wtorek, 13 września 2016

Taniec nienawiści w pajęczej sieci: "Tarantula"

Tak, był Tarantulą. Jak pająk podstępny i tajemniczy, okrutny i bezlitosny, zachłanny i nienasycony w swoich nieodgadnionych pragnieniach chował się gdzieś i tkał miesiącami luksusową pajęczynę,  złotą klatkę, której był strażnikiem, a ty więźniem.




Tarantula Thierry'ego Jonqueta liczy zaledwie 144 strony - to tak niewiele, a jednak wystarczająco, aby zaciekawić czytelnika, wciągając go w chorą intrygę i bez pardonu przeprowadzić przez historię, której finał zaskakuje. 

Książka Jonqueta doczekała się ekranizacji - może kojarzycie film w reżyserii Pedra Almodóvara pod wdzięcznym tytułem: Skóra, w której żyję? Jeśli oglądaliście, to papierowa historia nie będzie dla Was zaskoczeniem, jeśli nie mieliście jeszcze okazji - zacznijcie od książki.



Nie jest to powieść pierwszej świeżości ani niebagatelnych rozmiarów, co jednak ma swoje plusy - książkę można kupić za kilka złotych (mój egzemplarz kosztował niecałe 8.-), przy czym jej znalezienie nie graniczy z cudem: widziałam ją w księgarni Dedalus oraz w Matrasie, więc zachęcam.

Taniec nienawiści


W cudownej willi wzięty chirurg plastyczny przetrzymuje pod kluczem piękną kobietę. Ewa, chociaż pławi się w luksusie, traktowana jest jak szmata: zmuszana do prostytucji ku uciesze swego pana, znosi obelgi i życie w zamknięciu.  

Nie miał zamiaru cię zabijać ani zagłodzić na śmierć.
Chodziło mu o coś innego.

Ewa jest kobietą o wyjątkowej urodzie: piękna, świeża, o idealnych kształtach - spełnienie marzeń niemal każdego mężczyzny. Na te względy nie pozostaje obojętny również Richard, chociaż każde spojrzenie na piękną kobietę sprawia mu niebagatelny ból i napawa obrzydzeniem. Ewa jest posłuszna i spokojna, przy czym uzależniona od narkotyków, którymi raczy ją mężczyzna. Całe dnie spędza w swoim pokoju, malując i grając na pianinie. Jest zlękniona, zastraszona i całkowicie zależna od swego kata, a jednak między nimi widzimy pewną zażyłość - chorą relację, której on nie chce przerwać, a ona nawet gdyby chciała, również nie może tego uczynić. Oprawca uzależnił się od swej ofiary, a ona zdana jest na jego łaskę. Ewa  czasem się buntuje, a doskonale wie, w które struny uderzyć, aby rozzłościć mężczyznę - ten, trawiony nienawiścią, mści się na niej dotkliwie.

Bardzo chciałabym powiedzieć Wam coś więcej na temat bohaterów czy całej sytuacji, chciałabym zdradzić Wam tę garść tajemnic, w której weszłam posiadanie i zarzucić haczyk, żebyście nie mogli myśleć o niczym innym, ale nie mogę tego zrobić. Wydaje mi się, że zdradzenie choćby jednej tajemnicy czy głębsza analiza zaistniałej zażyłości, odebrałaby Wam przyjemność z lektury, a tego bym nie chciała!

Załapana w sieć


Dałam się złapać - ta historia wciągnęła mnie już na samym początku, a przyznajmy sobie szczerze, że w przypadku tak krótkich form nie ma mowy o długim i powolnym rozkręcaniu akcji. Tu już na wstępie dostajemy coś konkretnego, a potem jest już tylko lepiej. 

Autor utkał sieć intryg, w którą zamieszane są dokładnie cztery osoby i więcej nie trzeba, by zbudować dobrą historię, mocną tragedię osnutą aurą tajemniczości. Opowieść o Tarantuli pełna jest perwersji, jednak nie mówimy tu o zwykłym wyuzdaniu, ale o znęcaniu się nad drugim człowiekiem w ten perfidny i nie dający się do niczego porównać sposób. Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni, a przy okazji nieco zniesmaczeni, kiedy prawda wyjdzie na jaw, bowiem dopiero wtedy będziecie mogli w pełni zrozumieć ten ludzki dramat, w którym Ewa jest tylko jedną z odgrywających swoją rolę osób. 

Historia jest ciekawa, rozwiązania interesujące, a majacząca gdzieś w oddali intrygująca tajemnica aż prosi się o odkrycie. Książkę czyta się w tempie, żeby nie przesadzić - ekspresowym, na co na pewno ma wpływ jej niewielka objętość, ale również brak zapychaczy. Niestety nieco ucierpiał przez to portret psychologiczny postaci - momentami wydają się płytkie, czasem też nie jesteśmy w stanie obdarzyć ich żadnymi emocjami, jednak to nie bohaterowie są tu najważniejsi, ale ich działanie i ta  dziwna mozaika, którą tworzą.

Sytuacja, którą stworzył Jonquet jest absurdalna, a kiedy wydaje się nam, że bohaterowie osiągnęli już dno, że nie można już bardziej poniżyć człowieka, okazuje się, że jednak da się to zrobić. 

To powieść krótka, ale pełna bólu, strachu i takich scen, które potrafią wprawić w konsternację. Tarantula to historia uzależnienia, droga bez powrotu i sytuacja bez wyjścia. 

Czasu nie można cofnąć, a każda kolejna minuta przybliża ich do tego punktu, z którego już nie ma odwrotu. 

Czytaliście?