środa, 5 października 2016

Skończ ze znieczulicą: "Polska odwraca oczy"


Tylko prawda powiedziana w odpowiedni sposób (...)
daje gwarancję skuteczności.


Książka wpadła mi w oko u Zaniczki, która rzuciła czytelnikom wyzwanie, namawiając nas do przeczytania tego reportażu, do poświęcenia chwili na lekturę, refleksję i w końcu - do porzucenia obojętności. Przyjęłam, przeczytałam, przemyślałam i jestem zdruzgotana, naprawdę. Dzisiaj z czystym sumieniem polecę Wam książkę Polska odwraca oczy autorstwa Justyny Kopińskiej.

Samo życie


Pierwszy przeczytany przeze mnie reportaż, który dotyczy Trynkiewicza, wyprowadził mnie z równowagi - to taki mocny strzał w kolano, na dobry początek. Rozmowa z żoną więźnia jest, co tu dużo mówić, niesamowita w swej prostocie. Ona - zakochana, oddana mężowi, usprawiedliwiająca:

Ludzie nie biorą pod uwagę, że po pierwsze, te zabójstwa były dawno, a po drugie nie wiadomo, kim obecnie byłyby te dzieci. Może wyrosłyby na zabójców lub złodziei. Kto włóczy się samotnie przy rzece w wieku kilkunastu lat? Według mnie w przypadku osiemdziesięciu procent molestowań i gwałtów ofiara jest sama sobie winna.

Kobieta nie rozumie nagonki na ukochanego, nie przyjmuje do wiadomości zła, które wyrządził, a w ogóle... to Wy się wszyscy nie znacie, bo to w końcu wina ofiar, bo to dawno było, a ludzie się przecież zmieniają. 



Inny reportaż dotyczy znęcania się nad pacjentami Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim. Wiecie, jakich obrzydliwości dopuściły się osoby, które są odpowiedzialne za młodych, zagubionych ludzi , ile zła wyrządził personel tego ośrodka? Wyobrażacie sobie wielogodzinne unieruchomienie, bicie, upodlenie - czynem i obelgą - nieuzasadnione faszerowanie lekami?

Część personelu obwiniała o przemoc ordynator, natomiast ona złożyła pismo, w którym opisywała kary stosowane przez salowych bez jej wiedzy. 

Kiedy ofiary zaczynają mówić, nagle okazuje się, że nie ma winnych. Słowo pacjenta odbija się od muru zbudowanego z autorytetu, znajomości i prawa. Kto uwierzy w niestworzone opowieści dzieciaków, kto odważy się strącić Annę M., odpowiedzialną za bestialstwo, ze stołka?

Inny reportaż dotyczy gwałtu i drogi, którą musiała przejść ofiara. Wiecie, co zdarzyło się w Elblągu? Wyobrażacie sobie, jak czuje się zgwałcona kobieta, którą zbywa się stwierdzeniem, że zapewne sama tego chciała, że ubiór, że alkohol, że oprawca taki ułożony i to niemożliwe? 

Policjantka pytała, czy na pewno sama tego nie chciałam. Sugerowała, że zmyślam. Ona krzyczałaby głośniej i pobiłaby gwałciciela.

Jakie wsparcie dostała kobieta? Poza tym od męża, żadnego. Zamiast sprawiedliwości, czekało ją kolejne upokorzenie. Czy warto w ogóle zgłaszać gwałt?

To tylko część tego, co znajdziecie w reportażu Kopińskiej. To jedynie ułamek tego bólu, który dotyka ofiary, mały wycinek bezsensu, z którym nie da się walczyć. Poznacie również historię dzieci, które były katowane przez siostrę Bernadettę, poprzedzone opowieścią o zaginięciu małego Mateusza; niemoc w stosunku do choroby, która odbiera krok po kroku chęć do życia; więzienny handel narkotykami. Zobaczycie, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, poczujecie to, niestety.


Łamie serce

Polska odwraca oczy łamie serce, odbiera nadzieję, zwraca uwagę na to wszystko, co na co dzień jest zamiatane po cichu pod dywan, bo tak wygodniej, bo tak lepiej, bo skoro coś poszło w czasie dochodzenia nie tak, to należy pominąć to milczeniem. Milczenie zabija w nas człowieczeństwo... Siedzimy tak głęboko w znieczulicy, że już niewiele spraw robi na nas wrażenie. Wolimy tłumaczyć krzywdę, wciąż poszukując usprawiedliwienia, niż stanąć z nią oko w oko. Nie chcemy mówić o tym, co niewygodne, co godzi w tych na wysokich stanowiskach, co w jakiś sposób nam zagraża. I wreszcie, wypieramy ból i smutek innych, nie zwracając uwagi na ich sprawę, ponieważ "to nas nie dotyczy", to dzieje się tylko w mediach, gdzieś poza naszym pięknym i ułożonym, spokojnym i bezpiecznym światkiem. 

Nie odwracajcie oczu, przeczytajcie. Nie po to, żeby te historie złamały Wam serca, nie po to, by poużalać się nad losem ofiar, ale dlatego, żeby ten kawał świetnej roboty Justyny Kopińskiej nie poszedł na marne, żeby sprzeciwić się temu, co dzieje się w naszym kraju, żeby wyjść z tej swojej bezpiecznej strefy i dostrzec coś poza. To się dzieje, to wszystko jest wokół nas i to, co przeraża najbardziej i chyba najmocniej działa na naszą wyobraźnię, mogło przytrafić się każdemu.

Jeśli macie ochotę na coś mocnego, niewiarygodnego, a przy tym niebezpiecznie bliskiego, to nie odwracajcie oczu - sięgnijcie po tę książkę. Zapewne dla wielu takie historie będą nie do przejścia - rozumiem, bo na zaledwie 230 stronach Autorka zalewa nas palącym smutkiem i bólem, jednak mimo wszystko... to zdarzenia znane nam z mediów, to taki ogrom znieczulicy, który mógłby dosięgnąć każdego z nas - Was, Waszą rodzinę, przyjaciół czy znajomych. Nie bądźmy obojętni i nie zamykajmy się na takie historie.