie nowych inspiracji sprawia mi zawsze mnóstwo radości. Po publikacje, które odnoszą się do zagadnienia zdrowego żywienia, a ściślej mówiąc, detoksu również zdarza mi się sięgnąć, chociaż zawsze podchodzę do nich z pewnym dystansem - po prostu  chyba już udało mi się załapać, że zdrowa dieta musi być różnorodna, zatem nie może opierać się na jednej grupie produktów. Do tej pory nie czułam jednak potrzeby omawiania czy choćby wspomnienia tego typu publikacji (chyba będę musiała to zmienić), jednak Jaglany detoks autorstwa Marka Zaremby wymaga krótkiej, acz treściwej recenzji. 

Jaglany detoks to jedna z niewielu książek z przepisami opatrzonych obszernym wstępem i kolejnymi rozdziałami, które mają przygotować czytelnika do przyjęcia treści, która mnie naprawdę zaskoczyła. Tak! Dałam się podejść kaszy jaglanej, która, jak się okazuje, ma większą, niż jej dotychczas przypisywałam, moc. I nie, nie mówię tutaj o jej zbawiennym dla organizmu działaniu... W Jaglanym detoksie chodzi o coś więcej.


Tu w sercu, tam w głowie


Odchudzanie zaczyna się zazwyczaj w głowie - to wiemy - najpierw trzeba sobie wszystko poukładać, nabrać przekonania, a potem wziąć się w garść i spiąć tyłek, żeby cokolwiek ruszyło.



W Jaglanym detoksie znajdziecie mnóstwo informacji o kaszy jaglanej i wszelkich zdrowych produktach zbożowych, które śmiało można włączyć do codziennej diety (np. ryż czarny, amarantus czy komosę) - produkty są teraz na topie, więc nie będziecie mieli żadnego problemu z ich zdobyciem. Poza tym dostaniecie wykaz wspomagających odchudzanie przypraw i ogólnie mnóstwo cennych wskazówek, które z pewnością będą niezastąpione przez te 7 dni - i potem, bo przecież zdrowe nawyki warto utrwalać - a które dotyczą m.in.: 

  • przetrwania poza domem, 
  • przygotowywania posiłków, 
  • włączenia ruchu, 
  • rozróżniania produktów o różnorodnej naturze termicznej - ochładzającej, ogrzewającej czy neutralnej,
  • równowagi zasadowo-kwasowej,
  • wykorzystania tych informacji w praktyce, czyli przepisy.



    Jeśli spojrzymy na tę książkę z tej strony - z pewnością nie będziemy rozczarowani.


Ale!
Kiedy kupujemy tego typu książki, przeważnie liczymy na garść konkretnych informacji i uzupełnienie ich przepisami, które zdobędą nasze serca już po pierwszym zerknięciu na zdjęcie potrawy. Czy oczekujemy czegoś więcej? 

W Jaglanym detoksie  znajdziecie jednak coś ponad, a to więcej to wywody na temat ciężkiego losu człowieka współczesnego, na którego na każdym kroku czyhają paskudne choroby cywilizacyjne oraz bardzo liczne odniesienia do religii, Boga, wiary, modlitwy, św. Hildegardy... i odważne zbesztanie jogi (ćwiczcie, ale inaczej, drodzy chrześcijanie!). Autora do napisania tej książki natchnął Jezus, który go uzdrowił i usłyszał jego pragnienie życia w miłości. 

Detoks zakłada zmianę nawyków żywieniowych, ale przede wszystkim spojrzenia w głąb siebie, przebaczenia, odkrycia powodów swego cierpienia... i na końcu - w ramach tej Terapii uzdrowienia wewnętrznego podczas detoksu:


...trzeba uświadomić sobie, że nasze najgłębsze zranienia może uleczyć wyłącznie Bóg.

I tak to się mniej więcej prezentuje. I wiecie, ja naprawdę nie mam nic przeciwko osobistym wycieczkom czy religii, jednak w tego typu publikacjach wydaje mi się to kompletnie zbędne i, co stwierdzam z przykrością, to kompletnie nic, poza irytacją, nie wnosi. Po prostu kiedy kupuję książkę o kaszy, to chcę czytać o kaszy, a jeśli będę miała ochotę poczytać coś wzniosłego, z pewnością znajdę odpowiednie źródło, ale szanujmy się - nie w książce z przepisami! 



Użytkowanie


Książka wydana jest przepięknie - twarda oprawa, porządne kartki, świetne tabele i ważniejsze elementy wyróżnione w ramkach - to przemawia na korzyść, zdecydowaną. Pięknie prezentuje się na półce, a oprawa graficzna - ach, te zdjęcia są chyba w stanie nawrócić każdego na kaszę jaglaną. 

Treść jest czytelna, przejrzysta, a i język prosty - bez zbędnych kombinacji, chociaż liczne powtórzenia wymagałyby poprawy, bo rażą... 

Teraz o tym, co w tej książce najważniejsze - o przepisach. Jestem zachwycona, przekonana i zauroczona tym, co można wykonać z użyciem tak banalnego produktu, jakim jest kasza jaglana. Przepisy są proste, sposób przygotowania potraw opisany szczegółowo i przejrzyście, dodatkowo otrzymujemy wsparcie w postaci Dobrej rady ujętej w ramkę.




I właśnie dla tych przepisów - wspaniałych, kuszących i banalnie prostych - warto kupić tę książkę. Tu na pewno znajdziecie mnóstwo kulinarnych inspiracji i ciekawych rozwiązań, które można "z marszu" wprowadzić do swoich kuchennych rytuałów. 

W żadnym wypadku nie krytykuję przekonań autora - każdy ma prawo do wygłaszania swoich racji, do wyznania swojej wiary, ale czy o to chodzi w książce, która powinna zachęcić człowieczka do odchudzania, do zmiany nawyków żywieniowych i do polubienia siebie?

Terapii uzdrawiania wewnętrznego nie planuję, ale z przepisów będę korzystać - z dziką rozkoszą, a do cennych informacji na temat produktów i ogólnie wprowadzania zdrowych nawyków chętnie powrócę.