czwartek, 29 września 2016

"Mów do mnie"!


Podobno jedna na dwadzieścia cztery osoby jest socjopatą.
W takim razie pozostałe dwadzieścia trzy mają powody do obaw.


To już moje trzecie spotkanie z Lisą Scottoline. Pozostałe dwa - Cicho sza oraz Spójrz mi w oczy - wspominam z przyjemnością. Nie, nie z zapartym tchem i bez uwielbienia, jednak z takim wewnętrznym przekonaniem, że czas poświęcony na lekturę nie był stracony. Podobnie, co mnie bardzo cieszy, było z najnowszą powieścią - Mów do mnie, a że mam małą  słabość do thrillerów psychologicznych, mogę śmiało stwierdzić, że było dobrze. 

Psychiatra zaangażowany


Eric jest ordynatorem na oddziale psychiatrycznym - poważany, wielbiony, jeden z najlepszych, oddany pacjentom i zawsze bardzo przejęty ich losem, samopoczuciem, problemami. Eric to niemalże chodzący ideał, o czym nie jest jednak przekonana jego żona - rozwodzą się, czas rozpocząć walkę o dziecko. Jednak nie tło obyczajowe i prywatne życie doktorka wciąga czytelnika - uznałabym je za dobre uzupełnienie całości.


Poza pracą w szpitalu Eric prowadzi prywatną praktykę, a jego ostatnim pacjentem jest Max Jakubowski - siedemnastolatek, który nie potrafi poradzić sobie z wiszącą w powietrzu śmiercią ukochanej babci; nerwica natręctw w połączeniu z obsesją na punkcie młodej dziewczyny, której daje korepetycje, nie wróżą niczego dobrego. Kiedy dziewczyna zostaje znaleziona martwa - nieopodal swojego domu - Eric staje przed ogromnym dylematem: czy chronić pacjenta i odmówić zeznań, zasłaniając się prawem do poufności danych, czy raczej wyznać policji sekrety młodego, który ulatnia się niczym kamfora.

Co jeszcze? Sam Eric jest postacią ciekawą, chociaż ciut przejaskrawioną, istnym pępkiem świata,  co zawsze działa mi nico na nerwy. Niektórzy bohaterowie po prostu tacy są - albo wszystko idzie jak po maśle, albo spada na nich całe zło tego świata. Doktor będzie musiał stawić czoła nie tylko problemom rodzinnym, ale też pomówieniom, podejrzeniom i własnym przekonaniom. Jest takim trochę superbohaterem - mimo beznadziejnej sytuacji, w jakiej się znalazł, zawsze staje po stronie pokrzywdzonych, o siebie się nie martwi (głupi chyba jakiś), walczy uparcie ze wszystkimi wokół i z samym sobą.  

Czasoumilacz


Jeśli kręcą Was psychopaci, zakręcone i niejasne sytuacje, a przy okazji lubicie wcielać się w rolę obserwatora, ale i detektywa - możecie śmiało sięgnąć po Mów do mnie. 

Powieść jest ciekawa i, co ważne, wciąga nas w nieco psychodeliczną gierkę już od pierwszej strony. Historia jest ciekawa, bohaterowie porządni - daleko im do rozmemlania, każdy jest jakiś - krwisty, kościsty. Językowo ta powieść też wypada całkiem nieźle - ba! dobrze: narracja jest trzecioosobowa, ale przeplatana wywodami psychopaty - i to wprowadza bardzo ciekawy klimacik i lekki niepokój. 


Uogólniając, powieść Lisy Scottoline Mów do mnie to dobry thriller psychologiczny, przy którym spędzicie kilka godzin, w ciągłym napięciu i podejrzewam, że do końca będziecie trwać w błędnym przekonaniu, nie zgadując tożsamości sprawcy tej całej draki. Autorka świetnie połączyła wątek psychologiczny, obyczajowy oraz kryminalny - nie jest nudno ani cukierkowo, chociaż wątek romantyczny został zgrabnie zarysowany - jest ciekawie, bez mdlącego lukru. Książkę czyta się z przyjemnością i bez poczucia straconego czasu - to dobra lektura na jesienny wieczór; koniecznie pod kocykiem i z ciepłą herbatką.