piątek, 30 grudnia 2016

Inna bajka: "Noah ucieka"


To tylko słowo. Kilka liter połączonych w przypadkowy sposób. Samo słowo jest niczym względem własnego znaczenia.


John Boyne posiada niezrozumiały dla mnie dar trafiania słowem w głąb mojego serca. Noah ucieka to trzecia książka autora, którą chwyciłam bez zastanowienia czy wcześniejszego prześwietlenia - w ciemno, po prostu w ciemno. Pisarz znów rozwalił mnie na kawałki, chociaż historia małego chłopa i sposób jej przedstawienia znacznie odbiega od tych, które poznałam wcześniej - jest zupełnie inna, bo pełna magii.

TO nigdy nie jest łatwe


Jak poukładać wszystko, kiedy mamy poczucie, że cały świat wali się nam na głowę, a w dodatku nie rozumiemy, dlaczego tak się dzieje? Szukać odpowiedzi na własną rękę czy zaufać tym, którzy z uporem powtarzają, że wszystko jest w porządku? Kolejne elementy układanki wskakują powoli na swoje miejsce, a z początkowo chaotycznej mozaiki wyłania się prosty, jaskrawy obraz tego, co nieuniknione. 



Ośmioletni Noah postanawia uciec przed tym, co nieznane, niewyjaśnione i przerażające. Chłopiec opuszcza rodzinny dom o świcie i zostawiając tych, których kocha, wyrusza na poszukiwanie swojego miejsca w świecie. Dlaczego? Ponieważ ten, który zna, rozpada się na malutkie kawałeczki.

Noah wędruje samotnie, od wsi do wsi, wchodząc w świat zupełnie odmienny od tego, do którego przywykł - przenosi się jakby do innego, magicznego wymiaru. Chłopiec spotyka mówiącego ludzkim głosem jamnika, niezwykłą jabłoń czy wiecznie nienażartego osła, przegląda się w czarodziejskim lustrze i znajduje poza czasem. Dziwi się, owszem, jednak szybko przyjmuje te niesamowitości za coś normalnego. Kiedy Noah przekroczy próg niezwykłego sklepu z zabawkami i pozna przyjaznego starca, jego życie wywróci się do góry nogami, a wszystko, czego nie mógł zrozumieć, nagle nabiera wyraźnego kształtu.

O czym jest ta historia? O poszukiwaniu prawdy, niespełnionych obietnicach i smutku, który gniecie serducho i zmusza do ucieczki. To piękna, niezwykła opowieść o wzięciu odpowiedzialności za dokonane wybory. Co jednak najważniejsze? Boyne przemyca bardzo istotne treści, wplatając je w bajkową, misternie i sprytnie (zakończenie zaskakuje!) utkaną rzeczywistość. Autor zmusza nas do refleksji nad przemijaniem i milczeniem, ale też wyraźnie sugeruje, że życie mamy tylko jedno i to, w jaki sposób je przeżyjemy, zależy wyłącznie od nas.


Inna bajka


Noah ucieka to powieść, którą z powodzeniem można polecić dorosłemu, ale też małemu czytelnikowi (chociaż niekoniecznie pięciolatce). Bajkowa oprawa, magiczne przedmioty i niezwykłe zdarzenia wprowadzą nas w niemal sielski nastrój, jednak tematyka tej książki nie należy do najłatwiejszych, bo przecież przemijanie nie jest łatwe.




Powieść czyta się jednym tchem, ale z takimi chwilowymi "przestojami". Chociaż siedzimy głęboko w bajce, autor raz po raz ściąga nas na ziemię - to te momenty, które ściskają za serducho, zmuszają do zadumy i zwracają naszą uwagę na znaczenie i wagę tu i teraz

Czy potrafimy docenić to, co mamy? Do czego prowadzi brak rozmowy? Jakie znaczenie ma złożona obietnica?

Kochani, ta niesamowita historia z pewnością nie przejdzie bez echa. Polecam, do pomyślenia.