poniedziałek, 26 września 2016

"Wyznanie: Prawdziwa historia polskiej prostytutki"



Kto mógłby zmusić do czegokolwiek czterdziestoletnią kobietę, matkę dwójki dzieci, prowadzącą się dotychczas nienagannie, jeśli nie samo życie?
A właściwie niemożność życia.

Lubicie biografie? Ja przyjmę, ale tylko niektóre, co zależy przede wszystkim od tematyki. Wiadomo - każdy ma swoją historię, ale nie wszyscy chcą czy potrafią się nią podzielić, no i w końcu - nie dla każdego nasza opowieść jest fascynująca. Bez zastanowienia sięgnęłam po Wyznanie Janki Szczęsnej. Wyznań to już w życiu przeczytałam wiele, ale z Prawdziwą historią polskiej prostytutki, bo tak brzmi podtytuł tej powieści, miałam do czynienia pierwszy raz. Książkę wypatrzyłam jakiś czas temu i kiedy okazało się, że jest dostępna na Legimi, nie zwlekałam. 


Czy było to spotkanie udane? Nie wiem, czy do końca tego się spodziewałam, ale niewątpliwie to bardzo pouczająca lektura. Dlaczego? Uczy nas przede wszystkim akceptacji i aż wrzeszczy na każdym kroku: NIE OCENIAJ! Jednak człowiek to człowiek i chyba tak już musi być, że w jego naturze leży wygłaszanie sądów oraz ciągłe porównywanie. Wydaje mi się, że podczas tej lektury takie uczucia będą Wam towarzyszyć - spotkacie się z wewnętrznym zaprzeczeniem "nie, ja bym nigdy!", a może nawet mlaśniecie z niesmakiem, "bo jak tak można?"

Różnie się w życiu układa


Czego Janka nie ma? Pracy - takiej dobrze płatnej, która pomogłaby jej wyjść z problemów i znów cieszyć się życiem, a przy okazji zapewnić spokój i normalny start w dorosłość dzieciakom. A co ma? Janka ma czterdziestkę, dwójkę dzieci, długi i zobowiązania, a przy tym jest posiadaczką całkiem atrakcyjnego, chociaż już leciwego ciałka. Janka ma również przyjaciółkę Mariolkę, a ta - z dobrego serca - podsuwa kobiecie pomysł na wyjście z finansowego dołka. Chwila wahania, czas na przemyślenie, wyliczenie zysków i strat, zalet i wad. Decyzja podjęta - Janka zostawia na kilka dni dzieci i wyrusza do niemieckiego burdelu, w którym to zacznie swoją przygodę z prostytucją. Czy żeby wydobyć się z dołka, trzeba upaść na dno?

Pierwszy klient, potem kolejni. Szybkie prysznice, w tak zwanym "międzyczasie", albo brak chwili na ogarnięcie się po poprzednim K. Przystojni mężczyźni, wielcy romantycy, podstarzali śmierdziele, spoceni zapuszczeni, dziewięćdziesięciolatkowie. Pijani, trzewi, naćpani. Delikatni lub brutalni. 

I to ciągłe zdziwienie współtowarzyszek oraz policjantów, bo w końcu niewiele kobiet zaczyna działać w branży, mając na karku czterdziestkę. 

Jankę wciągnęło - ewidentnie, bo to może nie są pieniądze, które zarabia się łatwo i z przyjemnością, bo można je nazwać brudnymi i zdobytymi przez upodlenie, ale wiecie - pieniądz nie śmierdzi. Kobieta próbuje się oderwać, zacząć w Polsce życie od nowa, ale gdzie zarobi tak wiele, w tak krótkim czasie? Gdzie tu miejsce na miłość, macierzyństwo czy człowieczeństwo? Gdzie godność i pewność siebie? Gdzie optymizm i zaradność? 


Drzwi prostytucji raz otwarte na zawsze pozostają uchylone…



I więcej Wam nic nie powiem, bo wydaje mi się, że warto spróbować przeczytać tę biografię we własnym zakresie - motyw przewodni znacie, a czy interesuje Was wejście w świat prostytucji, musicie rozważyć w środeczku. 

Zaczytaj się


Książkę czyta się bardzo szybko. 

Po pierwsze napisana jest prostym, często dosadnym językiem - Autorka otwarcie mówi o swoim kurewstwie i bez pardonu wprowadza nas w burdelowe pielesze. 

Po drugie historia jest ciekawa, spójna, chociaż nieco okrojona ze szczegółów i z większych emocji, bo chciałoby się poznać  więcej, zobaczyć mocniej i doświadczyć emocjonalnego napadu. 

Po trzecie brak zapychaczy - jest konkretnie i na temat, bez upiększania, bez powtarzania, bez kombinowania.

Po czwarte brak większych emocji. Tu nie będzie łez, bo i sama bohaterka się nad sobą nie użala. Może jakiś ognik współczucia się pojawi, ale wydaje mi się, że styl, którym napisane zostało Wyznanie, narzuca czytelnikowi jego odbiór. Raz dostajemy opowieść Janki, która obdziera rzeczywistość ze złudzeń, a chwilę później zderzamy się z narracją w trzeciej osobie. 



Nie tylko prostytucja, bo będzie również co nieco na temat miłości, wszelkiej maści uprzedzeń (czy hasło "nasz klient - nasz pan" zobowiązuje?) i takich typowych ludzkich rozterkach: być czy mieć? W tej książce znajdziecie coś więcej - to doskonały materiał o życiu, który nakłoni Was do refleksji. I nie o ocenę tu chodzi, ale o istnienie w ogóle. Czy polska kobieta naprawdę musi się uciekać do sprzedawania własnego ciała, żeby móc żyć na jakimś poziomie, żeby się ustabilizować i nie przejmować przyszłością swoich dzieci? Jakie wsparcie daje nam nasz rząd? Jak walczyć, kiedy na wygraną nie ma szans?

Zainteresowani?