środa, 9 listopada 2016

W prawie obcej skórze: "Nieobecna"


Wiesz, po śmierci bliźniaczki... To jest trochę tak, jakby połowa świata się gdzieś zapodziała.




Zaintrygowana opisem, skusiłam się na Nieobecną Agnieszki Olejnik - autorki mi dotąd nieznanej, która ma już kilka historii na koncie. Tak sobie myślę, że nie jest sztuką przegapienie jakiejś dobrej powieści wśród tylu nowości, którymi wydawnictwa zasypują nas co miesiąc. Wiadomo też, że doba nijak nie chce się dać rozciągnąć, więc wśród tych wszystkich wspaniałości trzeba po prostu wybierać. Mój wybór padł na Nieobecną... i to był strzał w dziesiątkę! Cieszę się, że ta historia jakoś mnie do siebie przyciągnęła...

W obcej skórze?


Julia i Julita są bliźniaczkami. Różnice między nimi są minimalne - jakiś pieprzyk, może nieco inny kształt piersi - dla otoczenia są po prostu identyczne, co często wykorzystują: zamieniają się miejscami i, kiedy nikt niczego nie podejrzewa - nazwijmy to przewrotnie - spełniają swoje marzenia. 



Julia jest matką niepoświęcającej dziecku należytej uwagi, jest też żoną wziętego programisty, z którym planuje się w najbliższym czasie rozwieść. Kobieta ma praktycznie wszystko: dom, piękny ogród, służbę, przyjaciółkę, pieniądze i niespożytą ochotę na seksualne wygibasy - mąż nie stanowi tu jakiejś wielkiej przeszkody. 

Julita ma stałą pracę - nudną, chociaż satysfakcjonującą - jest beznadziejnie zakochaną w żonatym mężczyźnie singielką, którą ciągnie do macierzyństwa, zatem bez oporów zamienia się z Julią rolami (nie oszukujmy się, trochę jej zazdrości). 

Julka idzie się wyszaleć (na brak kochanków nie narzeka), a Julita w tym czasie tuli mały skarb do piersi. Nikt nie zwraca uwagi na to, co się dzieje, bo w końcu sztuka w wyznaczonym miejscu się zgadza.

Pewnego dnia coś jednak poszło nie tak: Julia i jej kochanek zostają brutalnie zamordowani w mieszkaniu Julity, a ta - chociaż sama nie wie, co nią kieruje - postanawia udawać Julię. Wszyscy opłakują śmierć Julity, tymczasem ona stara się wcielić w Julię najlepiej, jak potrafi. I tu zaczyna się akcja, niedomówienia, kłamstwa, podejrzenia, kombinacje i wielki strach, bo ktoś coś wie...

Julita, wchodząc w skórę zamordowanej siostry, odkrywa tajemnice, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego: poznaje bliźniaczkę od zupełnie innej strony, przy czym dowiaduje się wiele o sobie. 


To wciąga!


I tu pojawiło się zaskoczenie, bo w końcu od razu wiadomo, że jedna siostra ginie, a druga się pod nią podszywa... Czym zatem mogła nas zaskoczyć Autorka? Zapewniam Was, że na tej zbrodni akcja się nie kończy, ale dopiero zaczyna.

Mimo że taka sytuacja jest może średnio wykonalna, niektóre sceny wydają się nierealne, a do tego przekombinowane i, co więcej, oklepane (bliźnięta zamieniające się miejscami) - odważę się stwierdzić: I CO Z TEGO? 

Skoro książkę czyta się z zainteresowaniem - jest tajemnicza oraz nietuzinkowa, a w intrygę dajemy się wkręcić szybko i skutecznie. Tak skutecznie, że trudno się od tej powieści oderwać... 

Skoro może nawet tej książki się nie czyta, ale wręcz pochłania? Lekko i z przejęciem, a do tego styl, jakim posługuje się Olejnik, jest prosty i przejrzysty? 

Skoro na morderstwie się nie kończy, ale od niego zaczyna? Poszukiwanie zabójcy to gra w kotka i myszkę, bo niby wiemy, niby mamy swoje tropy, a może i od początku kogoś podejrzewamy, jednak na końcu dajemy się zaskoczyć - Autorka bardzo skutecznie myli tropy, wyciągając jeszcze sprawy z przeszłości, rzucając podejrzenia na kolejnych bohaterów, z których wielu po drodze ginie (oj tak, trupów -pozornie ze sobą niezwiązanych - będzie tu kilka). Świetnie się ubawiłam przy tym odgadywaniu i, co ważne, nie wyszło mi to najlepiej :)

Mnie Nieobecna wciągnęła! Chociaż nie wywołała we mnie jakichś głębszych uczuć, nie powaliła wymiarem zbrodni (było paskudnie, ale znośnie) czy nawet nie zmusiła do refleksji nad życiem - spędziłam w napięciu kilka godzin, nie nudziłam się, nie męczyłam, dostałam porządną porcję rozrywki w bardzo zgrabnej formie. 

Na jesienny wieczór? Idealna, bo to groza w subtelnym wydaniu. Moim zdaniem Nieobecna to świetnie podana historia, której warto poświęcić kilka chwil - ona przeczyta się sama, Wy musicie wziąć tylko książkę w łapki.