czwartek, 6 października 2016

Norweska kultura drewna: "Porąb i spal"

Wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie.




A kto powiedział, że takie poradniki mogą czytać tylko faceci? Przeczytałam, od deski do deski, tak trochę na przekór, kierowana ciekawością, a do lektury podchodziłam z ironicznym uśmieszkiem, który mówił jedynie tyle: o drewnie, serio? Okazuje się, że o tym materiale można napisać bardzo wiele - niemal w każdym słoju kryje się inspirująca opowieść, a każdy sęk może być małym ziarenkiem, z którego wykiełkuje potężna pasja.



Książka o drewnie


Książka napisana przez Larsa Myttinga jest poradnikiem, a główna tematyka tegoż dotyczy drewna. Tu nie ma żadnej pułapki, niedopowiedzeń - tu po prostu mowa jest o drewnie.

Nie jest to jednak zwykły, typowy poradnik, chociaż oczywiście dowiecie się, skąd brać drewno, kiedy je składować i jak suszyć, poznacie techniki układania i zapoznacie się z najlepszymi, najwydajniejszymi metodami spalania. Autor pokaże Wam odpowiednie narzędzia służące do ścinania drzewa, rąbania i obróbki.  

Porzućmy jednak to, co typowo męskie (ja nie potrafię zachwycać się pilarką czy siekierą). Przyznaję, że zdarzyło mi się rąbać drewno, a układanie je w wielką stertę nie jest mi obce, jednak nie upatruję w tej rąbance przyjemności, nie zdarzyło mi się  również medytować nad pieńkiem... 

Przejdźmy zatem do tego, co mnie zachwyciło w tej książce. Na uwagę zasługują ilustracje - piękne, wyraźne, niezwykle zróżnicowane (a wydawałoby się, że to tylko drewno). Przyznam, że urzekły mnie te fikuśne stosy i sama chętnie patrzyłabym na taki z okna mojej kuchni (oczywiście, kiedy już dorobię się domku z ogrodem, który trzeba będzie ogrzewać za pomocą drewna).


Autor przekonał mnie, że w drewnie tkwi artystyczna dusza, a poza funkcją praktyczną (ogrzewaniem) posiada również wymiar niematerialny. Tak, wiem, że to czyste szaleństwo... 


Wspomniałam, że Porąb i spal jest poradnikiem i, jak każda publikacja tego typu, dostarcza nam mnóstwa niezbędnych (przynajmniej w norweskich warunkach) informacji, chociaż podejrzewam, że wiedza ta znalazłaby również zastosowanie w naszym kraju - sama spróbuję zbudować taki fikuśny stosik. Jednak, gdyby nie styl Autora, wiedza ta była sucha, a wszelkie ciekawostki ulotniłyby się z naszego umysłu, tak jak kłęby czarnego dymu naprędce uchodzą z komina... Gawędziarki styl Myttinga pozwala nam na wejście w ten drewniany świat i, uwierzcie mi, czytając książkę o drewnie, można dać się wciągnąć, można dać się również zaskoczyć i, co zdarzyło mi się niejednokrotnie, rozmarzyć. W poradniku znajdziecie historie, wspomnienia, anegdoty, które umilą Wam lekturę tej książki i z pewnością nie pozwolą się od niej oderwać.

Mnie - kobietę mieszkającą w centrum dużego miasta, która drewno tyka średnio dwa razy w roku - ta publikacja zachwyciła. Nie, nie kupię sobie pilarki i nie zacznę ścinać okolicznych drzewek, nie zainwestuję również w najwyższej jakości siekierę i nie pójdę w las po to tylko, żeby móc przyjmować blisko 10 000 kalorii dziennie (!), jednak czytając o drewnie, spędziłam przyjemne popołudnie, poznałam jego tajemnice, dostrzegłam jego piękno.



Warto czasem poszerzać swoje horyzonty i zapuścić się - byle nie za często - do mroźnej Norwegii, by odpocząć od naszego pędzącego, naszpikowanego elektrycznością świata, przy z wolna płonących polanach w małych, norweskich kominkach.