wtorek, 4 października 2016

"Skazani na ból" A. Lingas-Łoniewska

Czasem trzeba pokochać kogoś, kto na nie zasługuje,
aby potem trafić na tę właściwą osobę.




Skazani na ból autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej to książka, którą miałam na uwadze już od jakiegoś czasu - polecona mi przez zaprzyjaźnioną Blogerkę, czekała na swoją kolej wśród licznych, polecanych przez innych Blogerów, tytułów. Kiedy jednak okazało się, że książka jest dostępna na Legimi, pobrałam ją od razu i... znów czekała w kolejce przez prawie dwa tygodnie. Dzisiaj bardzo żałuje tego, że przeczytałam tę historię... tak późno.

Mimo wszystko


Skazani na ból  to historia miłosna, która zaczyna się jak wiele innych historii. Mamy tu zbuntowanego, przystojnego mężczyznę i grzeczną, wyłuskaną osiemnastoletnią ślicznotkę. Poznają się przypadkiem, kiedy n wyrywa ją z rąk oprawców i, co się okazuje już w prologu, nie jest to ich pierwszy raz, znają się bowiem od przedszkola.



Autorka poszła jednak krok dalej i tchnęła życie (dużo tego wszystkiego) w tę opowieść. Aleks - mimo że przystojny jak wszyscy bohaterowie New Adult lub przynajmniej zdecydowana większość - jest skinheadem i już ten fakt wywołuje w Czytelniku taki niewielki niepokój, a może i pewien niesmak, bo jak często zdarza nam się czytać o neonaziście, który rzuca w Was swoimi wielkimi ideałami rodem z obozu koncentracyjnego? Czy można polubić lub chociaż zrozumieć bohatera, który tak mocno wierzy w siłę białego narodu, że gotów jest zglanować każdego brudasa, rozwalić malutką orientalną knajpę czy nienawidzić z zasady, z urzędu, uznając tych pozostałych za podludzi? Honor i skumulowana wewnątrz złość nie pozwala przejść Aleksowi obojętnie obok krzywdy, którą wyrządza się białej kobiecie i tak poznaje Amelię.

Amelia to dziewczyna z dobrego domu. Osiemnastolatka obecnie ułożona (chociaż swoje ma za uszami), ucząca się dobrze, zżyta z rodziną, ale i połączona z nimi bólem. Dziewczyna uparta, inteligentna i otwarta na świat, a przede wszystkim tolerancyjna.

Łączy ich wiele, ale dzieli jeszcze więcej, a to, na co się decyzją, będzie miało wpływ na ich przyszłe życie. Czy można pokochać skina? Można, a co więcej można wydobyć z niego ogrom pozytywnych uczuć. To nie jest łatwa miłość - to sztuka akceptacji, walki o szczęście, próba zrozumienia, chęć poznania. Amelia musi zmierzyć się z nie lada problemem, z gniewam i nienawiścią, które buzują w żyłach Aleksa. On musi nauczyć się żyć z kimś, co okazuje się ogromnym wyzwaniem dla kogoś, kto całe życie liczył tylko na siebie. Czy jego przekonania staną ich miłości na przeszkodzie? Jak wiele można wybacz, ile można poświęcić, żeby być z drugą osobą?

Muszę to z siebie wyrzucić: to jedna z najlepszych książek z gatunku New Adult, jakie zdarzyło mi się czytać do tej pory, a trochę już tego było. Agnieszka Lingas-Łoniewska podeszła do tematu profesjonalnie - widać ogromną  prace, którą włożyła w stworzenie postaci Aleksa (dodatkowo na końcu książki znajdziecie ankiety, które stanowią uzupełnienie jego osoby/całej historii) - dla mnie jest wiarygodny, no po prostu taki, jaki być powinien, a to ważne, nawet bardzo i nawet wtedy, kiedy jego sposób myślenia jest mi kompletnie obcy. Amelia jest nieco denerwująca - taka słodka, prawie idealna, niemalże nierealna, ale tylko do czasu - intensywny rozkwit relacji z chłopakiem, wydobywa z niej takie normalne, ludzkie odruchy, pokazując nam jej ciemną stronę  (nie jakąś tam niemożliwą do zaakceptowania czy potwornie przejaskrawioną, nie - po prostu Amelia staje się bardziej ludzka).

Ważne i mocne


Akcja Skazanych na ból toczy we Wrocławiu. Przyznam, że przyjemnie było poczytać o tych wszystkich uliczkach, dzielnicach i punktach orientacyjnych, które zdarza mi się mijać. Niestety, jednak bez większej szkody dla treści czy raczej emocji, jedna z tajemnic została przeze mnie bardzo szybko odkryta, co wynika ze znajomości jednej z dzielnic Wrocławia - mieszkałam w pobliżu książkowego miejsca akcji, więc tu zaskoczenia nie było, ale! Ale wielki, olbrzymi ukłon w stronę Autorki za pomysł, za rozwinięcie i za wykonanie tak trudnej misji - jestem pod wrażeniem.

Co jest jeszcze ważne dla Czytelnika? Oczywiście, że zakończenie. Często mówimy o tym, że książka jest wartościowa, świetnie się ją czyta, dużo zostaje w głowie, a kiepskie zakończenie zatruwa nam cały przekaz. Nie pamiętamy już o porządnie  rozwijającej się akcji, nie myślimy o tych łzach, które wylaliśmy (oj tak, tu się autentycznie wzruszyłam), ale skupiamy się na marnym końcu. I coś Wam powiem - o kiepskim finale nie ma tu mowy, ponieważ zakończenie Skazanych na ból zaskakuje, wywołuje mnóstwo emocji i do tego jest wyjątkowe (powieść wyrwała się ze szponów przesłodzonych newadultowych finałów).  

Na koniec dodam jedynie, że książkę czyta się szybko, ponieważ jest napisana prostym i przystępnym językiem. Nie unikniemy tu wulgaryzmów, które po prostu musiały się znaleźć w dialogach, obelg i mocnych słów skierowanych do innych narodowości też nie zabraknie, więc bądźcie na to gotowi. Co prawda zdarzają się potknięcia językowe, jakaś literówka, zabłąkany przecinek czy nie do końca rozwinięta sytuacja (chciałoby się czas mocniej!), ale jest tego niewiele i to wcale nie  jest ważne, naprawdę... Skazani na ból to bardzo dobra książka, której można wybaczyć niewielkie mankamenty. Mnie urzekła, zmusiła do stawienia czoła swoim przekonaniom - głębsza refleksja była :) Zakończenie bardzo mi się podobało, a do tego nie potrafiłam oprzeć się wzruszeniu i oburzeniu. 

Zacznijcie wcześniej. Ja popełniłam ten błąd i co? Musiałam skończyć, nie udało mi się odłożyć tej książki, takiej niedoczytanej...


Było to moje pierwsze spotkanie z piórem Autorki, ale absolutnie na tym jednym razie nie poprzestanę. To jest to.