niedziela, 16 października 2016

Przebaczyć niewybaczalne?: "To, co zostało"

Łatwo mówić, żeby robić to, co słuszne, i uniknąć tego, co naganne, ale w sytuacji podbramkowej człowiek uświadamia sobie, że nic nie jest czarne lub białe.
Są jedynie odcienie szarości.


Znów wracam do serii (jednej z moich ulubionych) Kobiety to czytają! Tym razem na tapecie znalazła się Jodi Picoult - autorka, która za każdym razem, mimo serwowania różnorodnej tematyki, zawsze trafia w moje najczulsze struny. Tym razem książkę To, co zostało chwyciłam w ciemno, kierując się jedynie nazwiskiem pisarki. Nie czytałam recenzji, nie spojrzałam nawet w rekomendacje, ot - po prostu zaczęłam lekturę. Jakież było moje zdziwienie! Jodi zaskoczyła mnie kolejny raz - nie tym, że to książka dobra i wartościowa, ale motywem przewodnim... To, co zostało jest historią, która przeniesie nas w trzy różne światy: magiczną opowieść, obóz koncentracyjny i współczesne miasteczko. Kat i ofiara, wina i kara, dobro i zło - wszystko to, a nawet więcej.

Trzy światy


Historia, którą tym razem serwuje nam Jodi Picoult zaskakuje na każdy kroku. Już samo jej podanie jest szczególne, ponieważ głos należy tu do wielu bohaterów, a dodatkowo kolejne rozdziały przeplecione zostały fragmentami niesamowitej opowieści. Ale od początku...



Tu i teraz poznajemy Sage - dziewczynę z blizną na twarzy, która unika ludzi, pracując jako piekarz. W nocy zamyka się w piekarni, w ciągu dnia odsypia, a w międzyczasie spotyka się z żonatym mężczyzną - właścicielem zakładu pogrzebowego, który trzy lata wcześniej pochował jej matkę. Poza tym uczęszcza do grupy wsparcia dla osób, które nie mogą pogodzić się ze stratą najbliższych i tam poznaje Josefa, z którym od razu się zaprzyjaźnia.

Oto paradoks straty:
jak coś, czego już nie ma, tak bardzo może nam ciążyć?


Josef ma około dziewięćdziesiątki, jest przemiłym starszym panem - lubianym, docenianym wśród lokalnej społeczności - to wzór cnót. Nic jednak nie jest takie, jakim się wydaje... Mężczyzna skrywa mroczną tajemnicę, która nie pozwala mu spać spokojnie - był jednym z oprawców w Auschwitz. Ten sekret mógłby zabrać ze sobą do grobu, ale teraz, u kresu swego życia, prosi Sage o pomoc w pożegnaniu się ze światem, liczy na to, że Żydówka wybaczy mu krzywdy, które wyrządził i "pomoże" mu umrzeć. Dziewczyna ma szansę wymierzyć sprawiedliwość, ale czy jej moralność nie stanie jej na przeszkodzie?

Jest jeszcze babcia Minka - kobieta, która po latach decyduje się opowiedzieć swoją, ukrywaną od zawsze, historię, która (jak się zapewne domyślacie) jest pełna bólu i okrucieństwa...

Zapytasz mnie, dlaczego nie opowiedziałam ci tego wcześniej. Ponieważ wiem, jaką siłę ma opowieść. Może zmienić bieg historii. Może ocalić życie. Ale można też w niej zatonąć na dobre.

Poza wspomnieniami Minki, dostaniemy również opowieść, która pełni bardzo ważną rolę w całej historii, a przy tym nadaje złu nowe, niemalże bajkowe oblicze. W historii o potworze, młodej dziewczynie i miłości z pewnością znajdziecie drugie dno...

Jodi Picoult wie, gdzie uderzyć. Nie pierwszy raz jej powieść robi na mnie ogromne wrażenie i po raz kolejny miałam do czynienia z czymś ważnym, co musiałam przerobić w sobie. W tej historii nie ma bohaterów czarnych i białych - znajdziecie tu różne odcienie szarości i, co nie ulega wątpliwości, sporo moralnych zagwozdek, które zmuszą Was do przemyśleń. 

Czy zamordowanie staruszka jest moralne, nawet jeśli on mordował wcześniej Żydów? 

A może to akt litości? 

Czy po tylu latach warto grzebać w czyjejś przeszłości, rozdrapywać jego rany? 

Może niektórym historiom nie warto dawać "drugiego życia"? 


Warto przeczytać


To, co zostało jest moim zdaniem najlepszą - z dotychczas przeze mnie przeczytanych - książką Jodi Picoult.

1. Od tej historii nie sposób się oderwać. Zaskakuje na każdym kroku, a wraz z rozwojem akcji pragniemy więcej. Tutaj po prostu wszystko ciekawi, każdy element jest intrygujący: chcemy koniecznie dowiedzieć się, jaką decyzję podejmie Sage, nie możemy się oderwać od bolesnych wspomnień Minki czy od wyznania Josefa. No i opowieść o potworze...

2. Autorka doskonale połączyła przeszłość z teraźniejszością, świat realny (aż do bólu) z wymyśloną historią pełną ukrytych znaczeń. Każdy z bohaterów dostał tu szansę opowiedzenia swojej historii, a wszystkie są częścią większej układanki, którą ujrzymy w pełnej krasie w wielkim finale - zakończenie jest zaskakujące! 

3. Tło historyczne jest dopracowane, a mnogość szczegółów (znanych mi z innych powieści czy dokumentów) wzmacnia przekaz. Autorka skrupulatnie przygotowała się do tej opowieści. Nie powiem, że wejście w ten świat odbywa się bezboleśnie, ale z pewnością styl sprzyja płynnemu przejściu przez "to wszystko". Mam za sobą już wiele powieści, które odnoszą się do Holokaustu - tu historia ważna jest zawsze, ale przy tym (dla czytelnika) forma musi być "zjadliwa". U Jodi jest, jak najbardziej.

4. Nie tylko zło! We wspomnieniach Minki znajdziemy też takie, które przywracają nam wiarę w dobro - można być człowiekiem nawet w obliczu wojny. Takie wzmianki nieustannie kojarzą mi się z postacią Oskara Schindlera....  

Jeśli nie boicie się takiej tematyki, koniecznie przeczytajcie To, co zostało. Powieść jest wciągająca, mocna i ważna, a przy tym zmusza do refleksji, porusza i zaskakuje. Dla mnie to połączenie idealne - wartościowa treść w przystępnej formie oraz dynamiczna historia z zaskakującym finałem. Nie pozostawia czytelnika obojętnym, ale zmusza go na spojrzenie na Holokaust poprzez pryzmat kata i ofiary oraz tych, którzy pozostają poza tą historią, a jednak wciąż siedzą w niej po uszy. Świetna, po prostu świetna.