poniedziałek, 31 października 2016

"Niedomówienia": zapach sekretu i lawina emocji


Czasami tak jest, że gdy o czymś tak marzysz i marzysz, to boisz się te marzenia realizować, bo wydaje ci się, że jeżeli się uda, to zostanie po nich pustka.


Lekturę książek autorstwa Anny Sakowicz zawsze odkładam na jakieś bliżej nieokreślone "później" i w sumie nie mam pojęcia, z czego wynika to ciągłe odwlekanie.... Może z obawy, że nie będzie tak przyjemnie jak w przypadku Szeptów dzieciństwa? Może z powodu pewnej awersji do obyczajówek? Czasem jednak pluję sobie w brodę, bo kiedy już zasiadam do lektury, przepadam bez reszty i od razu obiecuję sobie, że prędko wezmę się za pozostałe powieści Autorki, bo w gruncie rzeczy nie ma się czego obawiać...


(...) zapach książki to suma zapachu słów użytych przez autora.

Zapach Niedomówień


Ta powieść pachnie farbą drukarską, papierem, tajemnicą, marzeniami i niepokojem. Już na początku lektury otula nas woń niewielkiej drukarni, ale też skołtunionej pościeli, a pierwsze zdania budzą niepokój, nakręcając mechanizm podejrzeń, uruchamiając wyobraźnię. Dajemy się wciągnąć w grę z pewnym niewyjaśnionym przekonaniem, że już teraz wiemy, o chodzi. Nie wiemy, zapewniam. I to zachwyca, nie pozwalając się oderwać od tej książki aż do ostatnich stron - te wszelkie niedomówienia, sekrety i wpleciona w opowieść historia Biblii Gutenberga - to po prostu musiało się udać...

Wydawnictwo Szara Godzina

Główną bohaterką Niedomówień jest czterdziestoletnia Janka - właścicielka niewielkiej drukarni, która wciąż szuka swojego miejsca w świecie. Niby zakotwiczona w codzienności, a jednak wciąż bujająca w obłokach. Miota się między marzeniem o wydaniu własnej powieści kryminalnej a napisaniem reportażu będącym spełnieniem marzeń ojca i dziadka. Żyje w związku, chociaż przyznaje, że ten nie daje jej szczęścia, no i lubi krówki, a napisy na papierkach traktuje jak wróżbę z chińskich ciasteczek :) 

Janka żyje spokojnie - można rzec, że bez szału - pracuje, cieszy się z małych radości dnia powszedniego, a do największych należy skład i druk książek, na które niestety zleceń jest niewiele... I nagle wszystko się komplikuje! W życie kobiety wkrada się tajemnica, która nie daje jej spokoju: kierowana ciekawością, daje się wciągnąć w grę, która zmusi ją do poszukiwania swojej tożsamości, a to, co dotychczas traktowała jako pewnik, rozpada się na malutkie kawałeczki.

Niedomówienia to powieść o marzeniach, niepewności, spełnieniu, ale również o konsekwencjach i konieczności odnalezienia się w nowej sytuacji, co bywa trudne, szczególnie gdy rodzina wszystko wie najlepiej...

Czytelnicza orgia


Znów dałam się porwać. Nie mogłam się oderwać od tej historii, a główny problem, który nagle wyskoczył przede mną, a którego w ogóle się nie spodziewałam, okazał się fascynujący, przy czym niezwykle ważny.

Anna Sakowicz w nieco humorystycznym tonie poruszyła temat istotny i aktualny - dotknęła takiego motywu, który w niejednej rodzinie jest powodem rozłamu, a dla wielu wydaje się nie do przerobienia, bo jak żyć ze sobą, kiedy to, w co wierzymy, nagle okazuje się niepewne?

Autorka udowadnia, że życie to nieskończony ciąg przyczyn i skutków. Słowa Wisławy Szymborskiej, że "tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono" doskonale oddają klimat tej powieści, zmuszając nas przy tym do zastanowienia nad sobą. Czasem po prostu bywa tak, że jeden krok skutkuje lawiną nowych wydarzeń, wśród których musimy nauczyć się funkcjonować i, niestety, nie możemy tu odkładać przemyśleń na bliżej nieokreślone "później". Niektórych spraw nie można odkładać, szczególnie gdy dotykają tych najwrażliwszych strun w naszym sercu. 

Historia jest wciągająca i niemalże magiczna - szybko damy się wciągnąć w niesamowity klimat drukarni, z niecierpliwością ruszymy do Parku Gutenberga i z nieskrywaną ciekawością pojedziemy na miejsce tajemnej schadzki. Warto zaznaczyć, że powieść jest bardzo przyjemna w odbiorze - styl lekki, język często kolokwialny, czasem pojawi się jakiś wulgaryzm, ale wszystko to jest wyważone, tu nie ma przesady czy bezsensownego szokowania, ale to właśnie siła tej powieści. Czytelnik dostaje historię, która mogła zdarzyć się każdemu, a wszystko to przełknie gładko - nie ma mowy o zniesmaczeniu!

Od czego zaczyna się czytanie nowej książki? Od zapachu. Otwiera się wolumin mniej więcej na środku. Rozkłada się przed sobą niczym ciało kochanki i zanurza twarz, wciągając w nozdrza jej zapach. To jak gra wstępna przed czytelniczą orgią.

Wąchanie  książek jest mi obce - przyznaję, że nie wącham, ale słowa mają moc, więc przy okazji lektury niuchnęłam raz czy dwa... Od tego zacznijcie lekturę Niedomówień, dajcie się owinąć w zapach  farby, by w tym książkowym nastroju wziąć niejeden ostry zakręt. Czytelnicza orgia będzie z pewnością satysfakcjonująca.