poniedziałek, 26 września 2016

Zapamiętaj: Bądź dobrą matką!: "Dobra matka"


Mam wrażenie, że intymność jest teraz deficytowym towarem... Dlaczego ludziom nie wystarcza przeżywanie miłości lub zachwytu w gronie najbliższych?Dlaczego potrzebują podziwu całego świata?


Dawno nie czytałam kryminału, a już takiego w polskim wydaniu... nawet nie potrafię sobie przypomnieć, co było ostatnie. Jednak nic straconego - wszystko można nadrobić. Tym razem wybór padł na Dobrą matkę autorstwa Małgorzaty Rogali. Jest to drugi tom cyklu o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyki. Przyznaję bez bicia, że to moje pierwsze spotkanie z Autorką i od razu obiecuję sobie, że po wcześniejszy tom sięgnę, żeby móc spojrzeć na tę parę w pełnej krasie. Mimo wszystko Dobrą matkę można przeczytać osobno - pomimo wspomnianych w tym tomie wydarzeń oraz relacji, które narodziły się w Zapłacie, historia  jest na tyle spójna i tak poprowadzona, że opowieść tę można odczytać całościowo, a brak znajomości jedynki wcale w tym procesie nie przeszkadza.

Bądź dobrą matką!


Małgorzata Rogala wzięła na tapet problem bardzo istotny i bardzo na czasie. Akcja powieści kręci wokół Facebooka, a dokładniej rzecz ujmując, odnosi się do chronienia swojej prywatności, do szastania danymi (przede wszystkim upubliczniania wizerunku), które dotyczą nie tylko nas, ale i naszych rodzin - w szczególności zaś dzieci. Ile znacie mam, które zasypują zdjęciami swoich pociech Wasze ściany na FB? A może same wrzucacie bez skrępowania, nagminnie i bez żadnej refleksji zdjęcia Waszych maluchów, samochodów, szkół, mieszkań, pracy, placów zabaw? Jak często zdarza się Wam informować znajomych, gdzie, z kim i kiedy się spotykacie? A może egzotyczne wakacje i "2 tygodnie nie ma Was w domu"? A może zdjęcie i zaznaczenie lokalizacji, bo przecież "Tu codziennie bawimy się z Córcią"? Wielu użytkowników FB tłumaczy, że przecież wie, kogo ma w znajomych i jest świadoma tego, komu udostępnia swoje informacje, ale, ale! Czy na pewno pokazywanie swojego synka w pierwszej kąpieli, pierwsza kupa zrobiona na nocnik czy pierwsze, oczywiście samodzielne i niezwykle odważne wyjście na podwórko są tym, czym powinniśmy się dzielić poza rodzinnym gronem? Naprawdę musimy poinformować o przechodzonej ospie czy śwince naszych znajomych i bezwarunkowo wesprzeć nasze wyznanie zdjęciem schorowanej pociechy?

Wiecie, ja sama nie mam nic przeciwko wrzucaniu zdjęć czy pewnych informacji do sieci, ale myślę, zanim udostępnię. Kiedy czasami oglądam zdjęcia maluchów, które pojawiają się na ogólnodostępnych grupach, łapki mi opadają... Czy wiemy, kto siedzi po drugiej stronie i co robi, kiedy przygląda się fotce naszej małej, słodkiej córki, która tak wspaniale umazała sobie buźkę lodem? Już pomijam fakt, że ten synek na nocniku niedługo wyrośnie i pójdzie do szkoły, a Internet nie zapomina...

Powieść Rogali dotyka właśnie tego tematu - bezmyślnego wrzucania zdjęć do sieci, bo jak się okazuje, zawsze po drugiej stronie monitora znajdzie się jakiś świr, który coś sobie ubzdura, a potem powoli i konsekwentnie wprowadzi swój plan w życie, ale najpierw wyśle wiadomość z ostrzeżeniem: Bądź dobrą matką! Kto stoi za zabójstwami-egzekucjami młodych matek i jaki jest tego powód? Warto przeczytać, żeby poznać odpowiedzi na te pytania, a przy okazji zastanowić się nad konsekwencjami dzielenia się ze znajomymi i nieznajomymi zdjęciem pierwszej kupki czy serią fotek strzeloną w czasie zabawy.


Dobry kryminał


Dobra matka to dobry kryminał - nie rewelacyjny, nie powalający, ale dobry i do tego ciekawy, na co chyba największy wpływ ma tematyka. Autorka zaskakuje czytelnika ilością wątków, bo nie tylko o zdjęciach małych dzieci będzie tu mowa, ale też o: wykorzystywaniu seksualnym, luksusowych prostytutkach, problemach dojrzewającego chłopca, zwadach rodzinnych i co nieco o miłości. Na szczęście wątki są wyważone na tyle, że czytelnik nie gubi się w tej historii, a każdy kolejny element układanki wciska w wolne miejsce. Jest dobrze. 

Niestety sam wątek kryminalny nie jest zadowalający. Opisane morderstwa były kompletnie pozbawione emocji i takiej porządnej dawki "paskudności". Ja tam lubię bardziej rozbudowane opisy i większe zawirowania. Z pewnością na ten brak szczegółów miał wpływ rodzaj zbrodni, bo w końcu co ciekawego i wymyślnego można napisać na temat egzekucji: pif-paf i po krzyku. Zabrakło mi tu finezji, polotu - szkoda, bo mogło być niesamowicie, a było poprawnie. Zabrakło mi takiego pazura, dreszczyku emocji...

Głowni bohaterowie są normalni - żadni z nich mocarze, nie też posiadają cudownych zdolności czy szczególnych cech, które wyróżniałby ich w tłumie - to po prostu zwykła para policjantów, którzy współpracując, starają się złapać mordercę. Takie potraktowanie postaci ma dobre i złe strony - raz: możemy wcielić się w rolę śledczego bez żadnego problemu, bo zdaje się być takim samym człowiekiem jak my; dwa: chciałoby się czegoś konkretnego, określonego i innego, bo w końcu lubimy podziwiać i z uznaniem kiwać głową, bo my byśmy na coś nie wpadli, faktów nie połączyli albo czegoś nie znieśli...

Powieść Małgorzaty Rogali jest w porządku - na pewno można spędzić przy niej przyjemny wieczór. Może i nie będzie wielkich zachwytów, szalonych emocji, ale sam motyw przewodni jest wart uwagi - można się nad tym pochylić. Autorka świetnie przedstawiła internetowe realia, doskonale łącząc je z pewnymi zdarzeniami (subtelnymi pstryczkami), które raz po raz podsuwa nam w kolejnych scenach. Zakończenie jest odpowiednie - spójne z poprzedzającą je historią i, co ważne, nie jest wymyślne czy naciągane.

Dobra matka to dobry kryminał na dobranoc - tak zamiast siedzenia na Facebooku ;)