poniedziałek, 21 listopada 2016

"Emocjonalne sos", czyli plasterek na psychiczne zadrapania


Nigdy nie zostawilibyśmy rany na kolanie bez opatrzenia, aż nie będzie się dało chodzić, lecz notorycznie tak traktujemy rany psychiczne, które często powstrzymują nasz rozwój osobisty.



Co mnie skłoniło do sięgnięcia po Emocjonalne SOS autorstwa Guy'a Wincha? Czy siedzą we mnie jakieś negatywne emocje, z którymi nie potrafię, a chciałabym się, uporać? Otóż, nie do końca. Po książkę sięgnęłam z ciekawości, jednak bez palącej potrzeby - chyba po prostu siedzi we mnie jakiś pierwiastek znęcania się nad człowiekiem, a pisząc o "znęcaniu", mam na myśli różnorodne eksperymenty, którym poddaje się grupki wybrańców, by na podstawie obserwacji, wyciągnąć jakieś konkretne wnioski. Teraz, już po lekturze, mogę śmiało stwierdzić, że każdy z nas zna i ma takie małe (lub większe) emocjonalne zadrapania, z którymi często nic nie robi, a widocznie powinien. Tu z pierwszą pomocą przychodzi właśnie ten - nazwijmy go roboczo - poradnik, który w kilku prostych krokach pozwoli każdemu uporać się z emocjonalnym zadrapaniem.

Plasterek na emocjonalne zadrapanie


Codzienność nas nie oszczędza. Nie żyjemy pod szklanym kloszem, nie unosimy się wysoko nad ziemią w barwnej mydlanej bańce. Każdego dnia jesteśmy wystawieni na działanie rzeczywistości, z którą radzimy sobie lepiej lub gorzej - każdy walczy indywidualnie i czasem, niestety, ponosi w tej walce emocjonalne zadrapania. Często te "skazy" pozostawiamy samym sobie, bo przecież do wesela się zagoi, ale rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że z każdego emocjonalnego zadrapania może rozwinąć się poważne psychiczne zapalenie płuc. O ile z małą ranką można żyć, i to całkiem nieźle, o tyle już zakażona, jątrząca się rana znacząco wpływa na jakość ludzkiego istnienia, powoli pozbawiając je wszelkich odcieni radości.



Emocjonalne SOS ma być, zgodnie z założeniem autora, apteczką pierwszej pomocy, w której każdy znajdzie magiczny plasterek na emocjonalne zadrapanie. Guy Winch omawia kolejno rodzaje ran, które możemy odnieść na polu walki zwanym życiem, a będą to: odrzucenie, samotność, strata, poczucie winy, rozpamiętywanie, porażka oraz niskie poczucie własnej wartości. Każdy z tych urazów psychicznych został rozłożony na części pierwsze - dokładnie omówiony, wsparty wynikami badań oraz ubarwiony historią "z życia wziętą". Czytelnik dostaje podstawę do rozpoznania i oswojenia urazu, by potem - w drugiej części każdego rozdziału - poszukać rozwiązania swojego problemu. Czytelnik zagląda do psychologicznej apteczki, zapoznając się z ogólnymi wytycznymi kuracji, wykonując kolejne polecenia (każda kuracja wiąże się z wykonaniem zadania), by w końcu przejść do podsumowania, gdzie znajdzie: dawkowanie, wskazania i dawkowanie korzyści.

Budowa apteczki


Poradnik jest bardzo czytelny, a pierwsza część - omówienie psychicznego urazu - bardzo interesująca, ponieważ w dużej mierze opiera się na przytaczaniu zachowań osób badanych. Wspominałam na początku, że eksperymenty na ludziach zawsze mnie kręciły. Z drugiej części można oczywiście wyciągnąć dla siebie wiele dobrego, ale to zależy już tylko i wyłącznie od Waszego zapotrzebowania na psychologiczne plasterki. Zadania nie są wyszukane, ale wymagają wejścia w głąb własnego umysłu, a przede wszystkim zmierzenia się z tym, co nas boli. Autor zaznacza, że szybka reakcja może przynieść błyskawiczne uzdrowienie, jednak - zdając sobie sprawę ze złożoności ludzkiej psychiki - wspomina, że nie każdy znajdzie tu pociechę, bo czasem nie zdajemy sobie sprawy z głębokości naszej rany, bo nie każdy da radę zmierzyć się ze sobą, ze światem, z bólem... Czyli ogólnie: może pomóc, ale nie musi - gwarancji brak i w żadnym wypadku nie powinno się oczekiwać, że otrzymamy lek na całe zło. Jest jednak wyjście, kiedy już naprawdę nie radzimy sobie z tymi wszystkimi urazami, należy natychmiast zwrócić się do specjalisty lub do szpitala - taką etykietkę znajdziecie na każdym plasterku ;)

Czy warto przeczytać? To trudne pytanie, które pozostawię bez konkretnej odpowiedzi. Publikacja jest ciekawa i czyta się ją z przyjemnością, na co ma wpływ przede wszystkim lekkość stylu i przystępność treści - każdy jest w stanie zrozumieć istotę tej książki. Te czynniki zdecydowanie przemawiają za lekturą, chociaż te przytaczane "testowanie" mogłoby być bardziej fascynujące. Nie wiem też, jak całość ma się do potrzeby - takiej konkretnej, nazwanej, palącej. Nie potrafię określić, na ile ten emocjonalny plasterek uśmierzy ból, zaleczy dawne rany. Nie dam Wam gwarancji, że te wszystkie rady, ćwiczenia i dawkowanie mają jakiś sens. Zatem, do wypróbowania we własnym zakresie, na własną odpowiedzialność :)