poniedziałek, 19 września 2016

"Pan Przypadek i mediaktorzy"

Największym błędem, jaki często popełniają zarówno wielcy wodzowie, jak i ci nieco mniejszego formatu, jest niedocenienie przeciwnika przy przeszacowaniu własnych sił.


Znacie już Pana Przypadka? Ja od jakiegoś czasu, chociaż był to raczej kontakt przelotny i chwilowy (Pan Przypadek i celebryci zagościli u mnie na kilka dni, w ramach akcji Book Tour, a potem powędrowali dalej). Nie śledziłam przygód naszego rodzimego detektywa na bieżąco - ominęłam dwa tomy, a i trzeba tu zaznaczyć, że swojej wędrówki nie zaczęłam od początku. Skusiłam się jednak na najnowszą część i nie żałuję. Dlaczego? Powodów jest wiele, a Autorowi - Jackowi Getnerowi - biję dziś brawo, chociaż poprzednim razem byłam od tego daleka.



Może już dziś kojarzycie okładkę? Autor wyszedł z propozycją do grafików, blogerzy głosowali na najlepszy projekt i wiecie, bardzo mnie to cieszy, bo z przyjemnością ugoszczę na mojej półce takiego rozbitego Przypadka - mój faworyt wygrał

Nowe przygody


Przyzwyczailiśmy się do tego, że jesteśmy z bohaterem od samego początku i, idąc z nim krok w krok, śledzimy jego kolejne poczynania. A gdyby tak zacząć od środka? Albo nawet skusić się na ostatnią część? Czy można wyciągnąć coś dobrego z historii, której początku nie znamy? Owszem, można, a Jacek Getner udowadnia, że da się tego dokonać w całkiem zgrabnej formie. Pan Przypadek i mediaktorzy to piąta z kolei część cyklu o przygodach samozwańczego detektywa Jacka Przypadka - wciąż obserwowanego przez policję, zranionego przez los, może trochę zakochanego, a do dorzućcie jeszcze podejrzenie o zdolność jasnowidzenia; mieszanka dziwna, ale ciekawaWiadomo, że najlogiczniej jest zacząć od początku, ale nawet galopując od razu w kierunku najnowszego tomu, można wydobyć z niego dużo dobra i ubawić się, i zastanowić, i nawet pokusić o rozwiązywanie zagadek, a może znaleźć rozwiązanie?




Pan Przypadek i mediaktorzy to książka, która była dla mnie dużym i muszę przyznać, że bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Forma pozostaje ta sama - czytelnik otrzymuje w jednym tomie trzy opowiadania, a każde z nich kręci się wokół jakiejś zagadki. Oczywiście nie jest dla mnie zaskoczeniem - po przeczytaniu innej części - że nie udało mi się rozwikłać żadnej sprawy, chociaż niektóre z towarzyszących tym aferom tajemnice odkryłam. Cóż... kariery w tej branży raczej bym nie zrobiła. W każdym razie czytelnik ma szansę wytężyć umysł, naprężyć zwoje i podążyć w ślad za intuicją, a jest nad czym główkować. 

W pierwszym opowiadaniu - WODAGATE - stajemy przed koniecznością zbadania sprawy faceta, który odbył szybki, acz tragiczny w skutkach lot - wiadomo, każdy chciałby się czasem unieść i poszybować, ale nie wszystkim się to udaje, a już tym, którzy wypadają przez balkonową poręcz, nie udaje się to skutecznie. Redaktor Broda kończy żywot na asfalcie, ale pozostaje pytanie, czy ze swojej winy, czy ktoś się do tego przyczynił? Podejrzenie morderstwa jest. Podejrzanych wytypowano. Wybieraj, Czytelniku! Od razu dodam, że to najsłabsze opowiadanie w tym tomie, jednak warto przez nie przebrnąć, bo potem robi się ciekawie.

Drugie opowiadanie zaczniemy niemal sielsko, bo od zapachu skoszonej trawy - od razu jakoś tak rześko się robi, czujecie ten powiew świeżości? Kosiarz traw, chociaż brzmi złowieszczo, nie wymaga od czytelnika wskazania mordercy, ale poszukiwań. Kogo szukamy? Mężczyzny, który podpadł tym wielkim z telewizji i przepadł bez wieści. Talk show w TV umówione, a facet zapada się nagle pod ziemię. Jak myślicie, czy poszukamy trupa w szafie, czy może dziennikarz Proch znajdzie się gdzieś w jednym, całkiem świeżym kawałeczku? 

