środa, 7 września 2016

Problemem jest człowiek: "S.Q.U.A.T. Eksperyment"


Po dekadzie nieustannej suszy, podsycanej zabójczym promieniowaniem gamma i drugiej dekadzie powolnego powrotu do klimatu sprzed Rozbłysku, przyroda zdawała się niecierpliwić niedostatkiem wody.


Recenzję pierwszego tomu przeczytasz tutaj *klik*


Po żarze i kurzu, który towarzyszył nam po Rozbłysku, nadszedł czas na zmianę klimatu - Ziemia zrzuca suche szaty oblepione piachem i gruzem, by przywdziać ociekający kroplami deszczu, przybrudzony błotem płaszcz. Po zaskakującym zakończeniu przyszła kolej na rozwiązanie kilku poruszonych w pierwszej części kwestii oraz - by nie pozwolić czytelnikowi na totalne wyziębienie - dorzucenie do ognia kolejnych, które niewątpliwie podgrzeją atmosferę. Po wędrówce przez bezdroża i pustkowia w doborowym towarzystwie nieobliczalnego Kamyka mamy możliwość spojrzenia na postapokaliptyczną Polskę z nieco szerszej perspektywy.

Po udanym debiucie - uznanym przez wielu fanów gatunku za "powiew świeżości" - Konrad Kuśmirak częstuje czytelników nowymi wizjami. Nie mogło być inaczej - S.Q.U.A.T. doczekał się zgrabnej kontynuacji. Czas na S.Q.U.A.T. Eksperyment!




Problemem jest człowiek 


Już wiele lat minęło, odkąd to natura stanowiła największe zagrożenie dla ludzkości. Obecnie to, co doprowadziło do katastrofy, jest jedynie tłem dla wydarzeń, a wszelkie mutacje powstałe w wyniku promieniowania odchodzą w zapomnienie wraz z wykruszającą się z wolna populacją wynaturzonych bestii. Wydaje się, że świat wraca na tory normalności, bowiem w wielu jego zakątkach ludzie funkcjonują niemalże przyzwoicie, kreując z determinacją nową rzeczywistość. Minie jednak wiele czasu zanim w Polsce - kraju bezprawia - zapanuje spokój, a wyjście na ulicę nie będzie tożsame z utratą życia. Nigdzie nie jest bezpiecznie, a im głębiej wchodzimy w wizję autora, im dokładniej przyglądamy się bohaterom, poznając ich motywacje, tym mniejszy tli się w nas płomyczek nadziei na odrodzenie się wolnej Polski. W państwie, w którym od lat funkcjonuje prawo silniejszej, lepiej uzbrojonej i pozbawionej sentymentów jednostki, każdy dzień jest walką o przeżycie. Społeczeństwo gromadzące się wokół prowizorycznych "bezpiecznych przystani", czyli tytułowych squatów, oraz tzw. Wolni Ludzie muszą zmierzyć się nie z siłami natury, ale z realnym wrogiem - z drugim człowiekiem. Każdy jest potencjalnym zagrożeniem, nikomu nie można ufać... Autor niejednokrotnie udowodni czytelnikowi, że to ludzkość - w swych prymitywnych działaniach - pcha świat ku zagładzie.

Kiedy na horyzoncie brakuje problemu, człowiek na pewno sam go sobie stworzy i chociaż po świecie stąpa już wystarczająco dużo bestii w ludzkiej skórze, dla niektórych to za mało. W drugiej części wyjdziemy nieco poza świat Kamyka - chociaż nasz urokliwy brutal w dalszym ciągu pełni ważną rolę w tej historii - i spojrzymy na środowisko po Rozbłysku z nieco szerszej perspektywy; autor zaskakuje nas w tym tomie narracją trzecioosobową, która pozwala na dokładniejsze rozeznanie się w terenie. Odwiedzimy tajny wojskowy kompleks na Podlasiu, gdzie jeden z nawiedzonych naukowców - Sienkow - prowadzi eksperyment, który ma na celu stworzenie superżołnierza - bestii sterowanej mentalnie, bezkompromisowej i nie do zdarcia. Człowiek to jednak już z przydziału istota nieobliczalna, więc wyniki działań doktora okażą się fatalne w skutkach. 

