poniedziałek, 14 listopada 2016

Bezbarwna jednakowość w świecie "Dawcy"



Nie ból jest najgorszy w posiadaniu wspomnień, ale samotność.
Wspomnieniami trzeba się dzielić.





Lubię czasem, dla odmiany, sięgnąć po dystopię. Niewyobrażalną przyjemność sprawia mi wejście do świata, który niby z naszą codziennością ma niewiele wspólnego, a jednak podczas lektury towarzyszy mi wciąż niepokój, a każda kolejna "rewelacja" wpędza mnie w zamyślenie, zmuszając do refleksji. O Dawcy autorstwa Lois Lowry słyszałam już wielokrotnie - to właśnie ta książka była mi polecana przy okazji recenzji Agendy 21, ba, wiem nawet o ekranizacji tej powieści, chociaż - jak to u mnie zazwyczaj bywa - nie miałam jeszcze okazji jej obejrzeć, a szkoda. W żadnym razie nie podejrzewałam, że książka upolowana za 7,99 zł (Auchan) dostarczy mi tak porządnej dawki rozrywki podszytej cichą nutką niepokoju. 

Jednakowość


Lois Lowry zabrała mnie do świata naszpikowanego dziwnością. Tej upatruję przede wszystkim w jednakowości, która aż bije po oczach, przerażając. Czy chcielibyście, żeby Waszym życiem kierował system, żeby każdy aspekt Waszego istnienia podporządkowany był dobru całej społeczności? Czy wyobrażacie sobie niemożność podejmowania decyzji, jakichkolwiek? Wyobraźcie sobie życie bez bólu, bez konieczności dokonywania wyboru, który mógłby zaważyć na całym Waszym życiu. Pomyślcie o małżonku dopasowanym do Was zgodnie z osobowością, którego starszyzna wybiera na podstawie obserwacji, oraz o dzieciach, przeznaczonych specjalnie dla Waszej małej komórki rodzinnej - dzieciach wyselekcjonowanych, zdrowych, inteligentnych, specjalnie wyhodowanych (chociaż przyszły na świat w tradycyjny sposób), by być użytecznymi. Wszystko jest przemyślane, o nic nie musicie się martwić - trzeba tylko robić swoje i godnie wejść w starość, by doczekać zwolnienia.

Dystopia książka


Ludźmi kierują emocje - to oczywiste, że kochamy, marzymy, nienawidzimy, boimy się - czy zatem potrafimy sobie wyobrazić nasze istnienie bez uczuć? Czy tak nie byłoby łatwiej, skoro system myli się bardzo rzadko, a wszelkie przejawy "inności" natychmiast zostają spacyfikowane? Czy życie bez niespodzianek może być takie złe? A może lepiej wiedzieć, czego się po ludziach i środowisku spodziewać? W Dawcy będziecie mieli okazję wejść w świat bez emocji, poznać komórki rodzinne, które z tradycyjnym modelem rodziny mają niewiele wspólnego, obserwować wejście młodzieży (dwunastolatków!) w dorosłe życie, przyjrzeć się przeznaczeniu... Tu wszystko jest jednakowe i bezbarwne, jednak nikt nie widzi potrzeby zmiany czegokolwiek, nikt nie podejrzewa nawet, że można żyć inaczej...

Gdzie się podziały wspomnienia ludzkości i związane z nimi emocji? Gdzie pamięć o śmierci, samotności czy miłości? Wszystkie bierze na siebie Odbiorca - przechowuje pamięć o świecie, by - w razie potrzeby - służyć radą obecnym przywódcom. Wiadomo jednak, że ciało ludzkie przemija, a każdego czeka tajemnicze zwolnienie, starzec musi zatem wyszkolić swojego następcę, stając się odtąd Dawcą, zrzucając z siebie ten cały ból, który nosił w sobie przez długie lata. Młodego Jonasza (wybrańca) czeka podróż w głąb świata, którego nie zna, o którym nikt (poza nauczycielem i jego poprzednikami) nie słyszał, a przy tym dotknie tego zakątka swej duszy, który dotąd pozostawał uśpiony...

Niby mało, ale...


Mimo nieco przerażającej wizji istnienia w tym kierowanym wyższym celem świecie, książkę czyta się bardzo gładko, szybko i przyjemnie. Język powieści nie wymaga od czytelnika wyjątkowego skupienia - książka jest przeznaczona dla młodzieży, zatem nie uświadczycie tu niezrozumiałych zwrotów ani żadnych zawiłości. Brak też wielowątkowości - wchodzimy w historię Jonasza, która rozwija się wolno, ale bez znużenia prowadzi nas do finału. Zakończenie jest spójne, ściśle związane z działaniami podjętymi przez bohaterów, może nie zaskakuje, ale jest satysfakcjonujące. To lekka opowieść, jednak niektóre rozwiązania potrafią oburzyć i, przede wszystkim, zasmucić. 

Po lekturze mam jednak niewielki niedosyt. Chciałoby się mocniej, bardziej i konkretniej! Chciałoby się może i mniej pobieżnie spojrzeć na ten zamknięty w ramach jednakowości świat. Chciałoby się uświadczyć porządnego wstrząsu i nieco głębiej wejść w umysł Odbiory i Dawcy, nieco bliżej przyjrzeć się bezbarwnemu życiu społeczności. Nie wiem tylko, czy wtedy lektura byłaby tak zjadliwa i przyjemna.

Mnie, chociaż do młodzieży już dawno się nie zaliczam, urzekła ta opowieść. Przeczytałam ją z ciekawością graniczącą z obsesją - nie mogłam się od tej książki oderwać, pochłonęłam ją "na raz". Na pewno będę polować na pozostałe historie z tego cyklu i jeszcze trzykrotnie dam się wciągnąć w to uniwersum. Mnie się podobało :)