Ostatnie opowiadanie w tym tomie - W samą północ - zaczyna się bardzo mrocznie, niepokojąco i kompletnie niezrozumiale. Okazuje się, że nie tylko zakończenia opowiadań mogą zaskoczyć, ale i wprowadzeniem można wyprowadzić czytelnika z równowagi - tak, czułam się dziwnie, niepewnie i kompletnie nie potrafiłam wytłumaczyć sobie tego, co się dzieje. Z czasem kilka spraw nabiera przejrzystości, ale to nic... i tak finału tej historii nie da się przewidzieć i, co warto dodać, jest świetnie wyprowadzony i spójny.

Oczywiście nie samą zagadką czytelnik żyje, więc gdzieś obok, całkiem niedaleko, a nawet bardzo blisko tych medialnych problemów, toczy się zwykłe - chociaż pełne barw - życie. Tutaj zdrady, miłości, przebaczenia, smutek, przyjaźń i wszystko to, co tak naprawdę każdemu jest bardzo dobrze znane.

Krok w dobrym kierunku


Porównując to spotkanie z poprzednim, mogę z czystym sumieniem przyznać, że jest lepiej. Autor robi postępy, książkę czyta się przyjemnie i z większą lekkością, a historia życia i działania Jacka Przypadka nabierają tempa i rumieńców. 

Niestety nie znalazłam tu większych emocji i wzruszeń - Autor nie gra na naszych delikatnych strunach, ale ciekawi akcją i tajemnicą. Tu jednak mogę się mylić, ponieważ nie jestem z Przypadkiem (ani z żadnym bohaterem) związana emocjonalnie, nie mieliśmy bowiem okazji nawiązać głębszej relacji, co wynika z tego mojego wyrywkowego czytania książek z tego cyklu. 

Autor konsekwentnie nie rzuca mięsem na prawo i lewo, nie bryzga krwią i nie szokuje wyuzdaniem. Wszystkie te elementy pojawiają się w książce, jednak nadal znajdują się one w sferze domysłu czytelnika lub może, dokładniej ujmując, czytający ma tu pole do popisu - co sobie dopowie i wyobrazi, to jego :) 

Zdecydowanym plusem jest brak poszatkowanych zdań, które tak mnie poprzednim razem mierziły - te opowieści nie są wydukane, ale podane w przystępnej, przejrzystej i przyjemnej formie. Lubię obserwować autorów, którzy nie stoją w miejscu, a szlifowanie warsztatu uważam za ukłon w stronę czytelnika. Książka idealna nie jest, na co wpływ ma to pierwsze, dość nudne i raczej płytkie opowiadanie, jednak potem zaczyna się coś dziać, a temu czemuś warto już poświęcić czas. Nie żałuję i liczę na więcej - Autor zostawił sobie otwartą furtkę, więc z pewnością wkrótce Pan Przypadek nam o sobie przypomni.

Podsumowując, im dalej, tym lepiej! Czytałam tę książkę z przyjemnością i z zaciekawieniem. Przywykłam już do dziwnych "właściwości" Przypadka, i chociaż nadal mnie do siebie nie przekonał, przyjęłam niecodzienne zachowanie detektywa, uznając, że taki już jego urok. Główny bohater nie skradł mojego serca, jednak z pewnością jest wart uwagi, choćby ze względu na swą "inność".

Czy sięgnę po poprzednie tomy? Tak, choćby po to, by móc dokładniej poznać bohaterów, a przy okazji prześledzić postępy Autora. Czy przeczytam kolejną część? Oczywiście. Jacek Getner skutecznie rozbudził moją ciekawość. Mam nadzieję, że im dalej, tym będzie lepiej :)

Za możliwość przeczytania książki i zrecenzowania jej przedpremierowo dziękuję Autorowi. 


Zajrzyjcie:
Profil Autora na FB: Jacek Getner
Profil bohatera cyklu: Jacek Przypadek

Znajdziecie tam fragmenty opowiadań.

Miałam swój malutki udział, co cieszy podwójnie :)





No i dedykacja od Autora <3




Książki wypatrujcie w księgarniach już w połowie października.