sobota, 24 września 2016

W Tobie moje Światło: "Światło w mroku"


Zbyt łatwo uczynić z kogoś część siebie.
Zbyt trudno wypełnić pustkę po stracie.



Dawno nie czytałam książki w takich klimatach - Światło w mroku nieodzownie kojarzy mi się z sagą Zmierzch. Nie, nie za względu na skaczące po drzewach, chłepczące krew, migoczące w świetle dziennym wampiry - tego w tej książce na szczęście nie było - ale z powodu nastrojowej niezwykłości, wśród której rodzi się wielkie, zakazane uczucie. Ta miłość nie powinna się zdarzyć, nie ma racji bytu, a jednak - jak to z miłością bywa - stało się, bo w końcu serce nie sługa...


Proste radości w dwóch światach


Eli to taka normalna dziewiętnastolatka, która lubi zabawę, szkicuje, żyje z dnia na dzień, dzieli swój czas między znajomych i rodzinę. To nie jakaś tam szara myszka, która chowa się po kątach, ale urodziwa ślicznotka. Co się okazuje? Otóż dziewczyna nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie jest człowiekiem, ale należy do Lamandii - Rodu Światła, a kiedy przejdzie standardową inicjację, zyska niewyobrażalną moc. Nastolatka jest jednak wyjątkowa nie tylko z tego powodu - to wyczekiwana przez wieki, jedyna w swoim rodzaju istota o szczerym sercu i tylko ona może odnaleźć magiczny Kamień - upragnioną przez wielu przepustkę do władzy. Eli musi uwierzyć, ogarnąć się i nie da się zabić - powoli wchodzi w ten niezwykły świat, który ma jej wiele do zaoferowania...

Jack uświadamia dziewczynie jej pochodzenie - dość brutalnie i bez pardonu, bo chociaż stara być delikatny, trudno przekazać komuś takie rewelacje bez wywracania jego życia do góry nogami... Mężczyzna powinien - ze względu na swoją przynależność - trzymać się od niej z daleka, jednak jemu również zależy na odnalezieniu magicznego Kamienia (ma względem niego plany, które nie spodobałyby się żadnemu ze zwaśnionych rodów). Ta niezwykła, obdarzona wieloma dziwnymi zdolnościami, istota ma prawie trzydziestkę, jednak w gruncie rzeczy jego ludzki wiek nie ma tu znaczenia - realnie dobiega bowiem czterystu lat. 

W tych niecodziennych okolicznościach rodzi się zakazane uczucie - w Jacku jest Mrok, który może stanąć na drodze miłości. Eli zafascynowana swoim opiekunem wprowadza do jego smutnego żywota odrobinę Światła. Mężczyzna prowadzi ją w świat niezwykłości, magii i wielkiej mocy; ona pokazuje mu drobne przyjemności - takie ludzkie, normalne. 

Jak myślicie, czy Światło Eli spłynie na Jacka i wyrwie go z objęć Mroku? A może wygra bestialska natura mężczyzny, która raz na zawsze pogrzebie szansę na miłość? 

Światło czy Mrok?


Co prawda już z takich historyjek wyrosłam, ale Światło w mroku przeczytałam z przyjemnością - może dlatego, że dawno nie trafiłam na taką poplątaną miłość? Książka nie zrobiła na mnie dużego wrażenia, jednak spędziłam z tą lekturą miły wieczór - dałam się porwać w ten specyficzny, nieco magiczny klimat; z aprobatą przyjęłam pomieszanie światów, wprowadzenie zwaśnionych Rodów i zakazane uczucie. Historia jest nieco naiwna, a niektóre wypowiedzi czy działania bohaterów ciut przejaskrawione, ale mimo wszystko było dobrze. 

Jeśli szukacie niezobowiązującej rozrywki - takiej lekkiej lektury z poważnym problemem i mnóstwem miłosnych rozterek, to z pewnością nie będziecie zawiedzeni. Czyta się ją przyjemnie, szybko i, co trzeba zaznaczyć, z zaciekawieniem. W świat wykreowany przez Autorkę wchodzi się gładko i bezboleśnie - nie jest potwornie skomplikowany, a odkrywanie kolejnych tajemnic nie męczy. Mamy tu akcję, której na każdym kroku towarzyszą romantyczne wzloty i upadki; mamy prostą, ale bardzo płynną historię, którą Darkss podała nam w przystępny i przejrzysty sposób.

Wydaje mi się, że gdybym była młodsza o te kilka(naście) lat, to Światło w mroku zrobiłoby na mnie większe wrażenie. A tak? Przeczytałam, rozluźniłam się, spędziłam miły wieczór i nie żałuję, bo czasem warto sięgnąć po coś innego i dać się porwać takiej lekkiej historii. Wydaje mi się, że gdyby ta książka powstała gdzieś za oceanem, zrobiłaby furorę, no i z przyjemnością obejrzałabym jej ekranizację - to idealny materiał na film. 

Podsumowując, Światło w mroku jest udanym debiutem - to potężny, zgrabnie ujęty i dobrze rozwinięty wątek romantycznej, zakazanej miłości osadzony w fantastycznym klimacie, który z pewnością porwie niejedno czułe serducho.



 Odwiedź profil Book Tour Polska


Książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour zorganizowanej przez Stan: Zaczytany. Oli oraz Autorce - I.M. DARKSS dziękuję za możliwość zrecenzowania tej powieści. 

Odrobinę jasnego fioletu oczywiście dołożyłam.  


Jeszcze taki cytat Wam podrzucę, na zachętę :)

Moja mama zawsze mi mówiła, że prawdziwa miłość to zmienianie wad w największe zalety. To marzenia tej drugiej osoby twoim spełnieniem. Jej uśmiech powodem twojej radości. Jej szczęście twoim. Jej łzy twoim cierpieniem. To bycie sobą i całkowita akceptacja. To wybaczenie. Brak wątpliwości i lojalności. Pocieszenie, wsparcie i nieuciekanie od trudności. To dostrzeganie  magii w zwyczajnych chwilach. Zawsze śmiech podziwu, nigdy drwiny. Kochanie z dnia na dzień mocniej. To jej odejście twoją śmiercią. 

Książka powędrowała do kolejnej osoby, która - mam nadzieję - znajdzie w niej coś dla siebie, bo jest w czym wybierać.