Ostra, autor grafiki: Mateusz Wilma

Poza wątkiem dotyczącym eksperymentu, przyjrzymy się nieco bliżej sytuacji kobiet, którym przyszło walczyć o posłuch, godność i życie w świecie rządzonym przez mężczyzn. Poznamy bliżej Lenę (ukochaną Kamyka, która jest wyjątkowo atrakcyjną zwierzyną łowną - wielu chciałoby dopaść dziewczynę w swoje brudne łapy); spojrzymy może bardziej przychylnym okiem na Kusą - wychowaną na ulicy, dojrzewającą, pyskatą i nieobytą w towarzystwie - dzikuskę; spotkamy się również z kobietą, która w niczym nie ustępuje kolegom, a na pewno nie słownictwem - podobno pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz, zatem Ostra na długo wwierci się w pamięć czytelnika.



Garść emocji, odrobina melancholii


Zmiana klimatu na nieco bardziej dżdżysty znacząco wpłynęła na nastrojowość utworu. Nasze zmysły nadal atakowane są smrodem wszechobecnych fekaliów, wciąż toniemy w brudzie, a wokół walają się resztki cywilizacji, jednak coś się zmieniło... Wraz z opadami na świat spada kurtyna melancholii, a ludzkość - niepewna swych szans na przetrwanie - popada w ogólny stan przygnębienia. Człowiek musi stawić czoła wspomnieniom, przy czym skonfrontuje oczekiwania i możliwości - tylko ci odporni podołają tej trudnej misji, wychodząc z niej cało.

Poza nastrojami w społeczeństwie istotne zmiany zachodzą również w świecie przedstawionym. Nagle lasy stają się bardziej gęste i mniej przychylne, przejmujący chłód uderza w ubóstwo ze zdwojoną siłą, a wszechogarniający mrok nie odstępuje nas w czasie wędrówki przez grząskie i pełne niespodzianek bagno.

(...) żeński umysł posiada jedną cechę, której nie ma męski - niezwykle rozwiniętą intuicję i empatię, zdolność wyczuwania emocji i wczuwania się w nie.

Trudno doszukać się ckliwości w świecie przesiąkniętym złem, zatem w książce miłość - niewątpliwie istotny element tej historii - nie ocieka lukrem i nie kipi sentymentem. Namiętności będą, owszem, te wymuszone i jednostronne, które oburzą niejednego czytelnika, bo do pieszczoty im daleko, jednak romantyzmu czytelnik nie uświadczy. To odważne i nowatorskie podejście do tematu, ponieważ ze świecą możemy szukać postapokaliptycznej opowieści, w której to działanie i wyjątkowa brutalność grają pierwsze skrzypce, spychając gdzieś poza margines rzewne uniesienia. 

Niezmienny pozostaje język powieści - autor konsekwentnie rzuca w czytelnika mięchem. Proste, często kolokwialne, czasem banalne słownictwo nadal współgra z rozkładem cywilizacji, pozostawiając daleko w tyle wszelkie językowe konwenanse. Ten bezkompromisowy styl jest idealnym dopełnieniem nastrojów społecznych oraz poziomu polskiej kultury. Dialogi - szorstkie, dosadne i trafne - narzucają czytelnikowi szybkie tempo; wchodzimy w sytuację błyskawicznie, chociaż z początku nie do końca się w niej orientujemy.

Niestety tekst nie pozostaje bez wad, a to potrafi zasmucić. Liczne literówki oraz czasem przypadkowe lub często nieobecne przecinki potrafią wyprowadzić z równowagi. W tekście znalazłam również opcję "zrób to sam" dla czytelnika, który może uzupełnić sobie brakujące słowo w nawiasie - to mnie nie zasmuciło, ale rozbawiło. 

Jaki będzie finał tej historii? Tego się nie dowiemy - przynajmniej jeszcze nie teraz, bowiem zakończenie drugiego tomu cyklu S.Q.U.A.T. pozostaje otwarte, chociaż jeden etap podróży dobiegł już końca. Rokowania na przyszłość są obiecujące - autor uporządkował nieco ten znamienny dla pierwszej części chaos, uchylił przed czytelnikiem rąbka tajemnicy, zamknął kilka kwestii i przede wszystkim podszkolił warsztat. 

Trzeci tom to szansa otrzymania odpowiedzi na nurtujące czytelnika pytania: czy cywilizacja jakoś się pozbiera, czy może zginie marnie? Obie opcje wydają się równie kuszące...


Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję